Układ włącz-wyłącz na tranzystorach i z jednym przyciskiem
Układ włącz-wyłącz na tranzystorach i z jednym przyciskiem
Witam wszystkich.
Buduję taki układ.
Jednym przyciskiem włączam i wyłączam diodę led.Układ działa.
Zdarza się,że kilka razy po sobie muszę wcisnąć przycisk ,aby zapalić diodę lub ją wygasić.
W czym może być problem.?
Z góry dziękuję za pomoc.
Buduję taki układ.
Jednym przyciskiem włączam i wyłączam diodę led.Układ działa.
Zdarza się,że kilka razy po sobie muszę wcisnąć przycisk ,aby zapalić diodę lub ją wygasić.
W czym może być problem.?
Z góry dziękuję za pomoc.
- Załączniki
-
- wlacznik_wylacznik.jpg (17.2 KiB) Przejrzano 18221 razy
Ostatnio zmieniony 21 sie 2008, 11:47 przez zenzee, łącznie zmieniany 1 raz.
ja też nie xD jak chcesz pierwszym naciśnięciem zapalić diode a drugim zgasić itd...Melon pisze:Trochę nie rozumiem, po co taki skomplikowany układ do zapalania diody. Nie prościej dioda, rezystor, przycisk + zasilanie? [;
to chyba można by to jakoś prościej zrobić
może jakiś zatrzask zwykly i wystarczy?
Zrozumiałem to tak, że jedno wciśnięcie przycisku miało zapalać diodę a następne ją gasić. Ale schemat jakiś zagmatwany jest i jak dla mnie podejrzany trochę 
Ja bym proponował rozwiązanie z przerzutnikiem jakimś. Na przykład przerzutnik typu D - zanegowane wyjście połączone z wejściem, przycisk (przy asyście kondensatora i rezystora jako obwódu odkłócającego) z wejściem zegarowym, a dioda sterowana z wyjścia - oczywiście przez tranzystor.
Ja bym proponował rozwiązanie z przerzutnikiem jakimś. Na przykład przerzutnik typu D - zanegowane wyjście połączone z wejściem, przycisk (przy asyście kondensatora i rezystora jako obwódu odkłócającego) z wejściem zegarowym, a dioda sterowana z wyjścia - oczywiście przez tranzystor.
Do załączania i wyłączania jednym przyciskiem niema lepszego układu, niż ten, na dwóch przekaźnikach. Po co komplikować.
Rys.1a pokazuje stan styków w stanie wyjściowym (spoczynkowym), rys.1b w stanie załączenia. Gdy przekaźniki są stanie wyjściowym, naciśniecie i trzymanie przycisku P powoduje przez styki a1 i a2 włączenie przekaźnika B i zwarcie styków b1 i wykonawczego b2. Przycisk P jest jeszcze trzymany, więc uzwojenie przekaźnika A jest zwarte i przekaźnik A nie przełącza swych styków a1 i a2. Puszczenie przycisku P powoduje rozwarcie uzwojenia przekaźnika A i jego zadziałanie, styki a1 i a2 przejdą do pozycji pokazanej na rys.1b. Przekaźnik B jest jednocześnie podtrzymywany prądem płynącym przez uzwojenie przekaźnika A. W takim stanie załączenia, jeżeli uzwojenia przekaźników maja jednakową rezystancję, na każdym z nich występuje połowa napięcia zasilania ( w punkcie X). Stan załączenia może utrzymywać się dowolnie długo. Ponowne naciśnięcie i trzymanie przycisku P powoduje zwarcie uzwojenia przekaźnika B i jego zwolnienie, przekaźnik A jest w stanie włączonym. Puszczenie przycisku P powoduje również zwolnienie przekaźnika A i cały układ znajdzie się w stanie wyjściowym. Działanie tego układu jest bardzo pewne, dużo pewniejsze niż przycisków z blokadą mechaniczną i można go stosować w wielu urządzeniach jako zautomatyzowany wyłącznik. Układ zachowuje „przerwę powietrzną”, można nim zdalnie sterować, automatyczne odłączenie odbiornika po zaniku zasilania, jest bardzo prosty, do realizacji można użyć miniaturowych przekaźników, mieszczących się w podstawkach 16 nózkowych układów scalonych.
