Kierunki w szkołach i na uczelniach

Tutaj jest możliwa wymiana informacji na temat wszystkich szkół, w których prowadzone sa zajęcia z elektroniki, nawet jesli byłyby to tylko zajęcia dodatkowe. Można również dzielić się swoimi wrażeniami z nauki w takich szkołach, może to ułatwić innym podjęcie decyzji o wyborze szkoły.
ODPOWIEDZ
Sebastian RCS
Użytkownik
Posty: 472
Rejestracja: 03 lut 2003, 18:23
Lokalizacja: Koluszki
Kontakt:

Post autor: Sebastian RCS » 02 wrz 2005, 20:48

Raflles pisze:W mojej klasie w technikum sprawa wyglądała następująco: 31 uczniów z czego: 5 wiedziało po co poszło na technika elektronika
To u mnie na około 30 uczniów (no może więcej) 2 wiedziało po co idzie na ten kierunek :-).
Raflles pisze:Dodam jeszcze, że na egzaminach wstępnych do klasy Technik Elektronik przez głupie egzaminy z Polskiego nie dostało się Parę osób
Te egzaminy wcale nie są głupie. A potem pojawiłby się jakiś elektronik, dajmy na to na forum i pisał w taki sposób, że nikt by go nie mógł zrozumieć. Osobiście spotkałem się już z takimi przypadkami na tym forum. :idea:
Szczerze powiedziawszy już mam zastrzeżenia do Twojej pisowni, ale to tak na marginesie wspominam. :idea:

Awatar użytkownika
radzio
Użytkownik
Posty: 573
Rejestracja: 07 gru 2004, 23:06
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: radzio » 02 wrz 2005, 20:58

Lepszy elektronik co popełnia błedy ortograficzne, niż doksonały ortograf i historyk nie odróżniający rezystora od tranzystora. System edukacji w szkołach technicznych jest chory i tyle.

Sebastian RCS
Użytkownik
Posty: 472
Rejestracja: 03 lut 2003, 18:23
Lokalizacja: Koluszki
Kontakt:

Post autor: Sebastian RCS » 02 wrz 2005, 21:21

radzio pisze:niż doksonały ortograf i historyk nie odróżniający rezystora od tranzystora.
Mówisz w ogóle o czym innym. Jeżeli człowiek, nie odróżnia rezystora od tranzystora - nie może zostać nazwany elektronikiem. Więc nie wiem o czym Ty mówisz. :|

PS. Poprawiłem błąd.
Ostatnio zmieniony 04 wrz 2005, 9:37 przez Sebastian RCS, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
radzio
Użytkownik
Posty: 573
Rejestracja: 07 gru 2004, 23:06
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: radzio » 02 wrz 2005, 22:06

Mówię o ludziach którzy kończą współczesne technika elektroniczne.

Raflles
-
Posty: 77
Rejestracja: 06 sie 2005, 17:15
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Post autor: Raflles » 03 wrz 2005, 1:41

<b> Do Sebastian RCS </b>

Moja pisownia to moja sprawa, a tak w ogóle to "wogule" się pisze przez "ó" i osobno.

Najpierw spójrz na siebie, a potem miej zastrzeżenia do innych.

Awatar użytkownika
gaweł
Użytkownik
Posty: 651
Rejestracja: 05 kwie 2004, 8:38
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post autor: gaweł » 03 wrz 2005, 11:13

Raflles pisze:Moja pisownia to moja sprawa...........
NIE kolego, to nie jest tak jak ci się wydaje. Mieszkamy w Polsce, piszemy po polsku. To, że piszesz z błędami (celowo czy w sposób niezamierzony) stanowi ujmę dla mego kraju.
Ostatnio zmieniony 04 sty 2006, 16:09 przez gaweł, łącznie zmieniany 1 raz.

krpablo
-
Posty: 20
Rejestracja: 02 sie 2005, 19:54
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: krpablo » 03 wrz 2005, 19:38

