Lutowanie bezołowiowe
No właśnie: JEDLI!! Jesz codziennie a napisałeś że lutujesz rzadko, a i tak ołowiu wiele nie nawdychasz się podczas lutowania. W każdym razie jeśli lutowanie ołowiowe wywoływałoby choroby w ogóle zakazali by ołowiu.Kulpina pisze:Władcy niewiem czy z średniwiecza czy skąd chorowali na choroby psychiczne bo jedli z mis ołowianych
PS: chodziło o starożytność
Nie wierze w to, że stop SnPb jest niebezpieczny
Gdyby tak było, to od dawna byłby zakaz jego stosowania.
Co do wdychania ołowiu przy lutowaniu, to nie wiem jak to jest, ale wydaje mi się, że ten dym, to głównie topniki które są dodawane do stopu lutowniczego, by ułatwić lutowanie.
Kiedyś jak wymieniłem grot w lutownicy na nowy, to z czystej ciekawości zacząłem roztapiać nim stop SnPb, nie zawierający tych topników i co się okazało ??
Cyna się roztopiła, ale nie było ani trochę dymu.
Za to, gdy włożysz gorący grot do kalafonii, to wtedy jest sporo dymu i to ten dym wdychamy.
Pozatym, gdyby stop SnPb miał być taki niebezpieczny i szkodliwy, to pomyślcie, ilu elektroników cierpiałoby na ołowicę lub inne choroby wywołane przez ołów.
Wiem, że ołowicy można się nabawić jeśli jest sie palaczem i do zapalania ćmików używa się lutownicy. Wiem, że niektórym wydaje się to mało możliwe, by lutownicą można było zapalić ćmika, ale jednak jest to możliwe, ale bardzo szkodliwe, ponieważ wtedy poza wdychaniem dymu papierosowego wdycha się też opary ołowiu.
Gdyby tak było, to od dawna byłby zakaz jego stosowania.
Co do wdychania ołowiu przy lutowaniu, to nie wiem jak to jest, ale wydaje mi się, że ten dym, to głównie topniki które są dodawane do stopu lutowniczego, by ułatwić lutowanie.
Kiedyś jak wymieniłem grot w lutownicy na nowy, to z czystej ciekawości zacząłem roztapiać nim stop SnPb, nie zawierający tych topników i co się okazało ??
Cyna się roztopiła, ale nie było ani trochę dymu.
Za to, gdy włożysz gorący grot do kalafonii, to wtedy jest sporo dymu i to ten dym wdychamy.
Pozatym, gdyby stop SnPb miał być taki niebezpieczny i szkodliwy, to pomyślcie, ilu elektroników cierpiałoby na ołowicę lub inne choroby wywołane przez ołów.
Wiem, że ołowicy można się nabawić jeśli jest sie palaczem i do zapalania ćmików używa się lutownicy. Wiem, że niektórym wydaje się to mało możliwe, by lutownicą można było zapalić ćmika, ale jednak jest to możliwe, ale bardzo szkodliwe, ponieważ wtedy poza wdychaniem dymu papierosowego wdycha się też opary ołowiu.
Widać, że nie miałeś efektów ubocznych (otępienie, spowolnienie reakcji) po lutowaniu przez ponad godzinę...Doc Brown pisze:Gdyby tak było, to od dawna byłby zakaz jego stosowania.
Co do wdychania ołowiu przy lutowaniu, to nie wiem jak to jest, ale wydaje mi się, że ten dym, to głównie topniki które są dodawane do stopu lutowniczego, by ułatwić lutowanie.
Od 1 lipca 2006 obowiazuje unijna dyrektywa RoHS, ktora zabrania stosowania olowiu i kilku innych meterialow szkodliwych. Producenci byli zmuszeniu do wymiany calego parku maszynowego (albo jego modernizacji), aby mozc uzywac topnikow NIEZAWIERAJACYCH olowiu...Doc Brown pisze:Nie wierze w to, że stop SnPb jest niebezpieczny![]()
![]()
Gdyby tak było, to od dawna byłby zakaz jego stosowania.
Palenie tez nie jest szkodliwe, kupa ludzi pali po 30, 40 lat i nic im nie jest...
