Ja właśnie skończyłem drugi tydzień pracy za oceanem, i na razie jest jak w bajcePikczu pisze:Czy zdarza, wam się to czasem.
Juto czeka mnie spotkanie oko w oko z najwiekszym ch... w firmie.
Dywan u szefa (oko w oko z bestią)
Re: Dywan u szefa (oko w oko z bestią)
Witam
U mnie też tak było. Bonusy dodatki samochód firmowy na własny użytek bez limitu paliwa. Płacone dodatkowe dwie godziny za dojazd do pracy, dodatek na obiad, nadgodziny płacone X1.5 za pierwsze 4, później x2 itd.
Żyć nie umierać po czym 2,5 roku temu obcieli bonusy, potem te dwie godziny za dojazd.
Kayron -Naszczęście nie mam dwóch kierowników. Za to często było tak że to my dyktowaliśmy kolejność prac, co i kiedy ma być z organizowane bo kierownik nie miał pojęcia.
U nas na przykład jest jeden magazynier nad nim jest kerownik, nad nim jest manager a nad nim jest jest jeszcze jeden manager. A najśmieszniejsze jest to że magazynier ma najwyższe wykształcenie z nich wszytkich.
Ogólnie kazdy z chłopkaów z polski jest tu lepiej wykształocny i ma lepszą wiedze niż najlepszy z paracowników Irelandzkich i pracuje dużo szybciej.
U mnie też tak było. Bonusy dodatki samochód firmowy na własny użytek bez limitu paliwa. Płacone dodatkowe dwie godziny za dojazd do pracy, dodatek na obiad, nadgodziny płacone X1.5 za pierwsze 4, później x2 itd.
Żyć nie umierać po czym 2,5 roku temu obcieli bonusy, potem te dwie godziny za dojazd.
Kayron -Naszczęście nie mam dwóch kierowników. Za to często było tak że to my dyktowaliśmy kolejność prac, co i kiedy ma być z organizowane bo kierownik nie miał pojęcia.
U nas na przykład jest jeden magazynier nad nim jest kerownik, nad nim jest manager a nad nim jest jest jeszcze jeden manager. A najśmieszniejsze jest to że magazynier ma najwyższe wykształcenie z nich wszytkich.
Ogólnie kazdy z chłopkaów z polski jest tu lepiej wykształocny i ma lepszą wiedze niż najlepszy z paracowników Irelandzkich i pracuje dużo szybciej.
Ostatnio zmieniony 24 lip 2010, 11:07 przez Pikczu, łącznie zmieniany 1 raz.
To chyba mieliscie jakas mala awariekayron pisze: Ale to tak jest, polskie firmy wiedzą lepiej od producenta tworzywa, czy maszyny, co się da z tym zrobić, a potem młyn bo przyszła reklamacja, albo maszyna się rozleciała i naprawa kosztowała 2-3tyś euro.