Ostatnio czytałem o lutowaniu bezołowiowym.
Doczytałem tam,że ponoć podczas lutowania bezołowiowego ulatniają się ponoć bardzo trujące dla człowieka substancję. Autor zdecydowanie przestrzegał, przed tymi substancjami.
Wie ktoś ile w tym prawdy ??? Czy to aż tak trujące substancje ???
Lutowanie bezołowiowe
Hmmm, zaskajujące jest to co piszesz. Przecież po to zakazali ołowiu, aby tych szkodliwych substancji nie było
No chyba, że chodziło o coś innego 
Wszystko się sprowadza do tego ile masz zamiar wdychać oparów przy lutowaniu. Jeśli w trybie 8h dziennie to bezwzględnie może się to źle skończyć. Jeśli raz na miesiąc chcesz polutować jakiś kit, to chyba możesz spać spokojnie. Ale generalnie, jeśli nie musisz to nie stosuj lutowia bezołowiowego, to bardzo zły twór.
Wszystko się sprowadza do tego ile masz zamiar wdychać oparów przy lutowaniu. Jeśli w trybie 8h dziennie to bezwzględnie może się to źle skończyć. Jeśli raz na miesiąc chcesz polutować jakiś kit, to chyba możesz spać spokojnie. Ale generalnie, jeśli nie musisz to nie stosuj lutowia bezołowiowego, to bardzo zły twór.
Wiesz - kiedyś wprowadzili ekologiczne źródła światła, które miały pobierać mniej prądu, przez co miała być mniejsza emisja CO2 do atmosfery. Teraz wiadomo, że ich cena jest 10-20 razy wyższa od zwykłej żarówki i dodatkowo posiada w swoim wnętrzu zbawienny dla życia pierwiastek - rtęć. W związku z tym jak słyszę, że coś jest bardziej ekologiczne, to tym bardziej zastanawiam się kto wziął w łapę i jak bardzo nam to szkodzi. Nie zdziwił bym się gdyby faktycznie była cała fura syfu wypuszczana do atmosfery podczas lutowania bezołowiowego. Btw - ciekawe dlaczego w niektórych gałęziach przemysłu UE pozwoliła na stosowanie ołowiu w stopach lutowniczych. Czyżby dlatego, że taki stop jest mniej awaryjny?
Z tego co słyszałem, to sprawa rozbiega się o topniki. W Ołowiowej cynie jest kalafonia umieszczona wewnątrz cyny, a w bezołowiowej ponoć jej nie ma i jest zastąpiona jakimiś innymi chemicznymi odczynnikami to ponoć przez nie opary są trujące.
Słyszałem właśnie, że ponoć wojsko i sprzęt medyczny nadal może używać cyny ołowiowej.
Słyszałem właśnie, że ponoć wojsko i sprzęt medyczny nadal może używać cyny ołowiowej.
Ministerstwo Gospodarki pisze:Wyłączenia z zakresu
1) Sprzęt wojskowy, lub wykorzystywany
do obronności
2) Sprzęt przeznaczony do wysyłania w
kosmos
3) Sprzęt który jest specyficznie
zaprojektowany i może być
instalowany jako część innego
urządzenia które jest wyłączone albo
nie podpada pod zakres dyrektywy, a
może wykonywać swoją funkcję, tylko
jako cześć tamtego urządzenia i może
być zastąpione przez tak samo
specyficznie zaprojektowany sprzęt
4) Wielkogabarytowe stacjonarne
przemysłowe urządzenia
5) Wielkoskalowe instalacje stałe
6) Środki transportu osób lub towarów z
wyjątkiem 2 kołowych pojazdów nie
posiadających homologacji
7) Mobilna maszyneria dla wyłącznie
profesjonalnego użytku
8 ) Aktywne implanty medyczne
9) Panele fotowoltaiczne spełniające
kryterium instalacji stałej
10) Prototypy urządzeń
sigaris - myślę, że można wkładać, ale taki ołów jest wtedy zamknięty w jakiejś obudowie i nie przedostaje się do organizmu (chyba, że inż. nie uważał na studiach).
Cyna bezołowiowa zwykle sobie radzi (są dziesiątki różnych stopów o różnych właściwościach, więc mówienie bezołowiowa jest dość niekonkretne), jednak w przypadkach szczególnych ołowiowa okazuje się najlepsza, ew. setki razy tańsza od zamienników (bo chyba są jakieś, ale używają tak rzadkich pierwiastków, że ceny powalają) - zresztą cała ta ekologia to w większości farsa
Cyna bezołowiowa zwykle sobie radzi (są dziesiątki różnych stopów o różnych właściwościach, więc mówienie bezołowiowa jest dość niekonkretne), jednak w przypadkach szczególnych ołowiowa okazuje się najlepsza, ew. setki razy tańsza od zamienników (bo chyba są jakieś, ale używają tak rzadkich pierwiastków, że ceny powalają) - zresztą cała ta ekologia to w większości farsa