Witam
Mam pytanie. Jakie trzeba spełnić normy aby można było produkować i sprzedawać urządzenia w EU.
Jakie należy mieć certyfikaty (np. CE) jak, gdzie i za ile można je wyrobić.
Certyfikaty dla urządzeń produkowanych i sprzedawanych w EU
- przemeksag
- Użytkownik
- Posty: 191
- Rejestracja: 06 mar 2008, 14:09
- Lokalizacja: owni
- Kontakt:
- joon
- Użytkownik
- Posty: 2076
- Rejestracja: 30 cze 2007, 22:56
- Lokalizacja: Kraków, Przemyśl, Warszawa
- Kontakt:
CE to możesz sam sobie nakleić, to tylko "informacja" że urządzenie wyprodukowane przez Ciebie spełnia normy UE. Oczywiście w razie kontroli musisz udowodnić że dane urządzenie rzeczywiście spełnia te normy, badania możesz wykonać sam (jeśli masz oczywiście odpowiedni sprzęt oraz wiesz co należy sprawdzić) lub skorzystać z odpowiednich instytucji które czerpią niezły dochód z tego (w przypadku prostego urządzenia z uC znajomy we Wrocku płacił 1200zł netto za każdy dzień)
Poczytaj tutaj: http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic584309-0.html
Ze swojej strony powiem tylko tyle:
Jakiś rok temu "popełniłem" małe urządzenie usprawniające pracę klimatyzatora w ujemnych temperaturach. Koszt wyszedł mi na poziomie 1/10 -1/15 fabrycznego urządzenia, przy czym moja zabawka miała parę funkcji ekstra
Testowanie kilku urządzeń w zaprzyjaźnionej firmie dało dobry wynik- urządzenia przetrwały cały sezon zimowy bez żadnej awarii. Idąc dalej za ciosem chciałem tym pohandlować....
I odpuściłem sobie właśnie ze względu na CE i biurokrację. Może kiedyś jak uzbieram pieniążki na badania i zostawię trochę na prawnika to wyjdę z tym na świat, na razie wiem że konkurencja sama by mnie zjadła gdyby zobaczyła moje ceny
Poczytaj tutaj: http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic584309-0.html
Ze swojej strony powiem tylko tyle:
Jakiś rok temu "popełniłem" małe urządzenie usprawniające pracę klimatyzatora w ujemnych temperaturach. Koszt wyszedł mi na poziomie 1/10 -1/15 fabrycznego urządzenia, przy czym moja zabawka miała parę funkcji ekstra
Testowanie kilku urządzeń w zaprzyjaźnionej firmie dało dobry wynik- urządzenia przetrwały cały sezon zimowy bez żadnej awarii. Idąc dalej za ciosem chciałem tym pohandlować....
I odpuściłem sobie właśnie ze względu na CE i biurokrację. Może kiedyś jak uzbieram pieniążki na badania i zostawię trochę na prawnika to wyjdę z tym na świat, na razie wiem że konkurencja sama by mnie zjadła gdyby zobaczyła moje ceny
I tu po części masz odpowiedź dlaczego twoje koszty są małe - nie doliczasz wielu innych spraw które producent musi uwzględniać i doliczać. W cenie wyrobu trzeba uwzględnić koszty opracowania, badań bezpieczeństwa i parametrów nawet jak się samemu robi - przecież cena gotowego urządzenia to nie jest koszt tylko materiałów.joon pisze:I odpuściłem sobie właśnie ze względu na CE i biurokrację. Może kiedyś jak uzbieram pieniążki na badania i zostawię trochę na prawnika to wyjdę z tym na świat, na razie wiem że konkurencja sama by mnie zjadła gdyby zobaczyła moje ceny
To było tak poza głównym tematem.
Wracając do pytania to przeszukaj artykuły z EP tam był cykl poświęcony temu zagadnieniu.
Ja mogę dodać jak to wyglądało z mojej strony - konstruktora urządzeń ognioszczelnych nN i SN podlegających dyrektywie ATEX.
Otóż aby wprowadzić w obrót, handel jakikolwiek produkt na terenie Europy (ale i nie tylko), musi on spełniać wymogi min. bezpieczeństwa użytkowania (znak CE), ale i parametry techniczne pozwalające na eksploatacje w danym środowisku i danym celu które deklaruje producent lub wprowadzający w obrót/handel (np. importer) i bierze odpowiedzialność wystawiając deklaracje zgodności WE.
Te sprawy reguluje jak zwykle prawo (Unijne, ale i nie tylko) składające się z szeregu dyrektyw oraz normy danego wyrobu. Odgórnie normy (zbiór przepisów i recept wynikających z "dobrej praktyki inżynierskiej") nie są w odróżnieniu do dyrektyw i rozporządzeń prawnych w danym kraju (np. Polsce) obowiązkowe w przestrzeganiu i stosowaniu. Poza pewnymi wyjątkiem zwanym normami zharmonizowanymi z dyrektywami. Pokrótce przedstawię jak taka droga wygląda, dla certyfikacji budowy przeciwwybuchowej np. dla górnictwa.
