Krótko trzyma ok 10 min. i wydaje się jakby nie było ładowania chociaż gdzies po ok. godzinie wskakuje że jest w pełni naładowany. Właczyłem podgląd co dzieje się podczas ładowania a konkretnie dałem "reset gauge" czyli od nowa nauczenie zliczania ładunku (tak to rozumiem). Aku szybko się rozładował i teraz trwa proces ładowania ale szybko doszedł do 12,55V przy ok 3% pojemności i teraz prąd się przełacza miedzy zerem a niecałym 0,5A. A ładunek powoli przyrasta. Akumulator litowo jonowy o napięciu 10,8V więc pewnie przy ok. 12,6V powinien konczyć ładowanie i być może że to jest ten właśnie przypadek ze tak przełacza się ten prąd miedzy 0 a 0,5A - pokazane to jest na obrazkach. Miał kto już taki przypadek? Mam już zamawiać baterię? Faktem jest że nie często uzywam go na bateriach.
ThinkPad R500 - problem z baterią
ThinkPad R500 - problem z baterią
Wczoraj zauważyłem ze mam problem z baterią lub z ładowaniem barerii w moim laptopie.
Krótko trzyma ok 10 min. i wydaje się jakby nie było ładowania chociaż gdzies po ok. godzinie wskakuje że jest w pełni naładowany. Właczyłem podgląd co dzieje się podczas ładowania a konkretnie dałem "reset gauge" czyli od nowa nauczenie zliczania ładunku (tak to rozumiem). Aku szybko się rozładował i teraz trwa proces ładowania ale szybko doszedł do 12,55V przy ok 3% pojemności i teraz prąd się przełacza miedzy zerem a niecałym 0,5A. A ładunek powoli przyrasta. Akumulator litowo jonowy o napięciu 10,8V więc pewnie przy ok. 12,6V powinien konczyć ładowanie i być może że to jest ten właśnie przypadek ze tak przełacza się ten prąd miedzy 0 a 0,5A - pokazane to jest na obrazkach. Miał kto już taki przypadek? Mam już zamawiać baterię? Faktem jest że nie często uzywam go na bateriach.
Krótko trzyma ok 10 min. i wydaje się jakby nie było ładowania chociaż gdzies po ok. godzinie wskakuje że jest w pełni naładowany. Właczyłem podgląd co dzieje się podczas ładowania a konkretnie dałem "reset gauge" czyli od nowa nauczenie zliczania ładunku (tak to rozumiem). Aku szybko się rozładował i teraz trwa proces ładowania ale szybko doszedł do 12,55V przy ok 3% pojemności i teraz prąd się przełacza miedzy zerem a niecałym 0,5A. A ładunek powoli przyrasta. Akumulator litowo jonowy o napięciu 10,8V więc pewnie przy ok. 12,6V powinien konczyć ładowanie i być może że to jest ten właśnie przypadek ze tak przełacza się ten prąd miedzy 0 a 0,5A - pokazane to jest na obrazkach. Miał kto już taki przypadek? Mam już zamawiać baterię? Faktem jest że nie często uzywam go na bateriach.
Mam podobnie. Laptop prawie wcale nie chodzi na akku jednak pojemność spadła mi do 55%. Próbuję go 'ruszyć' poprzez rozładowanie do 60-80% i pełne naładowanie. Pojemność wzrasta na kilka dni do 65-70% i wszystko się powtarza.
Winne temu jest [ moim zdaniem] 'rozbalansowanie' , tj. w szeregu są 3 akku i jedno z nich jest ekstremalnie rozładowane a pozostałem funkcjonują poprawnie. Spadek napięcia na tym jednym 'zabija ' całą pojemność - po prostu nie jest naładowane, gdy inne już osiągają napięcia przy którym jest odłączane ładowanie. W akku z laptopów jest problem z sklejoną obudową. Gdyby ją otworzyć, to można rozładować pozostałe akku do bezpiecznej wartości i próbować ładować. Nie jest to zabieg który wydłuży znacznie pojemność, jednak 75% jak najbardziej można 'odzyskać'. Takie coś zrobiłem do akku z wkrętarki, bo dosłownie padło, plusem był rozkręcany pojemnik na te ogniwa. Właśnie środkowe ogniwo miało napięcie 3,7V gdy pozostałe dwa 4,1V.
