Chciałbym prosić Państwa o pomoc w rozwiązaniu następującego problemu.
Otóż jakichś czas temu w pewnym pomieszczeniu została wykonana instalacja, której przybliżony schemat przedstawiam poniżej.

I dziś postanowiłem, że założę gniazdka. Zanim jednak wyłączyłem prąd postanowiłem sprawdzić próbnikiem elektrycznym z neonówką każdy z przewodów w miejscu,g dzie chcę założyć pierwsze gniazdko. I tak na brązowym znalazłem fazę (neonówka żarzy się), na niebieskim jest neutralny (neonówka żarzy się). Natomiast, gdy dotknąłem do przewodu uziemiającego, to dostrzegłem żarzenie się neonówki, co oznacza, iż występuje tam potencjał względem potencjału ziemi. Pomyślałem, że gdzieś może jest zwarty lub dołączony przewód fazowy do uziemiającego. Sprawdziłem sytuację w pozostałych przewodach, do których chcę dołączyć gniazdka i tam sytuacja jest identyczna (na uziemieniu jest potencjał). Przejrzałem z grubsza ten odcinek instalacji i nie zauważyłem, aby gdzieś przewód fazowy został dołączony do przewodu uziemiającego.
W puszce, w której połączone są ze sobą te trzy gniazdka wraz z przewodem zasilającym je (doprowadzającym prąd od źródła zasilania) porozłączałem wszystkie przewody uziemiające (rozwarłem wszystkie przewody uziemijące). Więc sytuacja wygląda teraz tak jak na poniższym schemacie:

I znowu postanowiłem dotknąć próbnikiem do przewodu uziemiającego w miejscu gdzie ma być gniazdko (punkt A) i dziwnym trafem neonówka w próbniku nadal świeci. A przewód uziemiający jest z drugiej strony (punkt B) rozłączony (lub jak to niektórzy wolą nazywać "wisi w powietrzu). Jak dotknąłem próbnik do punktu B to też próbnik świeci (punkt A nigdzie nie jest oczywiście podłączony). Identyczna sytuacja występuje w przypadku dotkniecia próbnika punktu G (punkt F jest niepodłączony nigdzie), punktu F (punkt G jest niepodłączony nigdzie), punktu E (punkt D jest niepodłączony nigdzie), punktu D (punkt E jest niepodłączony nigdzie). Jeśli dotknę punktu C (przewód uziemiający od źródła zasilania) - to także świeci się neonówka próbnika.
Postanowiłem jeszcze sprawdzić woltomierzem ile wynosi napięcie występujące na uziemieniu względem przewodu neutralnego. Dotknąłem, więc przeowodem czarnym miernika do niebieski przewodu (przewód neutralny), a czerwonym do uziemienia (punkt A) i miernik wskazał napięcie 107 V.
W pozostałych gniazdkach dokonałem tego samego pomiaru - punkt G (dołączyłem przewód czerwony miernika) względem przewodu neutralnego (tu dołączyłem przewód czarny) i tak samo punkt E (dołączyłem przewód czerwony miernika) względem przewodu neutralnego (tu dołączyłem przewód czarny) oraz punkt C (dołączyłem przewód czerwony miernika) względem przewodu neutralnego (tu dołączyłem przewód czarny) - we wszystkich woltomierz wskazał napięcie 106-107V.
I teraz moje pytanie. Czy ktoś z Państwa wie co może być przyczyną takiej sytuacji?
Wszystkie te odcinki przewodów są wewnątrz częściowo poprzecierane? Bo przecież, jakby występowało całkowite zwarcie przewodu fazowego z przewodem uziemiającym to na przewodzie uziemiającym by było pełne napięcie sieci, czyli ok. 230V.
Woltomierzem mierzyłem także napięcie przewodu fazowego (brązowy przewód dołączyłem do czerwonego przewodu woltomierza) względem neutralnego ( przewód niebieski dołączyłem do czarnego przewodu woltomierza) i woltomierz wskazał ok. 230,6V. We wszystkich gniazdkach. Oczywiście wszystkich wspomnianych w tym opisie pomiarów woltomierzem dokonałem na zakresie dla prądu przemiennego (AC). Więc, pomiarów dokonuję chyba prawidłowo.
Dziwne w całej tej sytuacji jest to, że przewody uziemiające nigdzie nie dołączone (ani z jednej, ani z drugiej strony) mają potencjał względem ziemi (ok. 106-107V AC). I to co
jeszcze dziwniejsze, to to, że taka sytuacja występuje na odcinkach kilku różnych przewodów. Co może być przyczyną takiej sytuacji? Przecież wszystkie odcinki przewodów nie są raczej wewnątrz poprzecierane, przecież w tylu różnych odcinkach przewodów raczej jest mało prawdopodobne, aby izolacje wewnętrznych żył były pouszkadzane. To są nowe przewody.