Prawidłowe łączenie przewodów
Prawidłowe łączenie przewodów
Sposobów łączenia przewodów jest tyle co "fachowców". Oczywiście większość większość z nich to kpina dla tego zarówno dla tych początkujących jak i mniej zaawansowanych postanowiłem zamieścić krótki poradnik jak to się robi prawidłowo.
Najpierw należy przewody odizolować (np. przewód telefoniczny lub linka w instalacji 12V) co pokazuje rys. 1. Odizolowane żyły (to czarne) mają być na tyle długie, żeby przewody dało się ze sobą skręcić jak na rys. 2. Po skręceniu przewodów ze sobą odcina się nadmiar, smaruje topnikiem i lutuje, a następnie zagina jak na rys. 3. i zakłada koszulkę termokurczliwą jak na rys. 4.
W taki sposób można łączyć nóżki czujników z przewodami np. czujników temperatury, fotorezystorów czy innych. Takie połączenie jest trwałe i nie wprowadza niepotrzebnych rezystancji.
Niestety albo mało kto o tym wie albo po prostu mało komu chce się łączyć przewody w ten sposób bo spotkałem się w życiu z takimi fuszerkami, że można się przeżegnać lewą nogą.
Najpierw należy przewody odizolować (np. przewód telefoniczny lub linka w instalacji 12V) co pokazuje rys. 1. Odizolowane żyły (to czarne) mają być na tyle długie, żeby przewody dało się ze sobą skręcić jak na rys. 2. Po skręceniu przewodów ze sobą odcina się nadmiar, smaruje topnikiem i lutuje, a następnie zagina jak na rys. 3. i zakłada koszulkę termokurczliwą jak na rys. 4.
W taki sposób można łączyć nóżki czujników z przewodami np. czujników temperatury, fotorezystorów czy innych. Takie połączenie jest trwałe i nie wprowadza niepotrzebnych rezystancji.
Niestety albo mało kto o tym wie albo po prostu mało komu chce się łączyć przewody w ten sposób bo spotkałem się w życiu z takimi fuszerkami, że można się przeżegnać lewą nogą.
- Załączniki
-
- Przewody.png (2.45 KiB) Przejrzano 35931 razy
-
korfanty33
- Użytkownik
- Posty: 167
- Rejestracja: 27 lis 2011, 15:10
- Lokalizacja: Polska
Re: Prawidłowe łączenie przewodów
może podasz przykłady bo aż mnie zaciekawiło co można zepsuć ? Z tego co ja pamiętam nawet w Poradniku Montera Elektryka jest podanych kilka przykładów - a najciekawszy to na skrętkę zaciskową .e-lektryk pisze: bo spotkałem się w życiu z takimi fuszerkami, że można się przeżegnać lewą nogą.
Przewody skręcone, ale nie zlutowane. W przypadku przewodów sygnałowych ma to ogromne znaczenie zwłaszcza jeżeli takie przewody są skręcone byle jak i źle zaizolowane. Po takim montaży mogą dziać się dziwne rzeczy w instalacji. Samo lutowanie już jest trochę lepsze jednak pewniej jest najpierw skręcić przewody. Obciąć nadmiar. Zlutować, złożyć i zaizolować koszulką termokurczliwą. Raz to widziałem takiego pająka, że dziwię się, że nie było tam zwarcia. Raz, że sposób izolowania był byle jaki, a dwa, że przewody były tak skręcone, że wystarczyło lekko pociągnąć za jeden z nich, żeby się rozłączyły. Na prawdę czasami to można się przestraszyć tego co jest w obudowie. Przewody wystają spod taśmy izolacyjnej a ruszenie ich powoduje że albo stykają albo nie. Często też nie ma tego jak poprawić bo ktoś wymierzył przewody do milimetra i nie ma jak tego ugryźć. Innym ciekawym przykładem jest skręcenie "na chama" kiedy żyły się łamią i przewody praktycznie rozłączają się same po pewnym czasie. Widziałem też inne ciekawe rzeczy, ale nie pasują zbytnio do tego tematu.
Jeszcze prościej, bierze się tulejkę zaciskową na przewody, wywala z niej izolacje, wkłada do środka oba końce przewodów, jeden z jednej strony, drugi z drugiej, odizolowane oczywiście, zagniata i masz połączenie, bez żadnego lutowania. Na upartego nawet zalutować się to da, jak kto chce i masz połączenie tip top. Dobrze zaciśnięta taka tulejka, daje połączenie równie wytrzymałe jak lutowane.
