Zacząłem czytać książkę P. Góreckiego pt. "Układy cyfrowe. Pierwsze kroki.", w której to przedstawił schemat oraz analizę bramki NAND z układu 7400:
M.in. przeprowadził on analizę układu wtedy, kiedy wejścia są niepodłączone. Z ciekawości sam zanalizowałem ten układ i wszystko wyszło tak samo poza jednym szczegółem - wartością potencjałów na wejściach układu (kiedy nie są podłączone). W takim stanie założyłem, że T1 jest w stanie aktywnym inwersyjnym, gdyż przewodzi złącze B-C, a przez złącze E-B nie płynie żaden prąd. Tymczasem autor napisał:
Co prawda w mojej analizie na bazie T1 też jest 2,1 V, ale wynika to z tego, że złącze baza-kolektor przewodzi. Natomiast potencjał na wejściu (nie płynie żaden prąd) może wynosić od 2,1 V do 1,7 V (zakładając że nawet przy UBE=0,4 V T1 nie przewodzi).Bardzo istotna jest informacja, jakie jest napięcie na wejściach, gdy są one "zawieszone w powietrzu" lub gdy między wejścia a masę jest włączona b. duża rezystancja?
Popatrz jeszcze raz na rysunek. Na bazie przewodzącego tranzystora T4, napięcie wynosi ok. 0,7 V. Tranzystor T2 też przewodzi, więc na jego bazie napięcie wynosi około 1,4 V (w stosunku do masy). Przez złącze baza-emiter tranzystora T1 też płynie prąd, więc na bazie T1 napięcie będzie o następne 0,7 V wyższe, czyli wyniesie około 2,1 V. Teraz jest jasne, że woltomierz dołączony między niepodłączone wejścia, a masę wskaże około 1,4...1,5 V.
Wrzuciłem ten układ do LTSpice i faktycznie na wejściu jest potencjał 1,4 V, co by oznaczało, że tak naprawdę T1 jest w stanie nasycenia (oba złącza są spolaryzowane w kierunku przewodzenia), choć prąd emitera jest ewidentnie równy zero, a cały prąd bazy T1 płynie przez kolektor do bazy T2.
Stąd moje pytanie - dlaczego tak jest? Gdyby, ktoś mnie oświecił co jest nie tak w moim rozumowaniu, byłbym bardzo wdzięczny