Post
autor: Artyliusz » 01 mar 2013, 13:28
Moim skromnym zdaniem język polski jest dobrem kulturalnym, o które trzeba dbać. Poniekąd w języku danego narodu ukazana jest jego suwerenność i duma.
Smutne jest to, co wyprawia dzisiaj młodzież próbując coś napisać. Właśnie przez wcześniej wspomniane środki komunikacji język polski jest tak zaniedbywany. Teraz tylko jest byle szybko i jak najmniej. Nie jest zwracana uwaga na błędy ortograficzne, a o interpunkcji to można marzyć. Przez to z zasady najprostsze komunikaty stają się niekomunikatywne. Przez niestosowanie odpowiedniej formy fleksji nie wiadomo, o którą osobę chodziło, a przez brak interpunkcji cały sens zdania jest dwojako do zinterpretowania. Nawet jest ciężko o zaczynanie zdania wielką literą i używania wielkich liter nawet przy imionach. Co przecież jest pewną formą szacunku do drugiej osoby.
Przeraźliwymi stają się różnego rodzaju próby "skrótów". Pewnie każdy napotkał się z na przykład "cb", "tb". To nie są skróty, to jest własna abrewiatura. Szczególnie uciążliwe jest "wg", gdzie zawzięcie niektórzy twierdzą, iż to jest skrót od "w ogóle", z czego również warto zwrócić uwagę, że ciężko jest napotkać się na prawidłowy zapis tego słowa i pisane jest "wogóle", podobnie jak "napewno". Również ciężko jest wytłumaczyć, co poniektórym, że skrót "wg" oznacza "według", a nie "w ogóle". Nie istnieje skrót od "w ogóle" - przynajmniej z tego co ja wiem.
Co do wdrażania na coraz to szerszą skalę słów z języka angielskiego do naszego rodzimego. Wcześniej takie coś nazywało się makaronizmem i rozmówca szczycił się swoją znajomością włoskiego, bądź łaciny. Teraz wtrącenia z języka angielskiego wypierają polskie słownictwo. Nie twierdzę, że nauka języków obcych jest zła, wręcz przeciwnie, otwiera drogą na świat, ale bez przesady. Nie jest koniecznym co drugie słowo używać angielskiego.
Ja rozumiem język techniczny, gdzie w technicznej nomenklaturze czasami ciężko jest znaleźć odpowiednik angielskiego znaczenia, bądź w ogóle nie da się owego wymyślić. W takich wypadkach prościej i jaśniej jest wysługiwać się zwrotami angielskimi. Zresztą też jest wiele wyrazów zaadoptowanych do technicznego języka polskiego z angielskiego. Czasami jest naprawdę ciężko opisać jakiś po polsku jakiś wyraz w języku angielskim.
Jednak co innego język użytkowany codziennie. Nawet trzeba poprawnie umieć używać obcych wyrazów. Dobrym przykładem jest słowo "O.K.". Właśnie tak pisane - wielkimi literami. Nie małymi "ok" co oznacza liczbę mnogą (tych w rosole). Również dopuszczalny jest zapis okay, okey lub okej. Sprawdzałem w kilku słownikach. Poniekąd też jest bez kropek OK. Z tego co wiem, to w języku angielskim pisze się to też wielkimi literami.
Odrabianie pracy domowej w formie elektronicznej to najczęściej wygląda na zasadzie "kopiuj i wklej", gdzie nawet tekst nie jest redagowany. Aby natomiast przepisać ręcznie trzeba najpierw wszystko przeczytać i zredagować, żeby przypadkiem nie napisać to, co niepotrzebne. Tak też wszystko wchodzi lepiej do głowy.
Teraz w szkołach są wprowadzane tablice multimedialne, przynajmniej w mojej. Można na niej pisać ręcznie, ma takie różne opcje, ale moim zdaniem jest to trochę niekomfortowe, tym bardziej że można łatwo samemu sobie zasłonić obraz, bo się stoi plecami do projektora.
A propos tablicy multimedialnej - ja nie lubię czytać z różnego rodzaju ekranów książek w formacie PDF, bądź e-booków. Muszę mieć kartki między palcami i czuć zapach papieru. Czytnik elektroniczny to nie ten sam klimat.