Tulejki najlepiej sprawdzają się na zakończeniach przewodów sygnałowych. Przewody się wtedy nie rozczapierzają i lepiej nadają się do przykręcania. Nie wiem dla czego takie połączenie miało by nie zdać egzaminu na mrozie. W środowisku wilgotnym wystarczy uszczelnić koszulkę np. za pomocą sylikonu odpornego na wysokie temperatury albo nawet zalać klejem epoksydowym. Ja też kiedyś eksperymentowałem z klejem na gorąco. Podczas zaciskania koszulki klej się rozpuszcza i jego nadmiar wyłazi na wierzch, więc trzeba go zetrzeć. Można by to też zalać jakimś lepikiem. Takie połączenie jest równie mocne co sam przewód. A końcówki zaciskowe (szczególnie te zaciskane maszynowo) często można zerwać bez uszkadzania przewodów.
Bo połączenie lutowane na mrozie jest łamliwe. Zresztą ani w motoryzacji, ani w sieciach elektrycznych nie jest zalecane stosowanie połączeń lutowanych. nawet w automatyce, bym nie polecał, z czasem problemy jakie sie pojawiają, i tak wymuszają, wywalenie tego i zrobienie na nowo. O ile samo zlutwanie dwóch przewodów nie jest jeszcze jakimś tragicznym błędem, to, oblutowywanie końcówek kablowych już tak. Jak kiedy w pracy się natknę na tak wyjarane gniazdo to zrobię mu dokumentację zdjęciową, i pokarzę jak wygląda gniazdo w którym polutowano końcówki linki zamiast je okuć tulejką zaciskową.
Taki bardzo stary elektryk tłumaczył to sobie tak. Bo jak oblutuję linkę, to jak kabel się grzeje, to lut mieknie i jeszcze bardziej łączy przewody.
Tylko 90% jego gienailanych instalacji, już wylądowało, w , śmieciach, bo z kolegą, nie mogliśmy nadążyć za awariami, i wymianą wypalonych gniazd, styków, itd.
Lutować owszem można, ale tylko przewody które nie są narażone na pracę w trudnych warunkach, i pod dużym obciążeniem.
Ogólnie najlepiej, jak jest możliwość, to nie łatać zerwanego przewodu, tylko go wymienić, szczególnie jak przewód pracuje, czyli porusza się, bo i tak się złamie tuż za miejscem lutowania.
Metoda kolegi jest dobra do szybkich napraw, kiedy nie ma czasu wyciągać pojedynczego przewodu z wiązki i się z tym bawić.
Taki bardzo stary elektryk tłumaczył to sobie tak. Bo jak oblutuję linkę, to jak kabel się grzeje, to lut mieknie i jeszcze bardziej łączy przewody.
Tylko 90% jego gienailanych instalacji, już wylądowało, w , śmieciach, bo z kolegą, nie mogliśmy nadążyć za awariami, i wymianą wypalonych gniazd, styków, itd.
Lutować owszem można, ale tylko przewody które nie są narażone na pracę w trudnych warunkach, i pod dużym obciążeniem.
Ogólnie najlepiej, jak jest możliwość, to nie łatać zerwanego przewodu, tylko go wymienić, szczególnie jak przewód pracuje, czyli porusza się, bo i tak się złamie tuż za miejscem lutowania.
Metoda kolegi jest dobra do szybkich napraw, kiedy nie ma czasu wyciągać pojedynczego przewodu z wiązki i się z tym bawić.
Linki lutowane na końcach widziałem praktycznie w każdym urządzeniu od sokowirówki po zasilacze. Jedynym wyjątkiem była kuchenka. Lutowanie końcówek ma ułatwić montaż (przykręcenie przewodu). W przypadku skrajnych temperatur termopara jest łączona za pomocą zacisków miedzianych z przewodem, no ale ja pisałem o standardowych warunkach występujących w pomieszczeniach użytkowych, a wy tu próbujecie łazik marsjański zbudować. Z resztą czujniki zmierzchowe są całe lutowane, wiszą na zewnątrz i podlegają dużym wahaniom temperatur, a mimo to się nie rozlutowują.
No to się nie zrozumieliśmy. Ja montując od szaf sterowniczych po czujkę zmierzchową zawsze używam tych tulejek i odpowiednich narzędzi by to dobrze zacisnąć. Są pewne normy które przewidują wykonanie jak i jakimi narzędziami powinno się to robić. Jedynie co lutowałem to koncentryczny kabel w kontowym wtyku BNC, inaczej po prostu nie da się tego zrobić.
W domu owszem, ale to też hobbystycznie, bo firma robiąca instalację na pewno nie będzie się bawić lutownicą, jeśli tulejką zrobi to szybciej niż grot się zagrzeje
ps: a słyszał kolega o guzikach Napoleona?
