Witam
W przyplywie inwencji twórczej początkującego hobbysty postanowiłem dac upust swojej konstruktorskiej fantazji i zrobić sygnalizator gotowej herbaty! Układ znajduje się w załączniku, nie będe go tłumaczył, bo jest tak skomplikowany, że pewnie i tak nikt by go nie zrozumiał

zmontowałem go na pająku i działał jako tako dobrze. W czasie robienia płytki postanowiłem go jednak zdeka zmodyfikować, bez sprawdzenia jak będzie się zachowywał i niestety popelniłem błąd. Nie umiesciłem rezystora ograniczającego prąd dla T3. Przez co zakłądając, że T3 jest nasycony ( a był ), a na diodzie jest napięcie ok 2V prąd w oczku będzie wynosił 7V/6ohm (6omów jest brzęczyka - gdzieś słyszałem, że taką ma oporność ) czyli ponad 1 A! Katalogowa wartość Icemax tranzystora T3 wynosi 0,1A, więc nie dziwota, że po krótkiej chwili tranzystor parzył. Obliczyłem, że żeby zmieścić się w katalogowej wartości muszę umieścić rezystor minimum 70 omów. ( Załozyłem, że większość napięcia. czyli 7V odłozy się na rezystorze, czyli: 7/0,1=70 ). Najbliższy temu rezystor jaki mam to 100omów, jednak tu pojawia się problem - układ nie rusza pod takim rezystorem. Pod 43 omami cichutko pika, dopiero pod 10 głośność brzęczyka jest zadawalająca. Co można zrobić w takim wypadku? Dodam, że rezystor włączyłem między brzęczykiem, a masa, bo miejsca na płytce po prostu już NIE MA, wszystko upchałem na styk, aż za bardzo ) Przyszło mi do głowy, że może zwiększyć rezystancje R1, jednak wtedy chyba zmieni się "szybkość" wchodzenia i wychodzenia ze stanu nasycenia T1 (?), a juz miałem tak wszystko ładnie działające. Jak myslicie tęgie głowy?
Spis elementów:
T1-T2. Bc546 NPN
T3: bc117 PNP
D1: Dioda MIGAJĄCA
Potencjometr 2,2 k (A)
Ponadto zaciekawiła mnie jeszcze inna rzecz. dioda D1 ma napięcie przewodzenia 2 V ( sprawdziłem multimetrem ), natomiast w działającym układzie zabierała większośc napięcia baterii - ponad 6V - jak to?