Dywan u szefa (oko w oko z bestią)

Czyli miejsce, w którym można poruszać tematy nie dające przyporządkować się do pozostałych działów ale uwaga tutaj również obowiązują przyjęte zasady na forum
Awatar użytkownika
c4r0
Moderator
Posty: 2150
Rejestracja: 13 kwie 2004, 19:56
Lokalizacja: z lasu
Kontakt:

Re: Dywan u szefa (oko w oko z bestią)

Post autor: c4r0 » 24 lip 2010, 4:53

Pikczu pisze:Czy zdarza, wam się to czasem.
Juto czeka mnie spotkanie oko w oko z najwiekszym ch... w firmie.
Ja właśnie skończyłem drugi tydzień pracy za oceanem, i na razie jest jak w bajce :) Szef gada z nami jak z kumplami, nawet trochę klniemy :P Godziny pracy są tylko na papierze, i mamy powiedziane wprost, że nikt nie będzie sprawdzał o której przychodzimy i wychodzimy, oby tylko były widoczne efekty pracy :) Za wcześnie jeszcze żeby chwalić tą robotę, ale jeśli dalej będzie tak jak jest teraz to "żyć nie umierać", jestem szczęściarzem :D

Awatar użytkownika
Pikczu
Użytkownik
Posty: 754
Rejestracja: 18 lip 2005, 18:33
Lokalizacja: Dublin
Kontakt:

Post autor: Pikczu » 24 lip 2010, 9:32

Witam
U mnie też tak było. Bonusy dodatki samochód firmowy na własny użytek bez limitu paliwa. Płacone dodatkowe dwie godziny za dojazd do pracy, dodatek na obiad, nadgodziny płacone X1.5 za pierwsze 4, później x2 itd.
Żyć nie umierać po czym 2,5 roku temu obcieli bonusy, potem te dwie godziny za dojazd.

Kayron -Naszczęście nie mam dwóch kierowników. Za to często było tak że to my dyktowaliśmy kolejność prac, co i kiedy ma być z organizowane bo kierownik nie miał pojęcia.

U nas na przykład jest jeden magazynier nad nim jest kerownik, nad nim jest manager a nad nim jest jest jeszcze jeden manager. A najśmieszniejsze jest to że magazynier ma najwyższe wykształcenie z nich wszytkich.


Ogólnie kazdy z chłopkaów z polski jest tu lepiej wykształocny i ma lepszą wiedze niż najlepszy z paracowników Irelandzkich i pracuje dużo szybciej.
Ostatnio zmieniony 24 lip 2010, 11:07 przez Pikczu, łącznie zmieniany 1 raz.

rob.mar
-
Posty: 44
Rejestracja: 20 wrz 2009, 11:09
Lokalizacja: Łódź

Post autor: rob.mar » 24 lip 2010, 10:08

kayron pisze: Ale to tak jest, polskie firmy wiedzą lepiej od producenta tworzywa, czy maszyny, co się da z tym zrobić, a potem młyn bo przyszła reklamacja, albo maszyna się rozleciała i naprawa kosztowała 2-3tyś euro.
To chyba mieliscie jakas mala awarie :-) a tak na powaznie to faktycznie mala firma to jednak bardzo duzy balagan - wiem to po wlasnym doswiadczeniu. NIe wiem jak u was ale u mnie im osoba na wyzszym stanowisku tym ma mniejsze pojecie o tym jak wyglada to czym sie zajmujemy. U mnie przyklad ze prezen zatrudnil kolesia ktory mial uporzadkowac firme a jedynie co zmienil to wprowadzil duzo dodatkowych papierow ktora musze wypelniac. Ale i tak najlepsza byla pani z BHP ktora napisala intrukcje BHP do maszyn nie czytajac nawet intrukcji do nich :-)

ODPOWIEDZ