Post
autor: Alek » 01 kwie 2008, 9:30
Od momentu puszczenia przycisku napięcie na kondensatorze maleje wykładniczo:
U=Uo exp (-t/R.C)
U- napięcie po czasie t
Uo-napięcie zasilania
t- czas
C- pojemność
R.- oporność rozładowująca. Nikt z przedmówców nie napisał, że na tą oporność składa się oporność występująca na schemacie jak i oporność złącza tranzystora =R+Rbe. Jej wkład nie jest co prawda duży.
Przekształcając wzór uzyskamy:
t=-R.C ln (U/Uo)
Pozostaje pytanie, co wstawić za U. Przekaźnik trzyma nawet wtedy, gdy tranzystor nie jest nasycony. Należałoby więc zmierzyć prąd trzymania cewki przekaźnika I, współczynnik wzmocnienia prądowego tranzystora beta i oporność złącza BE Rbe. Wtedy można by było oszacować, jakie musi być napięcie na bazie tranzystora, by cewka puściła. Po uwzględnieniu spadku napięcia na oporności włączonej za kondensatorem uzyskalibyśmy szukaną wartość U, do której napięcie na kondensatorze musi zmaleć.
Na przykład: Niech prąd trzymania I =30 mA, beta=100, Rbe=500 omów, Uo=9V. Wartość rezystora R=10k, pojemność C=470uF.
Prąd płynący przez bazę tranzystora jest beta razy mniejszy od prądu I:
Ib=I/beta=0,3mA. Napięcie baza-emiter wyniesie: Ube=Rbe*Ib=0,15V.
Spadek napięcia na oporności R wyniesie Ur=Ib*R=3V.
Zatem gdy napięcie na kondensatorze spadnie poniżej U=Ur+Ube=3,15V przekaźnik puści.
Możemy teraz już obliczyć czas trzymania: t=-(R+Rbe)C ln (U/Uo)=około 5,2s.
Argument o rozrzucie bety jest nietrafiony, bo dziś w prawie każdym mierniku istnieje możliwość dokonania pomiaru tej wartości. Także pomiar prądu trzymania przekaźnika jest prosty do wykonania.