Jeżeli dobrze rozumuje to mimo wszystko bardzo mi się to podoba!
Jako, że wciąz jestem poczatkujący, mam nadzieje, że dobrze rozumiem działanie tego układu:
Kiedy świeci żarówka ( cały czas mowimy o żarówce, nie grzałce

) napięcie na przekaźniku "blokuje" wspołpracujący tranzystor PNP. ( Rozumiem, że trzeba tak dobrać elementy, aby przypadkiem ten tranzystor nie włączył przekaźnika, czyli dać jakiś rezystor na baze tego PNP? ). Po wyłączeniu T3, prąd może płynąć, włączając NPN z diodą w kolektorze. Dioda ta i Ucesat wymusza na tych dwóch rezystorach 10k spadek napięcia 0,7V, czyli 0,35 na jednym, co zamyka bazę następnego tranzystora i zatyka T5 odcinając układ. Rano, światło słoneczne, działając przez FT wymusi polaryzacje i przewodzenie tranzystora połączonego z T5 wymuszając przepływ prądu w całym układzie.
Dobrze mowie?
Jesli nic nie pokręciłem to wygląda to ciekawie i myślę, że, choć widzę tu parę problematycznych sytuacji ( ale to może już na popołudnie ) to jest warte do poeksperymentowania w układach ciągnących w spoczynku więcej niż powiedzmy 3W mocy. Dzięki!