Po co tyle udowadniac i niemal prowadzic akademicki wyklad o pracy tyrystora i jego sterowaniu ( nie wiem komu i na co potrzebny, zainteresowany i tak o tym przeczyta, kiedy zechce, w literaturze )
Czytają, że kolega QrakPL potrzebuje pomocy odnośnie regulacji jasności żarówek można wywnioskować, że do orółów elektroniki nie należy i w związku z tym starałem się zgrubsza wyjaśnić w czym rzecz i jakie problemy z indukcyjnością mam na myśli (dlaczego nie polecam regulacji rezystorem, dlaczego regulacja fazowa jest lepsza i co to jest w ogóle ta regulacja fazowa). Sądząc po wcześniejszej wypowiedzi kloegi
Gość
cyt:" tyrystor, prostownik i trafo, musi to wytrzymac ze sporym zapasem " (nie rozumiem jaki wpływ na eliminację problemów, o których pisałem mają te fakty) można wywnioskować, że wiedza kolegi gościa na ten temat jest znikoma.
cyt:"...przypomnienia innym o prawie Ohma itd., to darujmy sobie, ale to nie to forum, forum durniow jest gdzie indziej". Nie wiem od jakiego czasu szanowny gość odwiedza to forum (sądząc po fakcie, ze szanowny gość nie jest zarejestrowanym użytkownikiem tego formu, można stwierdzić, że ma on to forum "w głębokim poważaniu" i wpada tu tylko po to, aby zgrywać mondralę). ja bywam tu od jakiegoś czasu i wiem, ze czasemautor postu nie zna podstaw takich jak prawo Ohma itp. Daltego też moje wyjaśnienie staram się formułować tak, aby były zrozumiałe dla każdego, nawet (jak szanowny gość śmie twierdzić) dla durniów. Ja nie staram się szpanować wiedzą (a w szczególności nie kreuję się na geniusza). Dla mnie ktoś, kto nie zna nawet takich podstaw jak Prawo Ohma jest człowiekiem równym sobie, który liczy na to, że ja wyjaśnię mu pewne rzeczy. Sznowny gość takich ludzi uważa za durniów i próbuje mnie nazywać durniem. Ubolewam nad tym, ża na takim świetnym forum ja to pojawiają się ludzie, którzy za wszelką cenę kreują się na wszechwiedzących i na dodatek obrażają innych.
Odnośnie zabawy z wysokim napięciem (szczególnie w przypadku osób z małym doświadczeniem) jestem przeciwnikiem takich zabaw. Ja od kilku lat mam styczność z wysokimi napięciami (zarówno z napięciami 220V jak i 220kV) i wiem jakie to jest niebezpieczne. Wszyscy myślą, ze to niebezpieczeństwo to zwykła ściema, znałem masę osób, które tak myślały i... dla cząści z nich była to ostatnia myśl w życiu (osobiście przekonałem się, ze niewinne majstrowanie z napięciem 220V jest śmiertelne - kilku znajomych z branży odeszło w ten sposób z tego świata). Bawić się z takimi napięciami mogą osoby, które mają odpowiednio duże doświadczenie (wiedzą co i jak zrobić, zby było bezpiecznie), a autor tego tematu raczej do takich ludzi nie należy. Osoby z małym doświadczeniem w zdecydowanej większości ignorują niebezpieczeństwo twierdząc: "co może mi się stać, przecież będę uważał" i to najczęściej są osoby, które ulegają porażeniu.
Pozdr.