Może to właśnie parasolka ją uratowała. Podobno jak jesteś w bloku/domu i walnie w to piorun to tworzy sie tzw. klatka faradaya i nikomu kto jest w środku nic sie nie stanie jeśli jej nie opuści. Moze parasolka zadziałała podobnie. Ale i tak to dosyć dziwne bo jak piorun walnie obok kogoś, to ten ktoś zwykle ląduje na ziemi, nawet jeśli jest w sporej odległości od pioruna.KrzysiekK pisze:Ale trzy lata temu w Krakowie moją obecnie 41 letnią sąsiadkę raził piorun, którzy strzelił w parasolkę pod którą szła ulicą i... Sąsiadka wyszła z tego bez najmniejszego zadraśnięcia ! Tylko parasolka ucierpiała.
A co do tego pioruna kulistego. Tak z ciekawości. Mieszkasz może nad jakimś jeziorem albo gdzieś gdzie jest piaszczysta plaża? albo dużo piachu?
[ Dodano: 2007-08-14, 10:26 ]
KrzysiekK pisze:Więc jakiejś ścisłej reguły nie ma na to gdzie i w jakich okolicznościach uderzy piorun i co bardziej będzie go przyciągało, komórka czy też parasol.
No przecież o to mi właśnie chodzi. Chce udowodnić że komórki nie przyciągają piorunów. Jedna z rzeczy których najbardziej nie lubie. Takie teorie przerażają ludzi. Dochodzimy do miejsca w którym zaczynamy myśleć że jeśli jest może 1ppm prawdopodobieństwa to lepiej nie ryzykować i zawsze lepiej wyłączyć te komórke itp.