AAA Jak zbudować EEG
AAA Jak zbudować EEG
Zastanawiam się czy można zbudować elektroencefalogram, taki podłączany do kompa żeby rejejstrował czynności muzgu w warunkach domowych ??
Re: AAA Jak zbudować EEG
Zabawa z układami służącymi do pomiaru sygnałów biologicznych człowieka może być potencjalnie niebezpieczna. Komputer nie spełnia zadnych norm medycznych.Kucior pisze:Zastanawiam się czy można zbudować elektroencefalogram, taki podłączany do kompa żeby rejejstrował czynności muzgu w warunkach domowych ??
Abyś mógł cokolwiek bezpiecznie podłączyć do ciała to musisz spełnić wymagania normy ogólnej PN-EN 60601-1 i innych norm właściwych do zastosowania układu. W przypadku EEG wzmacniacz pomiarowy musiałby być chyba w stopniu ochrony przynajmniej BF . Nie znam normy specjalnie dla EEG jeśli chodzi o bezpieczeństwo ale myślę że jednak nalezałoby zastosować takie same wymagania jak dla EKG czyli stopień ochrony CF.
Parametry takiego wzmacniacza też muszą być dobre jak chociażby bardzo niski poziom szumów. Może na takim wzmacniaczu mozna by to np. zrobić AD8220 z www.analog.com albo wejdź na stronę www.ti.com i tam poszukaj wzmacniaczy pomiarowych BUrr-Brown, znajdziesz tam też przykładowe aplikacje wzmacniaczy pomiarowych w zastosowaniach medycznych.
Z tymi normami i atestami to chodzi o to, żeby nikt się do lekarzy nie przyczepił, a praktycznie jak robisz układ na np 5V odseparowany od sieci 230V to nic złego nie powinno się stać. Ale myślę że ze zreobieniem samemu EEG byłyby duże problemy ze względu na dużą czułość (podatność na zakłócenia) i na to że chyba nie jest tak łatwo dobrze umieścić elektrody na głowie. Budowa EKG jest napewno dużo prostrza, a i tak sprawia trochę problemów ...
Ortografię niektórzy przedmówcy mają nieznośną
. No ale nic to, wypowiem się teraz w temacie. Wydaje się, że dobrym sposobem byłoby zrobienie układu przedwzmacniacza, zasilanego z jakichś bateryjek i modulowania uzyskanym sygnałem małego nadajnika. Po stronie odbiorczej można robić z odebranym sygnałem co kto chce. Mamy natomiast całkowitą separację galwaniczną delikwenta
, co jest nieodzowne. Należałoby jednak się zastanowić jak chytrze modulować, gdyż fale mózgowe mają niewielkie częstotliwości.
elektroencefalograf- urządzenie do rejestracji fal mózgowych
elektroencefalogram- "papierek" który wyskakuje z elektroencefalografu.
elektroencefalograf- urządzenie do rejestracji fal mózgowych
elektroencefalogram- "papierek" który wyskakuje z elektroencefalografu.
To naprawdę nie o to chodzi aby nikt sie do lekarzy nie przyczepił , lecz o bezpieczeństwo pacjenta. W aparaturze medycznej oprócz szeroko pojetego bezpieczeństwa pacjenta również trzeba uwzgledniać sprawy odpowiednich wymagań kompatybilności elektromagnetycznej.c4r0 pisze:Z tymi normami i atestami to chodzi o to, żeby nikt się do lekarzy nie przyczepił
W tym przypadku mozna zrobić tak że aplikacja bezposrednio podłaczona do pacjenta musi być odseparowana galwanicznie od komputera i mozna to również zrobić na transoptorach, jesli zastosuje sie po stronie pacjenta zasilanie bateryjne (jak napisał Alek) to wystarczy odizolować galwanicznie np. transoptorami układ pomiarowy od komputera. Jeżeli jednak zastosujemy zasilanie aplikacji pacjenta poprzez separowane zasilanie (przetwornica z transformatorem o odpowiedniej izolacji (4000VAC) i zrobimy izolację sygnałów (np na transoptorach) to należy również komputer (łącznie z monitorem) zasilać jeszcze dodatkowo przez transformator separacyjny gdyz w innym przypadku z pewnością prądy upływu przekroczą dopuszczalny poziom. Nawet w celach dydaktycznych w pewnym momencie trzeba by było kogoś podłaczyć do urządzenia a to może być potencjalnie niebezpieczne.
