kierunek prądu
kierunek prądu
Mam pytanie, czy umowny kierunek prądu tzn. od + do - jest oznaczany na wszystkich schematach elektrycznych i elektronicznych i czy zgodnie z tym kierunkiem prądu oznacza się np. kierunek przewodzenia diod. Co w takim razie w praktyce gdy należy zrealizować układ z diodami, czy są one tak zaprojektowane, aby oznaczona katoda była tak naprawdę anodą i odwrotnie? Czy podobnie ma się z innymi elementami elektronicznymi na przykład tranzystorami ?
- Załączniki
-
- Dioda połączona w kierunku przewodzenia zgodnie z umownym kierunkiem prądu
- dioda.jpg (5.25 KiB) Przejrzano 5978 razy
piotrbh pisze:Mam pytanie, czy umowny kierunek prądu tzn. od + do - jest oznaczany na wszystkich schematach elektrycznych i elektronicznych i czy zgodnie z tym kierunkiem prądu oznacza się np. kierunek przewodzenia diod.
Dokładnie tak. Nawet symbol diody wskazuje umowny kierunek prądu. Tak samo strzałka w emiterze tranzystorów NPN i PNP pokazuje umowny kierunek prądu.
Dlatego zapomnij o prądzie elektronowym i trzymaj się tego, że prąd płynie od plusa do minusa. Od wyższego potencjału do niższego.
Nie bardzo rozumiem pytania?piotrbh pisze: Co w takim razie w praktyce gdy należy zrealizować układ z diodami, czy są one tak zaprojektowane, aby oznaczona katoda była tak naprawdę anodą i odwrotnie?
Przecież dioda przewodzi "prąd umowny" od anody do katody. Czyli tylko wtedy gdy napięcie na anodzie jest większe od napięcia katody. A że faktycznie prąd płynie w druga stronę nie zmiana to polaryzacji napięcia koniecznego do "otwarcia" diody.
Czyli nic nie trzeba zamieniać.
-
000andrzej
- Użytkownik
- Posty: 424
- Rejestracja: 01 lip 2005, 19:36
- Lokalizacja: Kraków
Zapomnij na chwilę o budowie atomu. Nic nie wiesz o elektronach, dziurach itp.
Wtedy łatwiej zrozumiesz umowny przepływ prądu. Po prostu z + do -. Prąd to taka strzałeczka. Na potrzeby układów elektrotechniki/elektroniki - zapomnij co się dzieje w środku.
Nota bene samo uporządkowane poruszanie się elektronów to nie prąd jako taki, bo elektrony przemieszczają się straaasznie wolno, zaś prędkość przepływu prądu jest zbliżona do prędkości światła. Tu mi koledzy zapewne wytkną, że to nie prawda, ale chciałbym maksymalnie uprościć i wyeliminować szum informacyjny związany z tym zagadnieniem. Na wzory Maxwella przyjdzie czas.
Wtedy łatwiej zrozumiesz umowny przepływ prądu. Po prostu z + do -. Prąd to taka strzałeczka. Na potrzeby układów elektrotechniki/elektroniki - zapomnij co się dzieje w środku.
Nota bene samo uporządkowane poruszanie się elektronów to nie prąd jako taki, bo elektrony przemieszczają się straaasznie wolno, zaś prędkość przepływu prądu jest zbliżona do prędkości światła. Tu mi koledzy zapewne wytkną, że to nie prawda, ale chciałbym maksymalnie uprościć i wyeliminować szum informacyjny związany z tym zagadnieniem. Na wzory Maxwella przyjdzie czas.
Najprościej jeśli na początek zapamiętasz tyle. Umowny kierunek przepływu prądu elektrycznego to kierunek od "+" do "-" - od bieguna dodatniego do ujemnego. Z kolei rzeczywisty kierunek przepływu elektronów w obwodzie jest odwrotny. Elektrony "biegną" od bieguna ujemnego (gdzie jest ich nadmiar) do bieguna dodatniego (gdzie jest ich niedobór).
Skąd bierze się ten nadmiar i niedobór? Przecież pierwsze skojarzenie z "+", czyli biegunem dodatnim, jest takie, że jest tam czegoś więcej - na plusie. Analogicznie w przypadku bieguna ujemnego - minus kojarzy się pewnie z jakimś niedoborem, wartością ujemną. Trzeba jednak sobie uświadomić, że elektron posiada ujemny ładunek elektryczny. Więc tam, gdzie będzie więcej elektronów, tam będzie też biegun ujemny. A, że elektrony będą "dążyć do stanu równowagi", to będą "uciekać" tam gdzie będzie ich mniej, czyli do bieguna dodatniego (będzie tam mniej ładunków ujemnych, więc będzie "dodatnio").
Mam nadzieję, że nigdzie się nie pomyliłem - w razie czego zwróćcie mi uwagę
Skąd bierze się ten nadmiar i niedobór? Przecież pierwsze skojarzenie z "+", czyli biegunem dodatnim, jest takie, że jest tam czegoś więcej - na plusie. Analogicznie w przypadku bieguna ujemnego - minus kojarzy się pewnie z jakimś niedoborem, wartością ujemną. Trzeba jednak sobie uświadomić, że elektron posiada ujemny ładunek elektryczny. Więc tam, gdzie będzie więcej elektronów, tam będzie też biegun ujemny. A, że elektrony będą "dążyć do stanu równowagi", to będą "uciekać" tam gdzie będzie ich mniej, czyli do bieguna dodatniego (będzie tam mniej ładunków ujemnych, więc będzie "dodatnio").
Mam nadzieję, że nigdzie się nie pomyliłem - w razie czego zwróćcie mi uwagę