Lutowanie bezołowiowe

Tutaj mozesz poruszać tematy ogólne powiązane z elektroniką, np. dyskusje na temat podzespołów, układów, zasad ich działania. Czyli można pisać o wszystkim czego nie da się przyporządkować do innych działów.
Awatar użytkownika
Anax
Użytkownik
Posty: 274
Rejestracja: 08 sie 2006, 15:32
Lokalizacja: JO82KL
Kontakt:

Post autor: Anax » 11 gru 2006, 18:13

Przesada.... Rozumiem, minimalna szkodliwość jest, ale niech się zajpierw zajmą segregowaniem śmieci, alebo łataniem dziury ozonowej... :roll: W końcu chyba tak dużo tych oparów się nie ulatnia... :roll:

Awatar użytkownika
Kulpina
Użytkownik
Posty: 2037
Rejestracja: 28 lip 2005, 16:57
Lokalizacja: Sanok
Kontakt:

Post autor: Kulpina » 11 gru 2006, 19:10

Minimalna? może jestem troche przewrażliwion, ale dla mnie to jest duża szkodliwość. Władcy niewiem czy z średniwiecza czy skąd chorowali na choroby psychiczne bo jedli z mis ołowianych

mathieiov
Moderator
Posty: 829
Rejestracja: 31 lip 2005, 9:04
Lokalizacja: --

Post autor: mathieiov » 11 gru 2006, 19:54

Kulpina pisze:Władcy niewiem czy z średniwiecza czy skąd chorowali na choroby psychiczne bo jedli z mis ołowianych
Dokładniej ze starożytności -> Neron (było na biologi, że spalił Rzym - skutek wpływu ołowiu na organizm człowieka).

Awatar użytkownika
Kulpina
Użytkownik
Posty: 2037
Rejestracja: 28 lip 2005, 16:57
Lokalizacja: Sanok
Kontakt:

Post autor: Kulpina » 12 gru 2006, 8:17

No to lepiej nie lutować cyną z ołowiem potem będziecie palić własne mieszkania bo ma to na pewno jakiś wpływ :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Awatar użytkownika
radzio
Użytkownik
Posty: 573
Rejestracja: 07 gru 2004, 23:06
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: radzio » 12 gru 2006, 22:28

Kulpina pisze:choroby psychiczne bo jedli z mis ołowianych
W starożytnym Rzymie akwedukty były z ołowiu ;) Stąd zamiłowanie rzymian do walk gladiatorów.

mathieiov
Moderator
Posty: 829
Rejestracja: 31 lip 2005, 9:04
Lokalizacja: --

Post autor: mathieiov » 13 gru 2006, 13:28

W pałacu na Krymie były rurociągi z ołowiu...

Taki stop 99Sn1Cu jes droższy od standardowego?

Awatar użytkownika
Kulpina
Użytkownik
Posty: 2037
Rejestracja: 28 lip 2005, 16:57
Lokalizacja: Sanok
Kontakt:

Post autor: Kulpina » 13 gru 2006, 14:42

jest droższy prawie dwukrotnie

Awatar użytkownika
Brzozza93
Użytkownik
Posty: 474
Rejestracja: 26 cze 2006, 17:35
Lokalizacja: Gdynia
Kontakt:

Post autor: Brzozza93 » 13 gru 2006, 17:13

Kulpina pisze:Władcy niewiem czy z średniwiecza czy skąd chorowali na choroby psychiczne bo jedli z mis ołowianych
No właśnie: JEDLI!! Jesz codziennie a napisałeś że lutujesz rzadko, a i tak ołowiu wiele nie nawdychasz się podczas lutowania. W każdym razie jeśli lutowanie ołowiowe wywoływałoby choroby w ogóle zakazali by ołowiu.
PS: chodziło o starożytność :razz:

Awatar użytkownika
Kulpina
Użytkownik
Posty: 2037
Rejestracja: 28 lip 2005, 16:57
Lokalizacja: Sanok
Kontakt:

Post autor: Kulpina » 13 gru 2006, 18:01

Oni tylko jedli! Ty topisz ołów, a część z niego na pewno unosi sie w powietrzu

Awatar użytkownika
Doc Brown
Użytkownik
Posty: 308
Rejestracja: 06 wrz 2006, 6:19
Lokalizacja: Oborniki

Post autor: Doc Brown » 13 gru 2006, 18:45

Nie wierze w to, że stop SnPb jest niebezpieczny :!: :!:
Gdyby tak było, to od dawna byłby zakaz jego stosowania.
Co do wdychania ołowiu przy lutowaniu, to nie wiem jak to jest, ale wydaje mi się, że ten dym, to głównie topniki które są dodawane do stopu lutowniczego, by ułatwić lutowanie.
Kiedyś jak wymieniłem grot w lutownicy na nowy, to z czystej ciekawości zacząłem roztapiać nim stop SnPb, nie zawierający tych topników i co się okazało ??
Cyna się roztopiła, ale nie było ani trochę dymu.
Za to, gdy włożysz gorący grot do kalafonii, to wtedy jest sporo dymu i to ten dym wdychamy.
Pozatym, gdyby stop SnPb miał być taki niebezpieczny i szkodliwy, to pomyślcie, ilu elektroników cierpiałoby na ołowicę lub inne choroby wywołane przez ołów.
Wiem, że ołowicy można się nabawić jeśli jest sie palaczem i do zapalania ćmików używa się lutownicy. Wiem, że niektórym wydaje się to mało możliwe, by lutownicą można było zapalić ćmika, ale jednak jest to możliwe, ale bardzo szkodliwe, ponieważ wtedy poza wdychaniem dymu papierosowego wdycha się też opary ołowiu.

