Witam!
Nie bardzo rozumiem jak działa rozładowywanie kondensatora poprzez zwarcie jego końcówek, naładowany kondensator np (100v) na jednej płytce posiada pewien ładunek a na drugiej jego brak, i różnica potencjałów pomiędzy okładkami wynosi 100v, teraz zwieramy końcówki kondensatora i z jednej okładki odpływają ładunki do drugiej aż się one wyrównają, ale czy jeżeli taki naładowany kondensator wyciągnąć z jakiegoś obwodu i tak rozładować to czy nie byłby on naładowany względem masy tego układu do 50v ? Przecież ładunek popłyną z jednej okładki do drugiej aż potencjał będzie wynosił 0v czyli względem masy tego obwodu kondensator jest dalej naładowany do 50v ?
Rozładowywanie kondensatora poprzez zwarcie
-
adrian_134
- Użytkownik
- Posty: 110
- Rejestracja: 12 kwie 2012, 14:26
- Lokalizacja: Chełm
Nie do końca łapię Twój tok rozumowania.
Jeśli w jakiś układzie kondensator jest naładowany do 100V i wyciągniesz go z tego układu, to dalej jest naładowany do 100V (pomijam samorozładowanie).
Teraz w momencie gdy zwierasz końcówki, jak to napisałeś, ładunek przepływa i kondensator rozładowuje się do zera, czyli ładunek się wyrównuje. Napięcie między okładkami jest równe 0.
Dlaczego więc miało by być równe 50V? Gdy wsadzisz ten kondensator teraz z powrotem do tego układu, to zacznie się on znów ładować i osiągnie sobie te 100V.
Jeśli w jakiś układzie kondensator jest naładowany do 100V i wyciągniesz go z tego układu, to dalej jest naładowany do 100V (pomijam samorozładowanie).
Teraz w momencie gdy zwierasz końcówki, jak to napisałeś, ładunek przepływa i kondensator rozładowuje się do zera, czyli ładunek się wyrównuje. Napięcie między okładkami jest równe 0.
Dlaczego więc miało by być równe 50V? Gdy wsadzisz ten kondensator teraz z powrotem do tego układu, to zacznie się on znów ładować i osiągnie sobie te 100V.
-
adrian_134
- Użytkownik
- Posty: 110
- Rejestracja: 12 kwie 2012, 14:26
- Lokalizacja: Chełm
Tak napięcie pomiędzy okładkami jest równe 0v ponieważ potencjały się wyrównały, ale czy względem masy obwodu też jest 0v ? czy 50v ?zupazt3 pisze:Nie do końca łapię Twój tok rozumowania.
Jeśli w jakiś układzie kondensator jest naładowany do 100V i wyciągniesz go z tego układu, to dalej jest naładowany do 100V (pomijam samorozładowanie).
Teraz w momencie gdy zwierasz końcówki, jak to napisałeś, ładunek przepływa i kondensator rozładowuje się do zera, czyli ładunek się wyrównuje. Napięcie między okładkami jest równe 0.
Dlaczego więc miało by być równe 50V? Gdy wsadzisz ten kondensator teraz z powrotem do tego układu, to zacznie się on znów ładować i osiągnie sobie te 100V.
Z tego co mi wiadomo i jak ja to rozumiem, to też zero. Dlaczego w ogóle miało by być 50V?
Kondensator zawiera, powiedzmy w uproszczeniu, te 2 okładki na których gromadzą się ładunki. W momencie ich zwarcia ładunki przepływają i napięcie między okładkami = 0.
Napięcie -> różnica potencjałów -> potencjał jest zależny od ładunku. Po umożliwieniu ruchu ładunkom (zwarciu nóżek) ładunki wyrównują się do czasu uzyskania równowagi czyli na obu płytkach jest ich tyle samo, więc i potencjał teki sam, a więc ich różnica = napięcie 0.
I teraz jak chcesz zmierzyć to napięcie gdzie ma być 50V? Pomiędzy czym.
Jedną końcówką kondensatora a masą układu? To wtedy będzie 0V bo prąd nie popłynie, to są jakby dwa inne układy.
A jak włożysz kondensator do obwodu to zacznie się ładować od 0V do napięcia układu.
Nie wiem, może ktoś mądrzejszy powinien się wypowiedzieć, ale ja nie łapię gdzie te 50V i czemu miało by być
Kondensator zawiera, powiedzmy w uproszczeniu, te 2 okładki na których gromadzą się ładunki. W momencie ich zwarcia ładunki przepływają i napięcie między okładkami = 0.
Napięcie -> różnica potencjałów -> potencjał jest zależny od ładunku. Po umożliwieniu ruchu ładunkom (zwarciu nóżek) ładunki wyrównują się do czasu uzyskania równowagi czyli na obu płytkach jest ich tyle samo, więc i potencjał teki sam, a więc ich różnica = napięcie 0.
I teraz jak chcesz zmierzyć to napięcie gdzie ma być 50V? Pomiędzy czym.
Jedną końcówką kondensatora a masą układu? To wtedy będzie 0V bo prąd nie popłynie, to są jakby dwa inne układy.
A jak włożysz kondensator do obwodu to zacznie się ładować od 0V do napięcia układu.
Nie wiem, może ktoś mądrzejszy powinien się wypowiedzieć, ale ja nie łapię gdzie te 50V i czemu miało by być
-
adrian_134
- Użytkownik
- Posty: 110
- Rejestracja: 12 kwie 2012, 14:26
- Lokalizacja: Chełm
Ładunek "zneutralizował się" w kondensatorze. Jedna okładka naładowana dodatnio, druga ujemnie.
Zastanawiałem się nad Twoimi pytaniami wcześniej i podejrzewałem, że chodzi o przypadek, gdy kondensator w układzie, ma napięcie między okładkami i do tego jest na jakimś potencjale większym od 0.
Tu także zwarcie okładek rozładuje kondensator z głównego ładunku,
ale pozostanie znikomy ładunek, który był wynikiem występowania jakiegoś napięcia na tej, nazwijmy, ujemnej okładce.
Ten ładunek jest jednak bardzo mały, bo wynika z pojemności którą tworzy okładka ujemna (zewnętrzny wymiar) i ścieżki z innymi elementami układu.
To pF, a nawet jego setne części.
Nie grozi to porażeniem, ale np te 100 czy 500V między głównymi okładkami tak.
Zastanawiałem się nad Twoimi pytaniami wcześniej i podejrzewałem, że chodzi o przypadek, gdy kondensator w układzie, ma napięcie między okładkami i do tego jest na jakimś potencjale większym od 0.
Tu także zwarcie okładek rozładuje kondensator z głównego ładunku,
ale pozostanie znikomy ładunek, który był wynikiem występowania jakiegoś napięcia na tej, nazwijmy, ujemnej okładce.
Ten ładunek jest jednak bardzo mały, bo wynika z pojemności którą tworzy okładka ujemna (zewnętrzny wymiar) i ścieżki z innymi elementami układu.
To pF, a nawet jego setne części.
Nie grozi to porażeniem, ale np te 100 czy 500V między głównymi okładkami tak.