W domu owszem, ale to też hobbystycznie, bo firma robiąca instalację na pewno nie będzie się bawić lutownicą, jeśli tulejką zrobi to szybciej niż grot się zagrzeje
trochę się rozbiegasz, bo za to odpowiada firma to sprzedająca/produkująca tzw. gwarancja , a tu chyba mowa o podłączeniu tej czujki a nie lutowaniu kabla.e-lektryk pisze: Z resztą czujniki zmierzchowe są całe lutowane, wiszą na zewnątrz i podlegają dużym wahaniom temperatur, a mimo to się nie rozlutowują.
ps: a słyszał kolega o guzikach Napoleona?
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
timo66 W szafach to może ma sens, ale jak robi się naprawdę dużo przewodów o tych samych ustalonych wymiarach to szybciej jest wsadzić przewód do tygla niż zakładać końcówkę i ją zaciskać. Poza tym w instalacjach, o których piszesz nie widziałem takich tulejek, bo jak widać są za drogie. Czujnik może być częścią urządzenia, nie musi być częścią instalacji w budynku.
Z tymi guzikami to będzie to:
W warunkach standardowych występuje w odmianie β (beta) zwanej cyną białą, trwałej powyżej 13,2 °C. Odmiana ta ma sieć krystaliczną w układzie tetragonalnym, o gęstości 7,3 g/cm³.
W temperaturach niższych przechodzi w odmianę regularną α (alfa) o gęstości 5,85 g/cm³. Zmiana gęstości jest równoznaczna ze zmianą objętości, co powoduje, że cyna rozpada się, tworząc szary proszek zwany cyną szarą. Zjawisko to nazywane jest zarazą cynową.
Do lutowania używa się stopów cyny z innymi metalami, więc trudno powiedzieć czy te stopy zachowują się tak samo jak sama cyna.
Z tymi guzikami to będzie to:
W warunkach standardowych występuje w odmianie β (beta) zwanej cyną białą, trwałej powyżej 13,2 °C. Odmiana ta ma sieć krystaliczną w układzie tetragonalnym, o gęstości 7,3 g/cm³.
W temperaturach niższych przechodzi w odmianę regularną α (alfa) o gęstości 5,85 g/cm³. Zmiana gęstości jest równoznaczna ze zmianą objętości, co powoduje, że cyna rozpada się, tworząc szary proszek zwany cyną szarą. Zjawisko to nazywane jest zarazą cynową.
Do lutowania używa się stopów cyny z innymi metalami, więc trudno powiedzieć czy te stopy zachowują się tak samo jak sama cyna.
Ostatnio zmieniony 31 paź 2012, 16:22 przez e-lektryk, łącznie zmieniany 1 raz.
Oczywiście że tak, tylko jakiego producenta, Chińskiego ? W każdym lepiej wykonanym urządzeniu fabrycznym (mam tu na myśli AGD), spotykałem jednak końcówki zaciskane tulejkami. Przy czym ekonomia współczesnych konstrukcji, szczególnie Chińskich poszła w kierunku, więcej izolacji niż linki drutu w przewodzie, no ale to już trochę inne historia.Linki lutowane na końcach widziałem praktycznie w każdym urządzeniu od sokowirówki po zasilacze.
Zasilacz to trochę inna sprawa, bo tam przeważnie przewód jest lutowany bezpośrednio do PCB, ciężko byłoby to zrobić jakby końcówka była okuta.
Nic bardziej mylnego, i mówię to jako człowiek mający styk z automatyką.W szafach to może ma sens, ale jak robi się naprawdę dużo przewodów o tych samych ustalonych wymiarach to szybciej jest wsadzić przewód do tygla niż zakładać końcówkę i ją zaciskać.
Nie przesadzajmy 100szt, nie będzie kosztować więcej niż 7zł. firmy zawsze mają do tego zniźki, bo kupują hurtowo. Zresztą co to jest dla firmy 50zł za 1000szt. To droższe są przewody które sie nimi okuwa.Poza tym w instalacjach, o których piszesz nie widziałem takich tulejek, bo jak widać są za drogie.
Ale dla czego wy ciągle do tej automatyki wracacie? Przecież zaciskanie końcówek czy pobielanie przewodów nie kończy i nie zaczyna się na automatyce.
kayron Skoro każda chińska produkcja jak sam pisałeś zamiast zaciskanych końcówek ma lutowane to znaczy, że cyna jest jednak tańsza od tych tulejek.
Celma też miała lutowane końcówki, bo wtedy jeszcze nie było tulejek.