1 – Koncepcja i analiza rynku,
2 - Analiza rozwiązań technicznych i konfrontacja z obowiązującym Prawem Górniczo-geologicznym (ustawa, urządzenie pracuje w Górnictwie), obowiązującą dyrektywą ATEX i normami z nią zharmonizowanymi PN-EN 60079 ... i projekt,
3 - Budowa prototypu (ów) pod dyktando ww. punktów,
4 - Przygotowanie nierzadko dziesiątek stron nudnej dokumentacji potrzebnej aby cały proces rozpocząć,
5 - Konieczna ocena z udziałem zewnętrznej, niezależnej od producenta jednostki notyfikowanej wynikająca właśnie z dyrektywy ATEX, w zależności od specyfikacji urządzenia, ocena poprzez badania podyktowane w arkuszach normy 60079 (najczęściej próby grzania - cz. elektryczna, lub odporności na próby mieszanek wybuchowych - elementy obudowy + inne oględziny),
6 - Po pozytywnym wyniku oceny, otrzymanie certyfikatu ATEX na dane urządzenie i o danych parametrach i konfiguracjach jak w certyfikacie. W przeciwnym wypadku powrót do p. 2, i tak w "koło Macieju",
Na tym sprawa mogła by się skończyć gdyby urządzenie było zbudowane całkowicie z elementów prostych, a ponieważ ma w sobie podzespoły elektroniczne np. przekaźniki upływowe to urządzenie musi być zbadane pod kontem kompatybilności elektromagnetycznej (kolejna dyrektywa EMC) - podobna procedura jak wyżej.
No i wystawiamy deklarację zgodności.
Potem niespodzianka przestrzeni ostatnich lat zmienia się prawodawstwo i wchodzi w życie dyrektywa maszynowa i pojęcie "Bezpieczeństwa funkcjonalnego", a więc związana z tym dodatkowa ocena, a może i modernizacja urządzenia potrzebna by go sprzedać i mieć bezpieczne sumienie.
Ile kosztuje takie "Bezpieczne Sumienie", przykładowo dla urządzenia którego koszt poniesiony na materiały (komplet mechaniki + elektryki) wynosi 12 000 PLN to:
- p. 1 , 2 - bezcenne, praca ludzi poniesione koszty na zakup norm, programów itp...
- p. 3, - bezcenne, do powyższej kwoty należy doliczyć liczbę godzin spędzonych przez pracowników przy odrutowaniu, składaniu, nierzadko dopracowaniu szczegółów i błędów ludzkich,
- p. 4 - bezcenne,
- p. 5 - ok. od 6 000 do 10 000 PLN,
- następny etap (EMC) to ok. od 8 000 do 12 000 w zależności od programu badań,
Sprzedaż gotowego wyrobu też musi uwzględnić koszty marketingu, reklamy itp. działań.
Tak to wygląda dla tej akurat dyrektywy, nie zawsze dla innych gałęzi ocena musi się wiązać z udziałem jednostki notyfikowanej i wtedy sprawa wydaje się prostsza i tańsza, ale to reguluję odpowiednia dla danego produktu czy sektora gospodarki dyrektywa(y).
Pasjonujące, prawda. Miało być w skrócie a wyszło jak zwykle. Naszczęście nie szło to bezpośrednio z mojej kapsy tylko z firmowego koryta.
Biurokracja, biurokracją ale z drugiej strony musi być jakaś kontrola i zasady wprowadzania w obieg produktów, po to by ktoś niewinny (konsument) nie padł ofiarą nieuczciwości i niedaj Boże prowadzącej do śmierci lub kalectwa.
pozdrawiam.
Otóż aby wprowadzić w obrót, handel jakikolwiek produkt na terenie Europy (ale i nie tylko), musi on spełniać wymogi min. bezpieczeństwa użytkowania (znak CE), ale i parametry techniczne pozwalające na eksploatacje w danym środowisku i danym celu które deklaruje producent lub wprowadzający w obrót/handel (np. importer) i bierze odpowiedzialność wystawiając deklaracje zgodności WE.
Te sprawy reguluje jak zwykle prawo (Unijne, ale i nie tylko) składające się z szeregu dyrektyw oraz normy danego wyrobu. Odgórnie normy (zbiór przepisów i recept wynikających z "dobrej praktyki inżynierskiej") nie są w odróżnieniu do dyrektyw i rozporządzeń prawnych w danym kraju (np. Polsce) obowiązkowe w przestrzeganiu i stosowaniu. Poza pewnymi wyjątkiem zwanym normami zharmonizowanymi z dyrektywami. Pokrótce przedstawię jak taka droga wygląda, dla certyfikacji budowy przeciwwybuchowej np. dla górnictwa.
