Nie to jest jego drugi koniec, który wchodził do skrzyni biegów, znaczy się drugi przegub kardana, to co ja narysowałem znajdowało się w piaście koła przedniego, składało się to z 3 części, przegubu, w którym były dwa wyfrezowane otwory, w te otwory wkładało się dwie pół-osie, spłaszczone na jednym końcu, a na drugim mający wieloklin. Jedna dłuższa która łączyła się właśnie z tym przegubem który pokazałeś na zdjęciu, miała kulkę na jednym końcu, konkretnie na końcu tego spłaszczenia. Druga krótka, wchodziła do piasty koła, na spłaszczeniu miało, hmm....

nie wiem jak to nazwać, ale coś na kształt znaczka z gry Quake 1. Chodzi o to że kulka na jednej osi była jakby wypustem, a gniazdo "Quake" wpustem, co pozycjonowało obie półosie tak aby zakres ruchów obu osi był zależny od siebie.
Co było bolączka tych przegubów

O ile dobrze pamiętam naprawy Syrenki z ojcem, to sforznie które się do tych przegubów wkładało, po prostu z czasem dostawało to luzów.
Natomiast największą zaletą jest prostota konstrukcji, do wykonania, potrzeba frezarki i tokarki. Skopiowanie klasycznego przegubu kardana, jak twoim zdjęciu w skali jest chyba trudniejsze
