no to teraz ja....
moje pierwsze podejście, może nieporadne nieco, ale jakoś się udało
1. rysunek mozajki
projekt pcb - Protel
ścieżki - 40 mils (troszkę grube, ale pierwszy raz nie chciałam ryzykować)
pady - 60..80 mils (co ciakawe na ekranie prawie się zlewają, na wydruku akurat)
duże wolne powierzchnie - zakryłam prostokątami na warstwie bottom,
ponieważ krócej się trawi i ...o tym dalej
wydruk - normalny,
nie mirror, z przyzwyczajenia sobie pierwszy wydruk
w odbiciu lustrzanym zrobiłam i tym sposobem miałam kartkę już tylko do testów

ważne: w ustawieniach drukowania jest opcja aby drukował otworki w padach,
otworki mają być - łatwo się wierci, ponieważ wiertełko nie biega po laminacie,
szczególnie jak wiercimy z ręki a nie ze statywem
drukowane na HP5L, wyłączone econo-mode - czyli full-czerń!
aha, papier kredowy który kupiłam (dość cienki), jest powlekany dwustronnie,
ale jedna strona jest jakby bardziej szklista od drugiej - kartke włożyłam w drukarkę
tak, aby wydruk był na tej lepszej stronie
2. laminat
przycięty na wymiar, na szmatkę trochę spirytusu - po prostu zwykłe odtłuszczanie
3. prasowanie, ech...
żelazko ustawione na dwie i troszkę kropki
laminat miedzią do góry położyłam na podkładce z kawałka płyty meblowej (MDF?),
na nim dokładnie ułożyłam rysunek i docisnęłam stopą żelazka od jednego brzegu...
no i właśnie dlatego 'puste' miejsca na laminacie wypełniłam - takie pierwsze
dociśnięcie w miejsce gdzie jest dużo tonera ładnie skleja wydruk z laminatem,
nie ma ryzyka, że wydruk się potem przesunie.
4. prasowania ciąg dalszy
szmatka do wcierania....hmm, kawałek flanelowej ściereczki, na jej środku zrobiłam
supeł, trzyma się za 'uszy', nieco twardszym supłem pociera się papier...
żelazko - stopą do góry, usadowione w takim jakby 'korytku' z innych kawałków płyty meblowej
kładziemy na stopie żelazka taką kanapkę (laminat+wydruk),
czekamy jakąś minutę aż to się ładnie nagrzeje i wcieramy...
taaa, łatwo powiedzieć - gorące toto jest!
ja sobie płytkę przytrzymywałam drugą ręką, w kuchennej rękawicy,
jak do gorących naczyń...idzie wytrzymać, choć nieco trzeba pocierpieć...
ile wcierać - nie umiem opisać - na przysłowiowego czuja - to będzie widać,
że cały spód wydruku się ładnie przykleił do miedzi...
5. płytka stygnie, a wtenczas robimy kąpiel (nie sobie....)
w miskę trochę letniej wody i sporo zwykłego płynu do mycia naczyń,
w taką kąpiel wkładamy płytkę, aby odmoczyć papier....
ja czekałam jakieś 30 minut, potem delikatnie zaczęłam eksperymentować, na brzegach
czy już zaczął się rozłazić...udało mi się zerwać coś jakby pierwszą warstwę
(tę od góry, która była pocierana), poczekałam jeszcze kilka minut i zaczęłam
opuszkami palców tak...hmm, 'zwałkowywać' resztki papieru...
cóż, Wam to chyba nie grozi, ale:
uwaga na paznokcie (no chyba że ktoś zapuszcza szpony), łatwo zadrapać ścieżkę....
no, i papier jakoś się odmoczył...
dalej - standard: plum do chlorku....
po wytrawieniu - płukanie płytki pod kranem, jak się pozbyć tonera?
wytarłam go pumeksem, takim - łazienkowym...
pocierany w strumieniu wody w ogóle nie rysuje laminatu a toner nawet nie miałknął...
potem wiercenie - Dremel, wiertełko 0.8mm, pod śrubki M3 - dodatkowo większym wiertełkiem,
potem malowanie roztworem kalafonii w spirytusie i gotowe...
dwie fotki:
wydruki i cała płytka
zoom na ścieżki, jeszcze nie powiercone.
uff...
tasza
ps.
ta płytka to nowa wrzutka na Elportal...
a lepsze zdjątka wieczorem dostawię