Witam. Trafił mi się do naprawy amplituner Radmor 5412 w którym najprawdopodobniej padły końcówki mocy. Z opisu osoby która dała mi go do naprawy wynika że sprzęt już raz był naprawiany i po tej naprawie grał, ale nawet przy cichym graniu strasznie się grzał i po około pół godziny lub maksymalnie po godzinie wyłączał się i dopiero po ponownym ostygnięciu grał dalej. Pewnego razu jednak wyłączył się i przestał działać zupełnie.
Oględziny których dokonałem wykazały urwany zacisk masowy podwójnego kondensatora 2x4700uF oznaczonego jako C511. Zastąpiłem ten uszkodzony kondensator dwoma innymi podłączonymi w odpowiedni sposób. Po włączeniu amplitunera nic się nie dzieje, jednak po podaniu sygnału na jakiekolwiek wejście i zwiększaniu poziomu głośności gałką w pewnym momencie następuje zadziałanie zabezpieczenia - przekaźnik rozwiera styki i po chwili znowu je zwiera i tak co jakiś czas przy czym w głośnikach nie słychać nic oprócz "pukania" w momencie gdy przekaźnik się przełącza. Zrobiłem pomiary prądu spoczynkowego i w jednej z końcówek prąd ten wynosił powyżej 200mA -> skorygowałem na około 45mA. Pomiar prądu spoczynkowego w drugiej końcówce wykazał prąd na poziomie 20parę mA i kręcenie PRkiem regulacyjnym zupełnie nic nie daje, natężenie tego prądu się nie zmienia lub zmienia nieznacznie (0,01mA). W tej końcówce w której regulacje nie dają żadnych efektów spalony był jeden z bezpieczników. Zauważyłem też dość znaczne nagrzewanie się tranzystorów BDP285 na płytce B5 oznaczonych jako T510 oraz T515.
Spotkał się ktoś z takimi objawami? Co może być przyczyną tej usterki? Od czego zacząć sprawdzanie?
Bardzo proszę o podpowiedzi.
Pozdrawiam
Paweł.