Winne temu jest [ moim zdaniem] 'rozbalansowanie' , tj. w szeregu są 3 akku i jedno z nich jest ekstremalnie rozładowane a pozostałem funkcjonują poprawnie. Spadek napięcia na tym jednym 'zabija ' całą pojemność - po prostu nie jest naładowane, gdy inne już osiągają napięcia przy którym jest odłączane ładowanie. W akku z laptopów jest problem z sklejoną obudową. Gdyby ją otworzyć, to można rozładować pozostałe akku do bezpiecznej wartości i próbować ładować. Nie jest to zabieg który wydłuży znacznie pojemność, jednak 75% jak najbardziej można 'odzyskać'. Takie coś zrobiłem do akku z wkrętarki, bo dosłownie padło, plusem był rozkręcany pojemnik na te ogniwa. Właśnie środkowe ogniwo miało napięcie 3,7V gdy pozostałe dwa 4,1V.
Często bateria laptopa w swoim wnętrzu posiada wbudowany zaawansowany kontroler ładowania poszczególnych ogniw takiej baterii. Wymiana samych ogniw nic nie zmienia i trzeba odpowiednio zresetować pamięć takiego kontrolera, aby poprawnie obsługiwał wymienione ogniwa. Sprawa podobna jak z resetowaniem kartridży drukarek. To wszystko w trosce o (kieszeń) klienta.
Czerwiec 2009 rok.edwacc pisze:Jak stara jest ta bateria?
Problem w tym że "naładowała" się i pokazuje teraz 100% naładowania. Nie było mnie prze z 4 godziny przy komputerze, wiec teraz go wyłacze z sieci i zobacze jak długo popracuje. staus jest taki ze jest w "dobrej kondycji" Po naładowaniu ma tak jak na obrazku.
Nie popracował długo bo zaledwie kilka minut i jak bateria miała ok. 10,5V to włączyłem WiFi i od razu się wyłaczył. Co właśnie wskazuje na to że chyba bateria jest kiepska to to ze bardzo szybko spada napiecie na tomiast po podłaczeniu zasilania z kolei szybko mam w granicach 12,5V w zasadzie po kilkunastu sekundach. Widać to na obrazkach - obrazki są akurat w odwrotnej kolejności załaczone
.
Akumulator jest definitywnie padnięty, więc zamawiasz nowy a ten pewnie spisujesz na straty.
Pomyśl czy potrzebny jest Ci akumulator podtrzymujący pracę komputera przez 10 minut (coś jak UPS) czy warto go rozebrać i pomęczyć, jeśli będziesz ostrożny to dużo do stracenia nie masz*.
Spróbuj otworzyć obudowę akumulatora przy użyciu tępego plastikowego narzędzia, ewentualnie całkowicie wytrawionego laminatu. Użycie metalowych narzędzi odradzam*, jedynie ściskanie aku w imadle wchodzi w grę.
Jak wspomniał timo66, większość obudów jest klejona i trzeba je rozrywać na siłe, inne z jakimi się spotkałem mają solidne zatrzaski umieszczone dość głęboko, na nie dobrze działa plastikowa karta telefoniczna.
Pierwsze co trzeba zrobić to ustalić stronę niebezpieczną, w niej znajduje się elektronika kontrolna której wypadało by nie uszkodzić. Elektronika to zazwyczaj długa płytka przylutowana do wystającego na zewnątrz złącza.
Strona bezpieczna od której warto zacząć znajduje się zazwyczaj na przeciwnym brzegu obudowy akumulatora, jednak w świecie gdzie dizajn wygrywa z wiedzą inżynierów, nic nie jest pewną regułą.
Jak już uporasz się z obudową, pomierz napięcia na każdym z ogniw, ogniwa najczęściej są łączone w pary i te pary szeregowo podłączone ze sobą i do do elektroniki.
Jeśli nie musisz, nie odłączaj ogniw od elektroniki. Niektóre elektroniki kontrolne po ponownym podłączeniu zasilania nie będą chciały działać.
Do elektroniki idą dwa grube przewody (czerwony plus i czarny minus) albo blaszki +/- są bezpośrednio lutowane do płytki. Prócz tego do płytki idą jeszcze kable od napięć pośrednich, dla aku 12V są 3 ogniwa, więc 2 przewody pośrednie powinny być.
Zadaniem elektroniki jest pilnowanie napięć, typowo max 4.2V dla Li-ION i 4.1V dla Li-Po (dopuszczalne jest jeszcze 0.05V więcej) oraz min 3V dla obu powyższych typów.
Napięcie 3.7V albo 3.8V to napięcie robocze, zmiana tego napięcia o +/- 0.2V to zmiana ładunku w akumulatorze o jakieś 60%.