Awatar użytkownika
marcing
Użytkownik
Posty: 868
Rejestracja: 14 lut 2006, 14:13
Lokalizacja: z pociągu...
Kontakt:

Post autor: marcing » 13 gru 2006, 18:52

Doc Brown pisze:Gdyby tak było, to od dawna byłby zakaz jego stosowania.
Co do wdychania ołowiu przy lutowaniu, to nie wiem jak to jest, ale wydaje mi się, że ten dym, to głównie topniki które są dodawane do stopu lutowniczego, by ułatwić lutowanie.
Widać, że nie miałeś efektów ubocznych (otępienie, spowolnienie reakcji) po lutowaniu przez ponad godzinę...

alaris
Użytkownik
Posty: 530
Rejestracja: 21 lut 2006, 14:56
Lokalizacja: Gorzow/Poznan

Post autor: alaris » 13 gru 2006, 19:28

Doc Brown pisze:Nie wierze w to, że stop SnPb jest niebezpieczny :!: :!:
Gdyby tak było, to od dawna byłby zakaz jego stosowania.
Od 1 lipca 2006 obowiazuje unijna dyrektywa RoHS, ktora zabrania stosowania olowiu i kilku innych meterialow szkodliwych. Producenci byli zmuszeniu do wymiany calego parku maszynowego (albo jego modernizacji), aby mozc uzywac topnikow NIEZAWIERAJACYCH olowiu...
Palenie tez nie jest szkodliwe, kupa ludzi pali po 30, 40 lat i nic im nie jest...

Awatar użytkownika
Koppel
Użytkownik
Posty: 500
Rejestracja: 24 lip 2005, 18:05
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: Koppel » 13 gru 2006, 19:51

Ołowiu nie można stosować w sprzęcie powszechnego użytku. Z zasady tej, jeśli się nie mylę są zwolnione urządzenia medyczne, sterowniki przemysłowe oraz sprzęt militarny. Chodzi zarówno o to, że sprzęt ten musi być niezawodny jak i o to, że kupując nowy sterownik aparatury medycznej żaden szpital nie wyrzuci go po pół roku bo pojawił się nowy, lepszy... Taki sprzęt zwykle działa wiele lat.
O ile, jeśli ołów stosujemy w akumulatorach, przed ich złomowaniem stosunkowo łatwo jest go odzyskać, znacznie trudniej byłoby rozbierać sprzęt lutowniczy i "pobierać" ołów z jego punktów lutowniczych.
Z tego co wiem, problem choroby operatora sprzętu lutowniczego jest tak mniej brany pod uwagę niż problem składowania zużytego sprzętu. Jasne, że nie jest tak, że człowiek rozchoruje się po 30 minutach lutowania raz na miesiąc. Tak samo jak nie można dostać ołowicy gdy raz zje się pomarańcze z ołowianej tacki. Jednak organizm nie wydala ołowiu sam z siebie - pierwiastek ten wciąż się gromadzi. Ale na prawdę jest tak, że ludzie chorowali z tego powodu. Jest nawet specjalny lek (CHELATON) powodujący wiązanie jonów ołowiu i możliwość jego wydalenia.

Dodatkowe informacje:
http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=91972
http://www.sciaga.pl/tekst/6485-7-zatrucia_olowiem

Awatar użytkownika
Kulpina
Użytkownik
Posty: 2037
Rejestracja: 28 lip 2005, 16:57
Lokalizacja: Sanok
Kontakt:

Post autor: Kulpina » 14 gru 2006, 8:01

marcing pisze:
Doc Brown pisze:Gdyby tak było, to od dawna byłby zakaz jego stosowania.
Co do wdychania ołowiu przy lutowaniu, to nie wiem jak to jest, ale wydaje mi się, że ten dym, to głównie topniki które są dodawane do stopu lutowniczego, by ułatwić lutowanie.
Widać, że nie miałeś efektów ubocznych (otępienie, spowolnienie reakcji) po lutowaniu przez ponad godzinę...
Miałeś kiedyś takie objawy???? mie tak długie lutwanie doprowadza do ostatecznej nerwicy, ale chyba dlatego, że cały czas siedze krzywy i kręgosłup mnie boli :mrgreen:

Awatar użytkownika
gajosp2
Użytkownik
Posty: 214
Rejestracja: 15 mar 2006, 8:24
Lokalizacja: Bielsk podlaski
Kontakt:

Post autor: gajosp2 » 14 gru 2006, 16:02

Dzisiaj (14grudnia 2006) kupiłem zwój Sn60Pb40 i było na pułkach w sklepie jeszcze kilka zwoi takiej cyny.


Co do szkodliwosci to może jest jakaś ale bardzo mała bo przecierz nie wdychasz oparów cyny przez cały czas tylko jak ona zastygnie. Wielu starych elektroników urzywało przecierz przez całe zycie SnPb i jakos nie są na nic chorzy. Będzie troszke zle jesli nie bedzie w sprzedarzy Sn60Pb40 tylko Sn99Pb1 ale jakoś trzeba bedzie sobie radzic :wink:

ODPOWIEDZ