Swoją drogą to ciekawym patentem jest nałożenie kostki na izolację (oczka w kostce muszą być na tyle duże żeby zmieścił się w nie przewód wraz z izolacją). Następnie zarabia się końcówki i skręca ze sobą przewody. Na miejsce skręcenia nasuwa się kostkę i skręca. Powstaje połączenie równie pewne co tulejka, a przy okazji rozłączne.
P.S. Poznałem kiedyś faceta, który twierdził, że zworka nie może być kawałkiem blaszki (jak ma to miejsce w komputerach klasy PC czy programatorach), bo zgodnie z normą ma być to kilku cm kawałek linki z dwoma tulejkami na końcach.
kayron Skoro każda chińska produkcja jak sam pisałeś zamiast zaciskanych końcówek ma lutowane to znaczy, że cyna jest jednak tańsza od tych tulejek.
Celma też miała lutowane końcówki, bo wtedy jeszcze nie było tulejek.
Swoją drogą to ciekawym patentem jest nałożenie kostki na izolację (oczka w kostce muszą być na tyle duże żeby zmieścił się w nie przewód wraz z izolacją). Następnie zarabia się końcówki i skręca ze sobą przewody. Na miejsce skręcenia nasuwa się kostkę i skręca. Powstaje połączenie równie pewne co tulejka, a przy okazji rozłączne.
P.S. Poznałem kiedyś faceta, który twierdził, że zworka nie może być kawałkiem blaszki (jak ma to miejsce w komputerach klasy PC czy programatorach), bo zgodnie z normą ma być to kilku cm kawałek linki z dwoma tulejkami na końcach.
Może inaczej. Mnie osobiście, w pracy zawodowej, wszelkiego rodzaju połączenia lutowane dały w kość, dla tego jak mam wybór unikam ich jak ognia.
Twój sposób jest dobry, w elektronice nawet bardzo. W czym jednak jest myk ? Jako elektryk, zauważyłem że ludzie nie rozróżniają Elektryka od Elektronika, i często mi przynoszą np. radia do naprawy. I kompletnie nie dociera do nich ,że Elektryk nie zna się na naprawie sprzętu RTV, ale dla nich argument jest jeden, prąd to prąd, jak robisz z prądem to umiesz naprawić wszystko co na prąd jest.
I to jest strasznie ciężko wytłumaczyć, i wyplemić, z świadomości.
Ale do czego dążę, To jest forum, dla amatorów i tacy go odwiedzają. Jeżeli teraz napiszemy że wszystkie przewody tak się lutuje, to masa laików, będzie to robić bo tak wyczytało w internecie na forum, elektrycznym, bo pewnie tak je określą. Tymczasem, w pewnych przypadkach, nie powinno się tego robić, i należy to podkreślić, wręcz nawet niektóre normy tego zabraniają.
Dodajmy do tego twojego sugestywnego Avatara, nick, i już mamy falę lutowania wszystkiego, jak leci, bo w internecie tak pisał jeden elektryk. A za pół roku będzie, seria tematów, pod tytułem, czemu mi w domu wypalają się gniazda, na złączach., albo jakieś inne dziwy z prądem dzieją.
Udzielanie tgz. Dobrych Porad, jest trudnym zajęciem, szczególnie w tematyce ogólnej.
Twój sposób jest dobry, w elektronice nawet bardzo. W czym jednak jest myk ? Jako elektryk, zauważyłem że ludzie nie rozróżniają Elektryka od Elektronika, i często mi przynoszą np. radia do naprawy. I kompletnie nie dociera do nich ,że Elektryk nie zna się na naprawie sprzętu RTV, ale dla nich argument jest jeden, prąd to prąd, jak robisz z prądem to umiesz naprawić wszystko co na prąd jest.
I to jest strasznie ciężko wytłumaczyć, i wyplemić, z świadomości.
Ale do czego dążę, To jest forum, dla amatorów i tacy go odwiedzają. Jeżeli teraz napiszemy że wszystkie przewody tak się lutuje, to masa laików, będzie to robić bo tak wyczytało w internecie na forum, elektrycznym, bo pewnie tak je określą. Tymczasem, w pewnych przypadkach, nie powinno się tego robić, i należy to podkreślić, wręcz nawet niektóre normy tego zabraniają.
Dodajmy do tego twojego sugestywnego Avatara, nick, i już mamy falę lutowania wszystkiego, jak leci, bo w internecie tak pisał jeden elektryk. A za pół roku będzie, seria tematów, pod tytułem, czemu mi w domu wypalają się gniazda, na złączach., albo jakieś inne dziwy z prądem dzieją.
Udzielanie tgz. Dobrych Porad, jest trudnym zajęciem, szczególnie w tematyce ogólnej.
