Zaprojektowałem sobie i poskładałem na stykówce analogowy termostat różnicowy do solarów:
symulacja online
Jak chciałbym, żeby to działało:
Pierwszy wzmacniacz odejmuje napięcia z czujników LM35 i wzmacnia ich różnicę, drugi wzmacniacz jest przerzutnikiem Schmitta , o poziomie wyzwalania i histerezie regulowanej potencjometrami. Regulacja temperatury przełączania jest od góry ograniczona nasycaniem się pierwszego wzmacniacza, od dołu - będzie ograniczona rezystorem, podobnie jak rezystorami ograniczę zakres regulacji histerezy. Całość, jak już wspomniałem, poskładałem na stykówce na 2xLM35 i LM324, na symulacji LMy35 są reprezentowane przez źródła napięciowe po lewej stronie.
Na czym polega mój problem: pętla sprzężenia przy pierwszym wzmacniaczu domyka pętlę przerzutnika (poprzez LM35) do masy, w efekcie rozwalając mi całą histerezę, i w ogóle stabilność działania układu.
Prowizorycznie problem rozwiązałem zwiększając wartości rezystorów we wzmacniaczu różnicowym przy zachowaniu proporcji - na symulacji wartości 1M, w rzeczywistości 200k. Problem nie zniknął, jednak taki układ podpięty do prawdziwego kolektora już mniej-więcej działa. Symulator pokazuje, że wstawienie wtórnika między stopnie nie usuwa problemu.
Pytanie brzmi: czy ktoś zna prawidłowe rozwiązanie układowe, jakie trzeba w tej sytuacji zastosować? A może dobrą drogą jest właśnie to, co zrobiłem, czyli dalsze zwiększenie wartości bezwzględnych rezystancji we wzmacniaczu odejmującym, tak, aby jeszcze bardziej zredukować wpływ niepożądanej pętli? Zaznaczę, że zależy mi na zrealizowaniu podwójnego termostatu - pozostałe dwa wzmacniacze z LM324 sterowałyby pompą w obiegu kocioł - bojler. Nie wiem czy to możliwe, dlatego w przypadku konieczności dodania stopnia aktywnego wolałbym raczej zastosować dodatkowy tranzystor(y) i zostawić opampy do drugiego kanału.
Układ zasilam napięciem 12V, póki co z zasilacza wtyczkowego, filtrowanym pojedynczym kondensatorem elektrolitycznym (jeśli zasilanie ma tu jakieś znaczenie...)
Z góry dzięki za krytykę