Niedawno ukazały się wymagania dotyczące egzaminu zawodowego na tytuł technika (w załączeniu wymagania dla tech.elektronika). Przeczytajcie to, choćby po to, żeby się pośmiać... 20 pytań (z 70) ma dotyczyć zagadnień typowo ekonomicznych. Poza tym nie wiedziałem, że technik musi umieć policzyć koszt naprawy układu. Po prostu te wymagania i pytania przykładowe to jeden wielki ROTFL... To może wprowadźmy część elektroniczną dla absolwentów techników ekonomicznych? Zobaczcie jeszcze na zadanie do części praktycznej. Zbudować zasilacz impulsowy z zastosowaniem PWM - wszyscy z mojej klasy zapytają się "A co to jest?", ja tylko pobieżnie wiem (jedyny z całej klasy), że chodzi o coś związane z szerokością impulsów...

PS. Najlepsze jest pytanie przykładowe nr 2 z II części egzaminu teoretycznego - skan druku polecenia przelewu i pytanie typu "Co jest na skanie?" :D

PS2. Miałem wstawić jako załącznik, ale podaję link: http://www.oke.krakow.pl/moodle/file.ph ... tronik.pdf

Raflles
-
Posty: 77
Rejestracja: 06 sie 2005, 17:15
Lokalizacja: Tychy
Kontakt:

Post autor: Raflles » 04 wrz 2005, 1:08

PWM - Pulse wight modulation. Modulacja szerokości impulsów. Jeśli chodzi o sterowanie silnikami prądu stałego chodzi tu o regulowanie prędkością silnika. A jeśli chodzi o pytanie dotyczące ekonomii to niestety mają rację z tego względu, że jeżeli elektronik ma do naprawy układ to powinien wiedzieć jak i za ile ten układ naprawić, bo potem są takie numery jak w usterce gdzie koleś za wymianę rezystora bierze 100 zł, przy czym rezystor kosztuje w najgorszym wypadku 10 gr.

Panie moderatorze, nie chcę tutaj wszczynać awantur bo nie po to jest forum, ale należy się czepiać tych co czepiają się innych chociaż sami popełniają błędy w polszczyźnie, a nie tych co są niesłusznie "szykanowani".

------------------------------------------------------------------------
Czyba niedokładnie mnie zrozumiałeś. W wypowiedzi nie znajdziesz ani jednego wyrazu dotyczącego szykanowania (zarówno Ciebie jak i innych), natomiast chcę Ci uświadomić, że nie jest to Twoja prywatna sprawa :mrgreen:
A przy okazji, to :D : PWM - Pulse Width Modulator :mrgreen:
gaweł

Sebastian RCS
Użytkownik
Posty: 472
Rejestracja: 03 lut 2003, 18:23
Lokalizacja: Koluszki
Kontakt:

Post autor: Sebastian RCS » 04 wrz 2005, 9:26

Raflles pisze:Panie moderatorze, nie chcę tutaj wszczynać awantur bo nie po to jest forum, ale należy się czepiać tych co czepiają się innych chociaż sami popełniają błędy w polszczyźnie, a nie tych co są niesłusznie "szykanowani".
Chyba mowa tutaj o mnie. :roll: :D
Ale czy ja kogoś szykanuje? To, że zdarzyło mi się popełnić jeden błąd ortograficzny (którego już poprawiłem) to już stwierdza, że jestem totalnie głupi, czy jak? Robisz z tego dramat na wielką skalę. :D
Dobrze, że ja nie jestem moderatorem. :D


---------------------------------------------------------------------------------
W pewnym sensie masz rację, wylewanie kubłów zimnej wody na zacietrzewione głowy nie należy do zajęć fascynujących. Nigdy nie czepiałem się za pomyłki w pisowni, bo sam też je robię. Z tego co daje się zauważyć w pisemnych wypowiedziech (nie tylko na tym forum), to zaczyna urastać do rangi problemu całego kraju. Chyba należy winić nasze szkolnictwo za takie efekty.
gaweł
Ostatnio zmieniony 04 wrz 2005, 9:56 przez Sebastian RCS, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
brzozi
Użytkownik
Posty: 297
Rejestracja: 02 sie 2005, 22:11
Lokalizacja: Trzebinia
Kontakt:

Post autor: brzozi » 04 wrz 2005, 9:48

Z egzaminami, to jeszcze będzie wesoło, w zawodzie monter elektronik, na egzamin przygotowano płytke z nieprawidłowo poprowadzoną ścieżką, przed egzaminem trzeba było zrobić poprawkę. W tym roku też będzie pewnie wesoło.

