
Miecz świetlny...
...zawsze kojarzył mi się ze świetlówką.
Więc gdy na biurku znalazły się jednocześnie potrzebne materiały (uszkodzona oprawa oświetleniowa i przetwornica CCFL ze skanera) postanowiłem sprawdzić czy ten pomysł ma sens.
Więc tak:
- Uszkodzone świetlówki leżały w garażu w większej ilości i czekały aż ktoś je wyniesie do sklepu.
Nie miałem co prawda świetlówek kolorowych (a przydała by się zielona i czerwona), ale jak zestawić razem zimną i ciepłą białą to wyglądają jak niebieskawa i czerwonawa.
Po kilku próbach wybrałem zimną białą, gdyż ciepła biała ma zdecydowanie mniejszą sprawność (chyba jest bardziej zużyta, z resztą obie mają przepalone żarniki).
- Rączka to część obudowy popsutej listwy oświetleniowej, przewody pochodzą z tego samego źródła.
Rączka powinna być okrągła, ale kwadrat o boku 25mm też dobrze leży w ręce.
Świetlówka mocowana jest w plastiku na wcisk. Przeprowadzone próby wskazują że raz wciśnięta świetlówka dobrze trzyma się w plastiku za sprawą metalu zaciśniętego na jej końcu.
- Użyta przetwornica pochodzi z jakiegoś skanera. Jest o tyle nietypowa że zasilana z 24V a nie jak większość z 12V.
Dołączam poglądowy schemat z czego się taka przetwornica składa, lecz myślę że lepiej użyć gotowca niż bawić się w budowanie podobnej od podstaw. Nie mam niestety zdjęcia przetwornicy, lecz każdy kto rozbierał skaner z podświetleniem CCFL na pewno w wózku znajdzie odpowiednią przetwornice.
Niestety przetwornica za nic mieściła się do plastikowej rączki, więc trzeba było sporo skrócić płytkę i później naprawić brakujące ścieżki.
- Po złożeniu całość prezentuje się całkiem znośnie. Z jednej strony wystają przewody +12V i masa, z drugiej strony wystaje 'zimny' (niosący mniejsze napięcie, połączony z CCLF dłuższym przewodem, idący zazwyczaj przez całą długość skanera) koniec przetwornicy, dla bezpieczeństwa połączony z masą. 'Gorący' (przenoszący wysokie napięcie względem masy układu, zazwyczaj znacząco krótszy) koniec przetwornicy umieszczony jest wewnątrz rączki tak że nie można go dotknąć bez rozbierania obudowy.
Co prawda te kilka kV nie jest groźne dla życia, jednak wypalenie kawałka naskórka do przyjemnych nie należy.
film 1
- Dzięki temu że jeden z przewodów oplata świetlówkę, wraz ze zwiększaniem napięcia wyjściowego widać ładne płynne zapalanie się świetlówki przez całą jej długość. Wygląda to jak wysunięcie/schowanie ostrza miecza świetlnego i
Przy zasilaniu z 12V przetwornica pobiera 0.1A a świetlówka świeci wystarczająco by przy niej czytać.
- Jeszcze tylko źródło MOCY, czyli pakiet niklowy w kieszeń, przewody schowane w rękawie, jeszcze tylko jakaś szybkozłączka przy nadgarstku i można iść walczy.
Jest to akumulator ze starego laptopa Aristo, szacowana pojemność 2Ah.
Efekt końcowy przerósł moje oczekiwania. Świetlówka co prawda nie nadaje się do walki, ale samemu, w ciemności i z dala od twardych przedmiotów, można nią całkiem fajnie wymachiwać.
3h później:
Znalazłem drugą przetwornicę od skanera, ta miała uszkodzone tranzystory, ale wymieniłem je na TIP125 (o dziwo pinologia ta sama, tylko elektrolit na wejściu przetwornicy trzeba było wlutować odwrotnie bo to są tranzystory PNP i napięcie zasilania przetwornicy trzeba podać odwrotnie).
Ta przetwornica była zasilana z 12V, więc przy napięciu znamionowym pobiera 0.2A i ma większą moc wyjściową.
Żeby było w miarę równo, dostała świetlówkę białą ciepłą o gorszej sprawności. Co prawda pobiera zauważalne więcej prądu, ale za to startuje przy niższym napięciu zasilania.
Kilka dni później:
Ale zaraz. Przecież przy płynnej zmianie napięcia zasilającego świetlówka tak fajnie się rozświetlała, natomiast po podłączeniu do akumulatora momentalnie świeci beż żadnych bajerów. Nie można jakoś zrobić żeby napięcie wolno rosło?
- Owszem, można. Co prawda wypadało by użyć jakiegoś tranzystora MOSFET albo stabilizatora LDO, ale stary dobry LM317 też daje radę.
Rezystory po 4,7kΩ, kondensator 100µF. Radiator pełni tylko funkcję mocującą całego pająka razem i jest ledwo letni po dłuższej zabawie przełącznikiem (czyli gdy na stabilizatorze występują maksymalne straty).
1.5V straty nie powoduje zauważalnej różnicy w jasności świecenia, a osiągnięty efekt przebija inne wykonania miecza oparte na matowej rurze i źródle światła na jednym jej końcu.
film 2
film 3
Koszt: darmo, wszystkie części pochodzą z odzysku.
Do zrobienia:
- Wsadzić świetlówkę i przetwornicę w przeźroczystą rurę z plexi, tak żeby można machać mieczem bez obawy o zbicie świetlówki.
- Upchnąć do rączki LM317 z dodatkami i jakieś litowe źródło zasilania.