Czas "życia" urządzeń
Jak nie są główną siłą sprawczą. Reklama typu "Musisz to mieć" ma chyba nieco mniejsze znaczenie choć niewątpliwie ma. Gdyby wymyślić bramkę logiczną działającą 2 lata i o połowę tańszą od działającej bezawaryjnie w "warunkach katalogowych" przez długi czas. Zastosowanie takich bramek zmniejszyło by znacznie cenę urządzenia i wielu kupujących nabywało by właśnie sprzęt ze względu na cenę i "sloganową nowość technologiczną". Producentowi dało by to możliwość przewidywania, szacowania przyszłych zysków i tak zwaną długo terminową płynność finansową.Tylko czy jest to jeszcze zakup technologii producenta czy też już "dzierżawa" na czas określony? Takie urządzenie było by niczym innym jak sprzętowym "trial'em" czasowym. Słyszałem o urządzeniach bądź komponentach celowo postarzanych i wcale nie chodzi mi tu o kwarce postarzane w celu poprawy stabilności. Psychologowie tłumu... przepraszam marketingu działają w oparciu o reguły zaobserwowane w społeczeństwie Konsumentów. A na Konsumentów można łatwo wpływać modyfikując reguły. Trudno jest jednak przewidzieć długo falowo jakie skutki taka modyfikacja przyniesie bo przypomina to nieco prognozę pogody dla większego regionu.dondu pisze:... Innymi słowy klienci wolą kupić tańszy i to oni także napędzają ten trend.
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
Polecam przeczytanie książki "Ubik" Philip K. Dick, przedstawiony jest świat w którym nawet drzwi od własnego mieszkania są na monety
. Trzeba wrzucić by wyjść, albo wejść. Powoli to wszystko do tego zmierza.
Trwałość wielu rzeczy jest niestety projektowana, właśnie pod klienta, który pragnie by nabyć znowu nową rzecz za niewielkie pieniądze.
Przypomniała mi się anegdota z czasów propagandy komunistycznej, jak to partia krytykowała, zgniły zachód za ich konsumpcjonizm, niestety okazuje się, że trochę racji w tym jest.
Trwałość wielu rzeczy jest niestety projektowana, właśnie pod klienta, który pragnie by nabyć znowu nową rzecz za niewielkie pieniądze.
Przypomniała mi się anegdota z czasów propagandy komunistycznej, jak to partia krytykowała, zgniły zachód za ich konsumpcjonizm, niestety okazuje się, że trochę racji w tym jest.
Wracając do moich żarówek Philipsa to obecnie nie pamiętam już jaka dokładnie była to wersja, ale były to żarówki o poborze mocy około 20 watów w cenie około dwadzieścia parę złotych i to nie z supermarketu, tylko z normalnego sklepu. Dokładnie nie pamiętam, ale chyba żadna z nich nie wytrzymała dwóch lat. Żarówki innego producenta jak na razie działają od 2006 roku.
Co ciekawe w listopadzie ubiegłego roku kupiłem nowe żelazko też Philipsa i do razu usterka - wyciekająca woda. Była reklamacja, żelazko wraca z serwisu z adnotacją, że poprawiono połączenia elektryczne, a woda dalej cieknie. Dopiero za trzecim razem usterka została usunięta. Czyżbym miał pecha do urządzeń marki Philips?
Co ciekawe w listopadzie ubiegłego roku kupiłem nowe żelazko też Philipsa i do razu usterka - wyciekająca woda. Była reklamacja, żelazko wraca z serwisu z adnotacją, że poprawiono połączenia elektryczne, a woda dalej cieknie. Dopiero za trzecim razem usterka została usunięta. Czyżbym miał pecha do urządzeń marki Philips?
Grudzień 2012 roku się zbliża, więc kto wie może Matka Natura naprowadzi nas na właściwą drogę rozwoju.matrix pisze:Ja myślę że to tylko coraz gorzej będzie. I nic raczej nie pomoże poza jakąś wielką bombą by wszystko zaczęło się od początku.
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
Ja ogólnie unikam firm mających korzenie Niemieckie, oni nie potrafią zbudować prostej maszyny, której naprawa nie wymagała by dwóch inżynierów, którzy wyznają się z dokumentacji, i trzech wykwalifikowanych mechaników, którzy wiedzą jak to rozkręcić i skręcić z powrotem.
Ogólnie każdą niemiecką maszynę można by zbudować z połowy elementów z których ją zrobili, i nadal by działała, tylko dużo lepiej.
Ogólnie każdą niemiecką maszynę można by zbudować z połowy elementów z których ją zrobili, i nadal by działała, tylko dużo lepiej.