DinthKSC
-
Posty: 6
Rejestracja: 09 lis 2005, 10:47

Post autor: DinthKSC » 11 lis 2005, 9:48

W technikach rzeczywiscie ciezko o dobrego, mlodego nauczyciela. W poprzednim roku przewinelo nam sie trzech nauczycieli od cyfrowki. Pierwszy, mlody gosc po dwoch tygodniach nauki poszedl wykladac na studia i do technikum juz nie wrocil. Gosc mial przeogromna wiedze i potrafil sie nia dzielic. Drugi tez mlody i tez o sporej wiedzy uczyl nas nastepny miesiac, po czym odszedl pracowac w Siemensie w niemczech. Trzecia przyszla mloda babka, nie wychodzaca z materialem poza kserowki i uczy nas do dzis :roll:

adi-niunio
Użytkownik
Posty: 308
Rejestracja: 04 mar 2004, 9:21
Lokalizacja: Zabrze
Kontakt:

Post autor: adi-niunio » 11 lis 2005, 10:13

nie czytałem wszystkich postów, bo nie miałem czasu, ale doradze coś tym, którzy wybieraja sie na studia techniczne:
- elektrotechnika (polecam)
- elektronika
- automatyka.

Na 1 roku zapomnijcie że nauczycie się czegoś nowego z tego co was interesuje. Za to dostaniecie oblbrzymie przeszkolenie z fizyki i analizy matematycznej, która bedzie wam uszami wychodzić. Wiec jeśli myslicie poważnie o tym studiowaniu to radze się już zacząć przygotowywać we własnym zakresie z tych przedmiotów. Bo tam każdy jedzie z materiałem do przodu, a często bwa tak ze patrzy sie w tablice i niewie co przepisuje.

I problemy mają Ci, którzy nie mieli wcześniej odpowiedniego zaplecza przygotowawczego (czytaj: samodzielnej pracy w domu). Wiem to ze swojego doświadczenia, gdyż złym uczniem nie byłem, matura z maty na 5, a potem oczka sie otwarły.

POtwierddza sie stara teoria, zę na początku mają lepiej Ci po mat-fizie, ale to na 1 semestrze tylko, potem poziom sie wyrównuje, najważniejsze to mieć zainteresowanie w tym kierunku, bo jak widze ludzi na wyższym semestrze, którzy patrzą dziwnie na tranzystor, a oznaczenie tranzystora polowego jeszcze na oczy nie widzieli, to mysłe sobie żo coś jest nie tak. Dodam że przedmiotu "elektronika" jezcze wtedy nie mieliśmy, teraz juz jest, ale i tak gdybym rzucił hasło "tajmer 555" to spora część myślałaby że to ozanczenie zegara plazmowego.

dodam, że mój kierunek to elektrotechnika.

Passage
Użytkownik
Posty: 187
Rejestracja: 16 sie 2005, 22:46
Lokalizacja: Cambridge / UK
Kontakt:

Post autor: Passage » 14 lis 2005, 11:11

Właśnie największa pomyłką ludzi jest myślenie, że studia o kierunku elektrycznym nauczą ich elektroniki (to się tyczy wszystkich kierunkow...).
Pierwszy rok (jak uważa więkoszc) jest rzeczywiscie najgorszy... Osobiscie ukonczylem LO o profilu ogolnym, w ktorym z matmy nie mialem problemow, co sie jednak odwróciło na studiach. Pisałem kombajn z matmy, komis z elektry :mrgreen: No coz, mialem do nadrobienia sporo... Po pierwszym semestrze zostalismy podzieleni na dwa kierunki tj. elektrotechnika i elektronika i telekomunikacja. Na to drugie poszli osoby z wyzszymi srednimi. Ja wybralem elektrotechnike ze wzgledu na specjalizacje (technika mikroprocesorowa), okazało się później, że nie bede miał problemów z dostaniem się tam ponieważ najmniej osób wybiera ta specjalizacje. Dlaczego? Dlatego, że jest tam najciezej... bez komentarza. Teraz jestem na drugim roku i jest o niebo lepiej :) Skonczyla sie fizyka, matematyka. Rozczarowałem się tylko tym, ze nie znam nikogo kto by sie elektronika interesowal! Co prawda sa tacy ktorzy znają się na elektronice tylko czasami mylą im się nazwy "tranzystor" i "transformator" (bo sa takie podobne...). A moze poprostu mam pecha?... moze...

