Drut nawojowy nie daje się zlutować - transformator

Tutaj mozesz poruszać tematy ogólne powiązane z elektroniką, np. dyskusje na temat podzespołów, układów, zasad ich działania. Czyli można pisać o wszystkim czego nie da się przyporządkować do innych działów.
ODPOWIEDZ
bear
-
Posty: 59
Rejestracja: 18 gru 2012, 1:08
Lokalizacja: Lodz

Drut nawojowy nie daje się zlutować - transformator

Post autor: bear » 05 cze 2014, 13:40

Witam

temat wręcz głupi i mimo tego że są to podstawy podstaw to mam ogromny problem z lutowaniem drutu nawojowego w transformatorze.
Odwinąłem trafo w celu zrobienia odczepu, wszystko ładnie obliczyłem wybrałem miejsce do którego dolutuje odczep (przewód 6mm2). Z drutu usunałem dokładnie izolację nożykiem, następnie użyłem papieru do wygładzenia. Chciałem do tego przylutować odczep i kicha. Używałem kalafoni, pasty do lutowania, kwasu lutowniczego, nawet moczyłem oskrzybany kawałek drutu w kwasie do wytrawiania i nic. Cyna albo się łapie i odpada przy dotknięciu lub robią się z tego kulki po czym spada na ziemie. Próbowałem nawet delikatnie ponacinać drut i bez skutku.
Macie jakiś pomysł co jest nie tak?

Awatar użytkownika
joon
Użytkownik
Posty: 2076
Rejestracja: 30 cze 2007, 22:56
Lokalizacja: Kraków, Przemyśl, Warszawa
Kontakt:

Post autor: joon » 05 cze 2014, 13:46

Słaba lutownica, takei przekroje to już musisz troche watów użyć do zagżania.

bear
-
Posty: 59
Rejestracja: 18 gru 2012, 1:08
Lokalizacja: Lodz

Post autor: bear » 05 cze 2014, 13:49

No to ładnie, więc albo mocna lutownica albo palnik bo nic innego się nie wymyśli?

Awatar użytkownika
kayron
Użytkownik
Posty: 2088
Rejestracja: 21 wrz 2008, 12:53
Lokalizacja: Poland
Kontakt:

Post autor: kayron » 05 cze 2014, 17:02

Przy takim przekroju najlepiej lutownica do rynien.

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 05 cze 2014, 18:41

Albo stosować połączenie owijane i grzać 5-10 minut, albo przeciąć miejsce i połączyć go jakimś złączem śrubowym.

Tak poza konkursem to jakie tam prądy chcesz "przepchnąć" jeśli dajesz 6mm2? Jak mnie pamięć nie myli to 1,5mm2 w lince można obciążyć do 19A,a 2,5mm2 do 32A.

bear
-
Posty: 59
Rejestracja: 18 gru 2012, 1:08
Lokalizacja: Lodz

Post autor: bear » 05 cze 2014, 20:12

Tak długie grzanie nie wchodzi w grę, za bardzo wysmażę emalię na drucie i trafo szlak trafi. Trafo jest nawinięte drutem 4mm2 a odczep robię dla 12 V. Powinno tam popłynąć około 30 A patrząc na grubość drutu. Co do przewodu to 1.5mm2 można obciążyć 14 A a 2.5mm2 20 A. Ja zastosowałem przewód 6mm2 ze względu na fakt że jego obciążalność stała to około 31A a czytałem że odczep zawsze powinno się robić lekko grubszym przewodem niż jest nawinięte trafo chyba że to trafo jest w stanie dać większy prąd w co wątpie (drut 4mm2, 35 V, waga to 11 kg).
Co do lutowania to myślałem żeby drut 6mm2 podzielić na 2 części i zrobić tzw. oczko wokół zwoju oblutowywując go z każdej strony. Z lewej jak i prawej strony miejsca lutowania dać opaski termokurczliwe długości około 6cm. Z góry przez całą długość karkasu również nałożyć opaskę termokurczliwą. Wokół gołego lutu tam gdzie nie dostaną opaski skręcić to około 2 razy taśmą izolacyjną oraz wszystko porządnie owinąć papierem do pieczenia. Oczywiście później papier jak i każde zwój zostanie potraktowany płynną kalafonią w celu zabezpieczenia emalii przed uszkodzeniem czy "buczeniem".
Co o tym myślicie, nie będzie to za duża partyzantka?

bear
-
Posty: 59
Rejestracja: 18 gru 2012, 1:08
Lokalizacja: Lodz

Post autor: bear » 06 cze 2014, 18:43

Poradzicie może czy rozwiążanie opisane wyżej zda egzamin?