1 – Koncepcja i analiza rynku,
2 - Analiza rozwiązań technicznych i konfrontacja z obowiązującym Prawem Górniczo-geologicznym (ustawa, urządzenie pracuje w Górnictwie), obowiązującą dyrektywą ATEX i normami z nią zharmonizowanymi PN-EN 60079 ... i projekt,
3 - Budowa prototypu (ów) pod dyktando ww. punktów,
4 - Przygotowanie nierzadko dziesiątek stron nudnej dokumentacji potrzebnej aby cały proces rozpocząć,
5 - Konieczna ocena z udziałem zewnętrznej, niezależnej od producenta jednostki notyfikowanej wynikająca właśnie z dyrektywy ATEX, w zależności od specyfikacji urządzenia, ocena poprzez badania podyktowane w arkuszach normy 60079 (najczęściej próby grzania - cz. elektryczna, lub odporności na próby mieszanek wybuchowych - elementy obudowy + inne oględziny),
6 - Po pozytywnym wyniku oceny, otrzymanie certyfikatu ATEX na dane urządzenie i o danych parametrach i konfiguracjach jak w certyfikacie. W przeciwnym wypadku powrót do p. 2, i tak w "koło Macieju",
Na tym sprawa mogła by się skończyć gdyby urządzenie było zbudowane całkowicie z elementów prostych, a ponieważ ma w sobie podzespoły elektroniczne np. przekaźniki upływowe to urządzenie musi być zbadane pod kontem kompatybilności elektromagnetycznej (kolejna dyrektywa EMC) - podobna procedura jak wyżej.
No i wystawiamy deklarację zgodności.
Potem niespodzianka przestrzeni ostatnich lat zmienia się prawodawstwo i wchodzi w życie dyrektywa maszynowa i pojęcie "Bezpieczeństwa funkcjonalnego", a więc związana z tym dodatkowa ocena, a może i modernizacja urządzenia potrzebna by go sprzedać i mieć bezpieczne sumienie.
Ile kosztuje takie "Bezpieczne Sumienie", przykładowo dla urządzenia którego koszt poniesiony na materiały (komplet mechaniki + elektryki) wynosi 12 000 PLN to:
- p. 1 , 2 - bezcenne, praca ludzi poniesione koszty na zakup norm, programów itp...
- p. 3, - bezcenne, do powyższej kwoty należy doliczyć liczbę godzin spędzonych przez pracowników przy odrutowaniu, składaniu, nierzadko dopracowaniu szczegółów i błędów ludzkich,
- p. 4 - bezcenne,
- p. 5 - ok. od 6 000 do 10 000 PLN,
- następny etap (EMC) to ok. od 8 000 do 12 000 w zależności od programu badań,
Sprzedaż gotowego wyrobu też musi uwzględnić koszty marketingu, reklamy itp. działań.
Tak to wygląda dla tej akurat dyrektywy, nie zawsze dla innych gałęzi ocena musi się wiązać z udziałem jednostki notyfikowanej i wtedy sprawa wydaje się prostsza i tańsza, ale to reguluję odpowiednia dla danego produktu czy sektora gospodarki dyrektywa(y).
Pasjonujące, prawda. Miało być w skrócie a wyszło jak zwykle. Naszczęście nie szło to bezpośrednio z mojej kapsy tylko z firmowego koryta.
Biurokracja, biurokracją ale z drugiej strony musi być jakaś kontrola i zasady wprowadzania w obieg produktów, po to by ktoś niewinny (konsument) nie padł ofiarą nieuczciwości i niedaj Boże prowadzącej do śmierci lub kalectwa.
pozdrawiam.
Re: Certyfikaty dla urządzeń produkowanych i sprzedawanych w EU
Dokładnie tak jak wspomnieli już koledzy... na terenie UE obowiązuje certyfikat CE, który potwierdza tzw. deklaracja zgodności WE. We wspomnianym dokumencie zamieszczone będą dyrektywy mówiące o tym, pod jakie normy zharmonizowane podlega produkt (w jakim kierunku go badano).
Aby uzyskać znak CE musisz sporządzić dokumentacje techniczną wyrobu oraz przeprowadzić badania, samodzielnie (ale to ciężkie i do podważenia) lub w jednostce notyfikowanej, które potwierdzą informacje z dokumentacji technicznej.
Oczywiście wszytko wiąże się z kosztami ale do każdego produktu są one inne (każdy produkt ma inaczej dobrany program badań, inne właściwości, przeznaczenie itd. - tutaj warto dopytać bezpośrednio w jednostkach - doczytaj na stronie: http://obac.com.pl/oznaczenie-ce
Aby uzyskać znak CE musisz sporządzić dokumentacje techniczną wyrobu oraz przeprowadzić badania, samodzielnie (ale to ciężkie i do podważenia) lub w jednostce notyfikowanej, które potwierdzą informacje z dokumentacji technicznej.
Oczywiście wszytko wiąże się z kosztami ale do każdego produktu są one inne (każdy produkt ma inaczej dobrany program badań, inne właściwości, przeznaczenie itd. - tutaj warto dopytać bezpośrednio w jednostkach - doczytaj na stronie: http://obac.com.pl/oznaczenie-ce