To jest kolejny słaby przykład, bo to jest tak samo jakbyś poszedł do sklepu, obejrzał garnitur i nawet go przymierzył ale go nie kupił. Na to sprzedawca daje przyzwolenie w nadziei, że kupisz ten garnitur. Ale dopiero jak zapłacisz za niego to możesz go nosić do oporu, prać, prasować, spalić, wyrzucić, itp. Więc podobnie sluchanie piosenki w sklepie nie jest kradzieżą, bo sprzedawca się na to zgadza mając nadzieję, że kupisz płytę. Zupełnie co innego jak bez zgody sprzedawcy zabierzesz mu towar i nie zapłacisz. To jest ewidentna kradzież.aktus pisze:No to dobra - idę do sklepu, przesłuchuję całą płytę, nie podoba mi się i nie kupuję. Słuchałem czegoś, za co nie zapłaciłem, więc jestem złodziejem, ponieważ nie dałem zarobić wytwórcy/piosenkarzowi/sklepowi.
Nie, to też jest kradzież. Wyobraź sobie, że sam napisałeś jakiś program, poświęciłeś na to powiedzmy 5 lat życia i teraz ktoś sobie wziął ten program i nim handluje na całym świecie. On zarabia mnóstwo kasy, a Ty nie masz co do garnka włożyć. Jak widać postawienie siebie w określonej sytuacji znacznie ułatwia zrozumienie problemuaktus pisze:Co do kradzieży - jak bym przyszedł do Ciebie do domu i zabrał ci nośnik z programem to była by kradzież. Jeżeli natomiast ktoś ściąga oprogramowanie i na tym zarabia, to to także nie jest kradzież tylko czyste sku******stwo.
Też słaby przykład, bo telewizora nie da się tak łatwo sklonować. Skopiowanie telewizora wymaga ogromnej pracy a kradzieżą jest w tym przypadku kradzież projektu - ktoś prowadził prace badawcze, projektowe, poświęcał czas i pieniądze. Mój kontr-przykład jest taki: napisałeś pracę magisterską pisząc ją przez wiele miesięcy, prowadząc badania, tracąc czas i pieniądze. I teraz przychodzi ktoś i ją sobie kopiuje (i mówi, że to jest jego praca). Według Twojej oceny niczego nie ukradł (bo Ty przecież masz swoją pracę magisterską) ale jednak myślę, że większość ludzi oceni to jako kradzież.aktus pisze: Drugi - bardziej materialny przykład - przyszedł bym do Ciebie sklonował ( skopiował ) telewizor i wyszedł. Mam dokładnie taki sam jak Twój, a Tobie telewizora nie ukradłem ( bo masz go nadal ).
Przypominam, że temat jest o ACTA. Walka z piractwem i złodziejstwem jest słuszna ale jest dużo wątpliwości jak daleko będzie ta kontrola sięgać. I o tym warto dyskutować. Natomiast tu widzę, że parę osób próbuje dowieść, że kradzież programu to nie kradzież, bo ktoś jest biedny a program jest drogi (a komputer musi mieć).
Przypominam, że n.p, w Grecji biedni ludzie nie kradną samochodów twierdząć, że są za drogie a sami za mało zarabają, tylko jak jest bieda, to jeżdżą na osiołku. I potrafią być przy tym szczęśliwi.
Wśród moich znajomych coraz więcej rodzin nie ma telewizora - nie z biedy ale z własnego wyboru. Uważają, że dzieci godzinami wysiadujące przed telewizorem nie sa szczęśliwe. Może podobne jest z innymi rzeczami - nie każdy musi mieć konsolę, nie każdy musi jeździć BMW, nie każdy musi jeździć na wczasy do Egiptu.
Marek