*ogniwa litowe posiadają duży stosunek zgromadzonej energii do masy (pojemności cieplnej) i jeśli są dobre to dają duży prąd zwarciowy. Nie polecam zwierać ogniw bo może dojść do fajerwerków.
Jeśli napięcie na ogniwie jest poniżej 3,5V to jest wmiarę bezpieczne, wewnętrzny ładunek jest dość mały.
Gdy napięcie przekroczy 4V to energii wewnątrz jest dość dużo (ogniwo prawie naładowane). Gdy po naładowaniu do max dojdzie do zwarcia wewnętrznego ogniwa (zacznie się grzać), należy całość wyrzucić w bezpieczne miejsce i/lub szybko uciekać za ścianę, ogniwo się mocno rozgrzeje i może czasem wybuchnąć sypiąc wkoło gorącymi odłamkami + elektrolitem litowym. Osobiście nie miałem okazji tego doświadczyć, ale jest kilka relacji wybuchających cegłofonów.
Pomyśl czy potrzebny jest Ci akumulator podtrzymujący pracę komputera przez 10 minut (coś jak UPS) czy warto go rozebrać i pomęczyć, jeśli będziesz ostrożny to dużo do stracenia nie masz*.
Spróbuj otworzyć obudowę akumulatora przy użyciu tępego plastikowego narzędzia, ewentualnie całkowicie wytrawionego laminatu. Użycie metalowych narzędzi odradzam*, jedynie ściskanie aku w imadle wchodzi w grę.
Jak wspomniał timo66, większość obudów jest klejona i trzeba je rozrywać na siłe, inne z jakimi się spotkałem mają solidne zatrzaski umieszczone dość głęboko, na nie dobrze działa plastikowa karta telefoniczna.
Pierwsze co trzeba zrobić to ustalić stronę niebezpieczną, w niej znajduje się elektronika kontrolna której wypadało by nie uszkodzić. Elektronika to zazwyczaj długa płytka przylutowana do wystającego na zewnątrz złącza.
Strona bezpieczna od której warto zacząć znajduje się zazwyczaj na przeciwnym brzegu obudowy akumulatora, jednak w świecie gdzie dizajn wygrywa z wiedzą inżynierów, nic nie jest pewną regułą.
Jak już uporasz się z obudową, pomierz napięcia na każdym z ogniw, ogniwa najczęściej są łączone w pary i te pary szeregowo podłączone ze sobą i do do elektroniki.
Jeśli nie musisz, nie odłączaj ogniw od elektroniki. Niektóre elektroniki kontrolne po ponownym podłączeniu zasilania nie będą chciały działać.
Do elektroniki idą dwa grube przewody (czerwony plus i czarny minus) albo blaszki +/- są bezpośrednio lutowane do płytki. Prócz tego do płytki idą jeszcze kable od napięć pośrednich, dla aku 12V są 3 ogniwa, więc 2 przewody pośrednie powinny być.
Zadaniem elektroniki jest pilnowanie napięć, typowo max 4.2V dla Li-ION i 4.1V dla Li-Po (dopuszczalne jest jeszcze 0.05V więcej) oraz min 3V dla obu powyższych typów.
Napięcie 3.7V albo 3.8V to napięcie robocze, zmiana tego napięcia o +/- 0.2V to zmiana ładunku w akumulatorze o jakieś 60%.
*ogniwa litowe posiadają duży stosunek zgromadzonej energii do masy (pojemności cieplnej) i jeśli są dobre to dają duży prąd zwarciowy. Nie polecam zwierać ogniw bo może dojść do fajerwerków.
Jeśli napięcie na ogniwie jest poniżej 3,5V to jest wmiarę bezpieczne, wewnętrzny ładunek jest dość mały.
Gdy napięcie przekroczy 4V to energii wewnątrz jest dość dużo (ogniwo prawie naładowane). Gdy po naładowaniu do max dojdzie do zwarcia wewnętrznego ogniwa (zacznie się grzać), należy całość wyrzucić w bezpieczne miejsce i/lub szybko uciekać za ścianę, ogniwo się mocno rozgrzeje i może czasem wybuchnąć sypiąc wkoło gorącymi odłamkami + elektrolitem litowym. Osobiście nie miałem okazji tego doświadczyć, ale jest kilka relacji wybuchających cegłofonów.
Raczej nie będę rozbierał tych baterii, chyba ze w celach poznawczych.