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 06 cze 2014, 20:06

Emalii raczej nie wypalisz bo spokojnie wytrzymuje 250-300st. Miedź bardzo dobrze odprowadza ciepło czego doświadczasz przy próbach lutowania. Kalafonie bym sobie podarował bo ona nic nie da. Jej właściwości są po prostu marne - krucha, lepka, topi się w dość niskiej temperaturze. To po prostu jest tylko żywica i narobi więcej syfu niż pożytku. Papier jest ok. Sam bym jeszcze użył dodatkowo najzwyklejszego plastra opatrunkowego.
Jest to strona nisko napięciowa więc niema tam się czego spodziewać - chodzi o przeskok/przebicie między zwojami.


Z tym prądem to masz racje. Patrzyłem dziś w pracy do tabel i powyżej 32A jest 6mm².

bear
-
Posty: 59
Rejestracja: 18 gru 2012, 1:08
Lokalizacja: Lodz

Post autor: bear » 06 cze 2014, 22:17

Dzięki wielkie za odpowiedz, ale chciałem uzwojenia zabezpieczyć przed brzęczeniem, mimo tego że dość grubo to nawinę to na pewno po złożeniu będzie brzęczało. Oryginalnie trafo było w czymś wymoczone co jest łudząco podobne do kalafoni, lepi się jest bardzo kruche i dość łatwo drut się odkleja od karkasu. Lakier elektroizolacyjny to nie jest a chce mieć w razie czego możliwość rozebrania go gdyby się okazało że coś jest nie tak.
Co do plastra to radzisz położyć papier a później wszystko ściśle owinąć plastrem i kłaść na to kolejną warstwę drutu robiąc na końcu to samo?

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 07 cze 2014, 7:37

Sam już kilka razy przewijałem kilka traf, czy też nawijałem od zera. Strony wysokonapięciowej nigdy nie ruszałem, ale też tu nie o taka chodzi.
Do rzeczy. Jak nawijałem trafo to każdą kolejną warstwę "przewijałem" preszpanem, taśmą izolacyjną, albo taką specjalną folią - coś podobnego do celofanu- wcześniej odwinąłem to z oryginalnego trafa. W miejscu w którym robiłem odczep to pierw zrobiłem odczep, a następnie wziąłem taśmę bawełnianą [ lub plaster] i podłożyłem to pod polutowany drut. Od strony odczepu nasunąłem silikonową koszulkę rozciętą troche na końcu - tak by można było tez nasunąć ją trochę na lutowane miejsce. Odczep wyginamy do jednego boku [ góra/duł] i nawijamy dalej. Po skończonej warstwie izolujemy ją i nawijamy kolejną. Jak by nie było to powinno się rozdzielać kolejne warstwy transformatora. Wyjątkiem jest chyba tylko transformator toroidalny. Nie widziałem jeszcze by kolejne warstwy był oddzielane. Po prostu technicznie jest to niemożliwe, albo za bardzo skomplikowane.
Z tego co mi wiadomo to rdzeń brzęczy a nie uzwojenia. Uzwojenie musiało by być wyjątkowo luźno nawinięte by wydawało dźwięki. Nie wiem jakie masz dokładnie trafo, jednak blachy EI powinny być przynajmniej z jednej strony izolowane [ cienka warstwa tlenku, lakieru czy czegoś podobnego - jest to na oryginalnych blachach]. Dobrze złożone i mocne ściśnięte. Ja przy składaniu/skręcaniu blach pomagałem sobie imadłem. Następnie narożniki skręcone śrubami/szpilkami, ale tak by nie robiły zamkniętego zwoju. Czyli śruba powinna być w koszulce izolacyjnej, podkładki na końcach z materiału nie przewodzącego prąd np. bakelitowe, gruby papier etc. Kolejno między środkową kolumną a karkasem wbiłem "klin" z bakelitu, tak że blachy na środku tez były dobrze ściśnięte.

Oryginalne transformatory są moczone w lakierze termoutwardzalnym, a następnie grzane w specjalnym piecu - tak mi powiedziano w jednej fabryce która produkuje takie rzeczy.
Możesz spróbować z ta kalafonią, ale nie specjalnie oczekiwał bym jakiejś poprawy. Najlepiej zrobić test przed i po :wink:

bear
-
Posty: 59
Rejestracja: 18 gru 2012, 1:08
Lokalizacja: Lodz

Post autor: bear » 16 cze 2014, 12:28

Wczoraj dorwałem lutownicę do rynien. Lutowało się nią super, z każdej strony zastosowałem termokurcza oraz przez całą długośc karkasu również poszedł termokurcz na wyjściu odczepu.
Jako przekładki zastosowałem wspomniany plaster opaturnkowy oraz na sam koniec owinełem całe uzwojenie dwa razy tym że plastrem. Czy to nie stanowi problemu bo dość ciasno jest w oknie i kilka zwoi dotyka rdzenia.
Transforamtor po jakiś 30min pracy na biegu jałowym trochę się nagrzewa (dokładnie same blachy czyli rdzeń) uzwojenie na zasadzie "dotyku" jest zimne prąd pobierany przez trafo na biegu jałowym to 0,45mA. Czy ma to zwiążek ze słabą izolacją blach od siebie (prądy wirowe)?

ODPOWIEDZ