Tylko że u nas było embargo na zachodnie technologie. Minęło trochę lat skończył się wyścig zbrojeń i "Zachód" wpadł w pułapkę udostępniając swoje technologie komunistycznym Chinom przenosząc produkcję właśnie tam bo taniej i coraz bardziej na to wygląda że właśnie to państwo przejmuje dyktat nad produkcją dóbr elektronicznych z czego czerpie ogromne profity a Ludzie wybierają to co tańsze.rezasurmar pisze:...Przypomniała mi się anegdota z czasów propagandy komunistycznej, jak to partia krytykowała, zgniły zachód za ich konsumpcjonizm, niestety okazuje się, że trochę racji w tym jest.
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
Nie wiem, jak z dużymi maszynami, ale niemieckie krajalnice bizerby są nie do zajechania, mówię to jako konkurencja. Bo np. sharfen i sam, nie jest już taki dobry.
Ale za to nie ma to jak japońskie maszyny do ważenia i pakowania, szybkie, bardzo wydajne, małe. Nie spotkałem by któraś firma robiła to lepiej niż Japończycy.
Ale za to nie ma to jak japońskie maszyny do ważenia i pakowania, szybkie, bardzo wydajne, małe. Nie spotkałem by któraś firma robiła to lepiej niż Japończycy.
Panowie inżynierowie! wzyscy wiemy, że dawniej projektując jakieś urządzenie liczyliśmy elementy na zmęczenie i wprowadzało się do obliczeń wytrzymałościowych współczynniki... Przypomina mi sie jesdno z urządzeń, które obsługiwaliśmy 20 lat temu i miało dożywotnią gwarancję, prawie jak Rolsy
)) Teraz urządzenie ma przetwać do końca okresu gwarancji i fajrant
Za dwa lata i tak każdy kupi nowy model. Taka komsumpcja i takie zapotrzebowanie rynku. Więc tak się projektuje... Nie podejrzewam nawet, że młodzi inżynierowie nie umieją liczycz wytrzymałości...
))))
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
Pamiętam gdy mniej więcej przed dwudziestu laty pracowałem w pewnym zakładzie, gdzie były produkowane obrabiarki do metalu. Jedną z nich była elektrodrążarka. Wykonywałem stoły do tej elektrodrążarki, na podstawie tzw. procesu technologicznego. Była to książka formatu A4 w której były opisane wszystkie etapy wykonania danej części w tym przypadku stołu. Stół ten miał szerokość około 815 mm (mogę się mylić bo czas leci). Jednak w procesie technologicznym był błąd i wymiary cząstkowe prowadnic stołu po zsumowaniu nie zgadzały się z wymiarem 815 mm. Więc ktoś odręcznie naniósł w tym procesie technologicznym poprawkę i było OK. Było OK jednak do czasu kiedy wymieniono zniszczony proces technologiczny na nowy bez uwzględnienia tej odręcznej poprawki w wymiarach tego stołu. Wracam z urlopu, pytam mistrza, technologa, kierownika kontroli jakości nikt nie wie jaki to był wymiar. Wysłali mnie do inżyniera, który projektował ten stół, też nie wie gdzie jest błąd! A myślał nad tym kilka godzin. W końcu udałem się z dużą suwmiarką 1200 mm na wydział gdzie montowali te elektrodrążarki dokonałem pomiarów z natury i naniosłem poprawki w procesie technologicznym, bo inżynier który projektował ten stół nie wiedział gdzie popełnił błąd.
-
rezasurmar
- Użytkownik
- Posty: 626
- Rejestracja: 19 kwie 2009, 15:59
- Lokalizacja: Tychy
- Kontakt:
Czasami inżynierowie osobiście nadzorowali wykonanie danej części i jak produkcja części wychodziła wychodziła usterkowa. Często niczego to nie zmieniało i dalej produkcja była usterkowa. Pamiętam inżyniera, który postanowił pokazać młodemu pracownikowi, że da się pewną część poprawnie wykonać. Niestety wyszło mu jeszcze gorzej niż temu pracownikowi. Powołali komisję, która nadzorowała ten temat. Nic to nie dało i skończyło się na ręcznym piłowaniu pilnikiem do drewna aluminiowej osłony tokarki, jeśli któraś po frezowaniu była krzywa. Często całe serie były w ten sposób poprawiane.
Było to po tym jak podczas zmian ustrojowych doświadczeni pracownicy poodchodzili z zakładu i zostali młodzi często niedoświadczeni pracownicy. Niestety część inżynierów pomimo wieku doświadczeniem zawodowym dorównywała tym młodym pracownikom.
Było to po tym jak podczas zmian ustrojowych doświadczeni pracownicy poodchodzili z zakładu i zostali młodzi często niedoświadczeni pracownicy. Niestety część inżynierów pomimo wieku doświadczeniem zawodowym dorównywała tym młodym pracownikom.
Matoły były, są i będą
Ostatnio jak pracowałem w firmie zajmującej się automatyką przemysłową to dostawaliśmy projekty do wykonania w CADzie i spokojnie można było nanieść sobie wszystkie brakujące wymiary... Choć czasem to nie do końca było wiadomo co autor miał na myśli
Produkowaliśmy dla nich serie i co zamówienie zmieniali kształt zębów detalu. Czyli metoda prób i błędów