Witam
Obecnie zajalem sie tematem projekotowania zasilaczy. Mam ksiazke Palczynskiego: "Polprzewdonikowe stabilizatory napiecia i pradu stalego" z ktorej to jest ponizszy schemat.
Jest to schemat zastepczy typu T tranzystora
Moj problem polega na tym ze nie rozumiem skad powstaje takie rownanie ,gdy sam analizuje ten obwod mi wychodzi inaczej.
Otoz: z analizy oczka ze zrodlem Uwc autor podaje rownanie:
(ik-αie)rk + ie(re+Re)=delta Uwc
natomiast dla mnie wychodzi:
ikrk+iere+ieRe=delta Uwc to:
ikrk+ie(re+Re)=delta Uwc
Skad wiec autor wzial w tym rownianiu αie
Analiza układu ze źródłem prądowym
-
elktrix197
- -
- Posty: 2
- Rejestracja: 27 sie 2007, 14:11
- Lokalizacja: Augustów
- Kontakt:
Witaj.
Zapomniałeś uwzględnić źródło prądowe (choć symbol użyty powinien raczej mieć dwa kółka jak dla mnie), które to daje prąd o wartości αie. Zgodnie z kierunkiem prądu z tego źródła na rezystancji rk powstaje spadek napięcia równy -rkαie. Znak minus bierze się stąd, że kierunek prądu αie jest zgoła odwrotny do ie i ik.
można zatem napisać:
ikrk-rkαie +iere+ieRe=delta Uwc
i wyciągając za nawias rk i przed drugi nawias ie:
(ik-αie)rk+ie(re+Re)=delta Uwc
A zatem tak, jak podaje wzór w przytaczanej książce.
Zapomniałeś uwzględnić źródło prądowe (choć symbol użyty powinien raczej mieć dwa kółka jak dla mnie), które to daje prąd o wartości αie. Zgodnie z kierunkiem prądu z tego źródła na rezystancji rk powstaje spadek napięcia równy -rkαie. Znak minus bierze się stąd, że kierunek prądu αie jest zgoła odwrotny do ie i ik.
można zatem napisać:
ikrk-rkαie +iere+ieRe=delta Uwc
i wyciągając za nawias rk i przed drugi nawias ie:
(ik-αie)rk+ie(re+Re)=delta Uwc
A zatem tak, jak podaje wzór w przytaczanej książce.
-
elktrix197
- -
- Posty: 2
- Rejestracja: 27 sie 2007, 14:11
- Lokalizacja: Augustów
- Kontakt:
Tak ....ale nadal nie rozumiem dlaczeo trzeba uwzgledniac te zrodlo czyli αie*rk skoro wg mnie nie nie nalezy to tego oczka - tak mi sie wydaje .. i pewnie zle, wiec moze inaczej - na jakiej podstawie powstaje takie rownanie ,musi byc jakies prawo, twierdzenie ktore ustala takie waruniki?? Czy jest to analiza metoda klasyczna , albo moze potencjalow wezlowych lub moze jakas inna? Moze nie umiem spojrzec na ten schemat w odpowiedni sposob.
Moze ktos bedzie chcial na to pytanie odpowiedziec.
I jeszcze jedno , chcialbym wlasnie zrozumiec i sie nauczyc analizy takich obwodow - jaka dobra literature do tego polecicie - najlepiej gdzie bylyby przyklady albo konkretne rozwiazania??
Planowalem zakup "Teoria Obwodow Elektrycznych" Bolkowskiego - podrecznik +zadania
.
Moze ktos bedzie chcial na to pytanie odpowiedziec.
I jeszcze jedno , chcialbym wlasnie zrozumiec i sie nauczyc analizy takich obwodow - jaka dobra literature do tego polecicie - najlepiej gdzie bylyby przyklady albo konkretne rozwiazania??
Planowalem zakup "Teoria Obwodow Elektrycznych" Bolkowskiego - podrecznik +zadania
.
Powiem tak:
wydaje mi się, że wystarczy tu opierać się tylko na prawach Kirchoffa i może Thevenina.
Może spróbuj sobie wyobrazić nasze źródło prądowe zastąpione przez równoważne źródło napięciowe. Będzie ono wpięte szeregowo z oporem rk. To powinno tłumaczyć, dlaczego nasze źródło musi być brane pod uwagę.
Równoważne źródło napięciowe to takie źródło, które daje napięcie równe E=αierk. Rk jest opornością wewnętrzną równoważnego źródła napięciowego, identyczną z opornością wewnętrzną źródła prądowego.
Godne polecenia są czasem książki z lat 50. i 60. Wiele rzeczy jest tam wyłożone w sposób bardzo prosty.
wydaje mi się, że wystarczy tu opierać się tylko na prawach Kirchoffa i może Thevenina.
Może spróbuj sobie wyobrazić nasze źródło prądowe zastąpione przez równoważne źródło napięciowe. Będzie ono wpięte szeregowo z oporem rk. To powinno tłumaczyć, dlaczego nasze źródło musi być brane pod uwagę.
Równoważne źródło napięciowe to takie źródło, które daje napięcie równe E=αierk. Rk jest opornością wewnętrzną równoważnego źródła napięciowego, identyczną z opornością wewnętrzną źródła prądowego.
Godne polecenia są czasem książki z lat 50. i 60. Wiele rzeczy jest tam wyłożone w sposób bardzo prosty.
Odpisuję po namyśle i nie mogę podać książki-panaceum. Odnoszę ogólne wrażenie, że schematy zastępcze są traktowane jako zło konieczne, które gdzieś tam się plączą w trakcie kursu teorii obwodów. Szczerze powiedziawszy nie dziwię się temu. Oto bowiem regułą jest w książkach nieśmiertelna formuła: "rys x przedstawia schemat zastępczy układu wzmacniacza, generatora itd (niepotrzebne skreślić). Wzmocnienie tego układu wyraża się wzorem : (potrzebne wstawić)", często bez słowa komentarza co do schematu zastępczego, tj. bez wyjaśnienia, dlaczego jest on narysowany w taki sposób, co reprezentują po szczególne źródła, oporności, pojemności itd. Czytelnik może wówczas odnieść wrażenie, że schematy te są bardzo zawiłe, wręcz przeszkadzające w zrozumieniu zagadnienia, co oczywiście prawdą nie jest.