jareks91
Użytkownik
Posty: 157
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:30

Post autor: jareks91 » 04 sty 2006, 14:01

radzio pisze:Niestety mylisz się. Do Bielska mam na tyle daleko że nie chodziłbym tam do szkoły :) A pozatym technikum skończyłem rok temu :) Z drugiej strony wynika z tego smutny wniosek że wszędzie jest tak beznadziejnie :(
To może studiujesz w Gliwicach, gdyż w Gliwicach jest dokładnie tak samo jak piszesz. Nie polecam Gliwic komuś kto sie chce nauczyć elektroniki. Uczęszczam tam i jedyne ich zadanie ogranicza sie do niszczenia psychiki i zniechęcaniu do elektroniki.
Aktualnie całkujemy, uczymy sie fizyki i na infie uczyliśmy sie tworzyć katalogi w dosie i uczymy sie przestażałego paskala. W przyszłości wiele sie nie zmieni.
Dlatego zastanawiam sie nad zmianą kierunku, gdyż na wszystkich studiach JEST WIELKA TRAGEDIA.
Elektronicy a może lepiej zrobić tak. Zaprenumerować sobie EP, EDW +elektronika gratis. I czytać te artykuły a potem jeszcze rozszerzać swoją wiedze przez własne experymenty i projektowanie własnych ciekawych i urzytecznych układów, a na studia to iść na zaocznie np infe(o której myśle). Bo na zaocznych ma sie dużo czasu wiec można poświecić czas na elektronike. Nie ma sensu studiować dziennie elektronike bo to tylko zabiera czas i zasmieca umysł a i tak nie ma sie potem czasu na pogłebianie wiedzy, zwłaszcza jak cię zgnoją na uczelni i wszystko zaczynasz zdawać na 3,4 terminach.
Pozdrawiam, co o tym sądzicie?

Awatar użytkownika
radzio
Użytkownik
Posty: 573
Rejestracja: 07 gru 2004, 23:06
Lokalizacja: Sosnowiec
Kontakt:

Post autor: radzio » 04 sty 2006, 16:48

To może studiujesz w Gliwicach, gdyż w Gliwicach jest dokładnie tak samo jak piszesz.
Pudło 8)

Matematyka i fizyka muszą być trudne, gdyż służą do odsiewu nadmiaru studentów (też aktualnie się z tym męczę) :lol: Natomiast informatykę mam na w miarę dobrym poziomie (C#, bazy danych itp) pomimo tego, że jestem na wydziale metalurgicznym :wink:
Prawda jest taka, że nawet najlepsza uczelnia nie nauczy elektroniki czy informatyki osoby, która się interesuje np botaniką czy hodowlą gołębi pocztowych. Bez własnego zaangażowania i samokształcenia po politechnice można zostać co najwyżej całkująco-różniczkującym filozofem z drobną nutą zarządzania.
Jedym wielkim nieporozumieniem (według mnie oczywiście) jest rekrutacja na kierunki typu elektronika/informatyka na podstawie egzaminu z matematyki (bez jakiegokolwiek sprawdzenia "predyspozycji" do danych zawodów. Efektem tego są rzesze studentów których koszmarem są przedmioty typowo zawodowe, pomimo doskonałej znajomości matematyki. Elektronikę trzeba czuć, trzeba ją kochać, żeby można się jej uczyć. W przeciwnym przypadku metoda 3 x Z i po ukończeniu studiów mamy całkująco-różniczkującego filozofa zamiast elektronika.

PS. Coś cytowanie z podaniem źródła nie działa jak należy :/

ODPOWIEDZ