Ołowiu nie można stosować w sprzęcie powszechnego użytku. Z zasady tej, jeśli się nie mylę są zwolnione urządzenia medyczne, sterowniki przemysłowe oraz sprzęt militarny. Chodzi zarówno o to, że sprzęt ten musi być niezawodny jak i o to, że kupując nowy sterownik aparatury medycznej żaden szpital nie wyrzuci go po pół roku bo pojawił się nowy, lepszy... Taki sprzęt zwykle działa wiele lat.
O ile, jeśli ołów stosujemy w akumulatorach, przed ich złomowaniem stosunkowo łatwo jest go odzyskać, znacznie trudniej byłoby rozbierać sprzęt lutowniczy i "pobierać" ołów z jego punktów lutowniczych.
Z tego co wiem, problem choroby operatora sprzętu lutowniczego jest tak mniej brany pod uwagę niż problem składowania zużytego sprzętu. Jasne, że nie jest tak, że człowiek rozchoruje się po 30 minutach lutowania raz na miesiąc. Tak samo jak nie można dostać ołowicy gdy raz zje się pomarańcze z ołowianej tacki. Jednak organizm nie wydala ołowiu sam z siebie - pierwiastek ten wciąż się gromadzi. Ale na prawdę jest tak, że ludzie chorowali z tego powodu. Jest nawet specjalny lek (CHELATON) powodujący wiązanie jonów ołowiu i możliwość jego wydalenia.
Dodatkowe informacje:
http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=91972
http://www.sciaga.pl/tekst/6485-7-zatrucia_olowiem
O ile, jeśli ołów stosujemy w akumulatorach, przed ich złomowaniem stosunkowo łatwo jest go odzyskać, znacznie trudniej byłoby rozbierać sprzęt lutowniczy i "pobierać" ołów z jego punktów lutowniczych.
Z tego co wiem, problem choroby operatora sprzętu lutowniczego jest tak mniej brany pod uwagę niż problem składowania zużytego sprzętu. Jasne, że nie jest tak, że człowiek rozchoruje się po 30 minutach lutowania raz na miesiąc. Tak samo jak nie można dostać ołowicy gdy raz zje się pomarańcze z ołowianej tacki. Jednak organizm nie wydala ołowiu sam z siebie - pierwiastek ten wciąż się gromadzi. Ale na prawdę jest tak, że ludzie chorowali z tego powodu. Jest nawet specjalny lek (CHELATON) powodujący wiązanie jonów ołowiu i możliwość jego wydalenia.
Dodatkowe informacje:
http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=91972
http://www.sciaga.pl/tekst/6485-7-zatrucia_olowiem
Miałeś kiedyś takie objawy???? mie tak długie lutwanie doprowadza do ostatecznej nerwicy, ale chyba dlatego, że cały czas siedze krzywy i kręgosłup mnie bolimarcing pisze:Widać, że nie miałeś efektów ubocznych (otępienie, spowolnienie reakcji) po lutowaniu przez ponad godzinę...Doc Brown pisze:Gdyby tak było, to od dawna byłby zakaz jego stosowania.
Co do wdychania ołowiu przy lutowaniu, to nie wiem jak to jest, ale wydaje mi się, że ten dym, to głównie topniki które są dodawane do stopu lutowniczego, by ułatwić lutowanie.
Dzisiaj (14grudnia 2006) kupiłem zwój Sn60Pb40 i było na pułkach w sklepie jeszcze kilka zwoi takiej cyny.
Co do szkodliwosci to może jest jakaś ale bardzo mała bo przecierz nie wdychasz oparów cyny przez cały czas tylko jak ona zastygnie. Wielu starych elektroników urzywało przecierz przez całe zycie SnPb i jakos nie są na nic chorzy. Będzie troszke zle jesli nie bedzie w sprzedarzy Sn60Pb40 tylko Sn99Pb1 ale jakoś trzeba bedzie sobie radzic
Co do szkodliwosci to może jest jakaś ale bardzo mała bo przecierz nie wdychasz oparów cyny przez cały czas tylko jak ona zastygnie. Wielu starych elektroników urzywało przecierz przez całe zycie SnPb i jakos nie są na nic chorzy. Będzie troszke zle jesli nie bedzie w sprzedarzy Sn60Pb40 tylko Sn99Pb1 ale jakoś trzeba bedzie sobie radzic