W miesięczniku Młody Technik (wydawanym przez... AVT, podobnie jak i EdW hihihi) była jakiś czas temu informacja, jak to się dzieje, że przypadkowego użytkownika p.o.w. szlag nie trafia jak se kurek odkręci.
Otóż.
Woda z rury wodociągowej jest puszczana przez kilkanaście cm rurki metalowej (uziemionej), potem trafia do komory ze spiralą, a następnie znowu płynie przez długi kanał z rurki metalowej uziemionej i dopiero na łapki Użytkownika. Powoduje to, że prąd płynie w obwodzie spiralka - woda - rurka. A należy zwrócić przy tym uwagę, że powierzchnia styku wody z rurką jest na tyle duża, że odprowadza praktycznie cały ten prąd do uziemienia. Warunek: Cudo MUSI być SOLIDNIE uziemione. I jest.
Przeprowadza się nawet testy: Pod strumień wypływającej z p.o.w. wody podstawia się elektrodę metalową tak aby woda po niej spływała, a następnie podłącza się tą elektrodę przez mili- lub mikroamperomierz prądu ~ do uziemienia. Wykazywanie przepływu prądu o zbyt dużej wartości nie pozwala na dopuszczenie takiego sprzętu do użytku.
Poza tym: Magnetostrykcja spirali, będącej przecież solenoidem o rdzeniu powietrznym, następująca w takt zmian prądu sieci, powoduje, że kamień po prostu nie ma czasu osadzić się na jej drucie.
W tym artykule jest jeszcze małe conieco, aby nie zabijać zaworów plastikowych w p.o.w. dokręcając je zbyt mocno, i cośtam o wektorze inercji, który nie wiem czym jest.
Polecam EdW.
Szkoda że nie mogę zeskanować i zapodać artykułu. Prawa autorskie. Jescze w dodatku na forum Wydawnictwa - no nie uchodzi