Inna sparwa to problem zaprojektowania samego wzmacniacza pod kątem szczególnie czułości i szumów, wymagania są tu faktycznie wieksze niż dla wzmacniaczy EKG, nie udało mi się znaleźć normy na urządzenia EEG ale pewnie amerykańskie są a do tych mam ograniczony dostęp. Do celów dydaktycznych (i nie tylko) można spróbowac zastosować układy o jakich pisałem wyzej. W aplikacji pacjenta jeśli robiłbym taki układ to umieściłbym wszystko tzn wzmacniacz pomiarowy przetwornik A/D i mikrokontroler i dopiero sygnal cyfrowy przesyłałbym przez barierę. Kończę bo coś sie wyjatkowo rozpisałem.
Na "triodzie" nieraz już dowodziłem, że dysleksja jest w 99% przypadków lenistwem pospolitym. W praktyce mamy tam w zasadzie 100% wyleczalność, jakkolwiek jest ona egzekwowana moją upierdliwością.
Za "moich czasów" zaczęło się to wariactwo z zaświadczeniami, jako panaceum na ortografię. Ot, dopust Boży spadł na tego a tego, że nie umie poprawnie pisać i należy przejść nad tym do porządku dziennego. Jednak prawda jest okrutna:
kto nie czytał książek, nie robił ćwiczeń na ortografię lub też miał słabego nauczyciela ten niestety nie umie dobrze pisać. Nie ma to jednak nic wspólnego z jakimiś ułomnościami.
Jestem skłonny obciążyć szkołę za taki stan rzeczy, gdyż wymaga się coraz mniej.
Nie dotyczy to tylko ortografii, ale także innych dyscyplin.
Po prostu pofolgowano pewnym zasadom. Według mnie to zła droga i powinno się to zmienić.
Są różne moduły sprawdzania pisowni-dobrodziejstwo współczesności, z którego dobrze jest korzystać.
Na koniec tego postu nieco odbiegajacego od tematu podam receptę na "100% wyleczenia":
Jeden z nauczycieli fizyki w liceum orzekł tak: "będę honorował zaświadczenia o dysgrafii, dysleksjii i tak dalej, pod warunkiem, że co tydzień będę widział i sprawdzał ćwiczenia.".
Wszyscy dyslektycy ozdrowieli jak ręką odjął...
Za "moich czasów" zaczęło się to wariactwo z zaświadczeniami, jako panaceum na ortografię. Ot, dopust Boży spadł na tego a tego, że nie umie poprawnie pisać i należy przejść nad tym do porządku dziennego. Jednak prawda jest okrutna:
kto nie czytał książek, nie robił ćwiczeń na ortografię lub też miał słabego nauczyciela ten niestety nie umie dobrze pisać. Nie ma to jednak nic wspólnego z jakimiś ułomnościami.
Jestem skłonny obciążyć szkołę za taki stan rzeczy, gdyż wymaga się coraz mniej.
Nie dotyczy to tylko ortografii, ale także innych dyscyplin.
Po prostu pofolgowano pewnym zasadom. Według mnie to zła droga i powinno się to zmienić.
Są różne moduły sprawdzania pisowni-dobrodziejstwo współczesności, z którego dobrze jest korzystać.
Na koniec tego postu nieco odbiegajacego od tematu podam receptę na "100% wyleczenia":
Jeden z nauczycieli fizyki w liceum orzekł tak: "będę honorował zaświadczenia o dysgrafii, dysleksjii i tak dalej, pod warunkiem, że co tydzień będę widział i sprawdzał ćwiczenia.".
Wszyscy dyslektycy ozdrowieli jak ręką odjął...