Rys.1a pokazuje stan styków w stanie wyjściowym (spoczynkowym), rys.1b w stanie załączenia. Gdy przekaźniki są stanie wyjściowym, naciśniecie i trzymanie przycisku P powoduje przez styki a1 i a2 włączenie przekaźnika B i zwarcie styków b1 i wykonawczego b2. Przycisk P jest jeszcze trzymany, więc uzwojenie przekaźnika A jest zwarte i przekaźnik A nie przełącza swych styków a1 i a2. Puszczenie przycisku P powoduje rozwarcie uzwojenia przekaźnika A i jego zadziałanie, styki a1 i a2 przejdą do pozycji pokazanej na rys.1b. Przekaźnik B jest jednocześnie podtrzymywany prądem płynącym przez uzwojenie przekaźnika A. W takim stanie załączenia, jeżeli uzwojenia przekaźników maja jednakową rezystancję, na każdym z nich występuje połowa napięcia zasilania ( w punkcie X). Stan załączenia może utrzymywać się dowolnie długo. Ponowne naciśnięcie i trzymanie przycisku P powoduje zwarcie uzwojenia przekaźnika B i jego zwolnienie, przekaźnik A jest w stanie włączonym. Puszczenie przycisku P powoduje również zwolnienie przekaźnika A i cały układ znajdzie się w stanie wyjściowym. Działanie tego układu jest bardzo pewne, dużo pewniejsze niż przycisków z blokadą mechaniczną i można go stosować w wielu urządzeniach jako zautomatyzowany wyłącznik. Układ zachowuje „przerwę powietrzną”, można nim zdalnie sterować, automatyczne odłączenie odbiornika po zaniku zasilania, jest bardzo prosty, do realizacji można użyć miniaturowych przekaźników, mieszczących się w podstawkach 16 nózkowych układów scalonych.
Tranzystory nie palą się dlatego, że w szereg ze żródłem zasilania jest rezystor 1kΩ. Pojemność 47µ blokująca ten rezystor jest zbyt mała, aby spalić tranzystory, lub diodę.
Ta pojemność jest swojego rodzaju żródłem napięcia. Gdyby była większa, np. rzędu 2000µ, z pewnością tranzystory i dioda mogły by ulec uszkodzeniu.
Dla pewności, ten kondensator można jeszcze zmniejszyć, oraz, aby nie było możliwości jakiego kolwiek uszkodzenia, w szereg z diodą włączyć rezystor, np. 100Ω. Wtedy zarówno tranzystory, jak i dioda nie będą miały możliwości uszkodzić się, nawet przy bardzo dużym kondensatorze.
Emiter drugiego tranzystora (po prawej), też warto przenieść za ten rezystor 1kΩ.
Aby wyeliminować "drgania styków" przycisku, można równolegle do syków dołączyć kondensator rzędu 0.1÷0,2µ.
Warto też na schematach pisać oznaczenia elementów, np. R1, R2..., T1, T2, itd., wtedy nie będzie żadnych wątpliwości, oraz pisania, "element po prawej".
A
Ta pojemność jest swojego rodzaju żródłem napięcia. Gdyby była większa, np. rzędu 2000µ, z pewnością tranzystory i dioda mogły by ulec uszkodzeniu.
Dla pewności, ten kondensator można jeszcze zmniejszyć, oraz, aby nie było możliwości jakiego kolwiek uszkodzenia, w szereg z diodą włączyć rezystor, np. 100Ω. Wtedy zarówno tranzystory, jak i dioda nie będą miały możliwości uszkodzić się, nawet przy bardzo dużym kondensatorze.
Emiter drugiego tranzystora (po prawej), też warto przenieść za ten rezystor 1kΩ.
Aby wyeliminować "drgania styków" przycisku, można równolegle do syków dołączyć kondensator rzędu 0.1÷0,2µ.
Warto też na schematach pisać oznaczenia elementów, np. R1, R2..., T1, T2, itd., wtedy nie będzie żadnych wątpliwości, oraz pisania, "element po prawej".
A
Zobacz sobie tu na porwane rozwiązania załączenia jednym przyciskiem
http://www.cpemma.co.uk/flipflop.html#win_hill
http://www.uoguelph.ca/~antoon/circ/alt2.html
http://www.herby.kielce.pl/~piter/konstr/flipflops.htm
http://www.cpemma.co.uk/flipflop.html#win_hill
http://www.uoguelph.ca/~antoon/circ/alt2.html
http://www.herby.kielce.pl/~piter/konstr/flipflops.htm
O właśnie,wielkie dzięki.
Skorzystam z tych na tranzystorach.
Pozdrawiam.
P.S.Dałem ten rezystor i układ zapisuję i narazie odkładam na półkę.
[ Dodano: 2008-08-22, 10:13 ]
Wracając jeszcze do układu.
Jest to generator,a częstotliwość drgań można wyznaczyć kondensatorem C1.
Generator startuje po naciśnięciu przycisku.
Zatem dlatego nie mogłem go ustabilizować do pracy jako włącznik-wyłącznik.
Skorzystam z tych na tranzystorach.
Pozdrawiam.
P.S.Dałem ten rezystor i układ zapisuję i narazie odkładam na półkę.
[ Dodano: 2008-08-22, 10:13 ]
Wracając jeszcze do układu.
Jest to generator,a częstotliwość drgań można wyznaczyć kondensatorem C1.
Generator startuje po naciśnięciu przycisku.
Zatem dlatego nie mogłem go ustabilizować do pracy jako włącznik-wyłącznik.