Dremel VersaTip czyli lutownica gazowa do smd
Dremel VersaTip czyli lutownica gazowa do smd
Witam chciałbym się Was zapytać o lutownice gazową Dremel VersaTip , urządzenie jest dość ciekawe , jednak czy ma ktoś doświadczenia przeprowadzone nią w demontażu smd, jak i ze zwykłymi scalakami np. Atmega 644, 40 DIP . Pytam bo szukałem wielu sposobów na demontaż smd, i scalaków z płytek dwustronnych, lecz czas zakupić jakieś urządzenie, prosił bym też nie pisać "lepiej kup stacje lutowniczą za 150 zł" , znalazłem jeszcze film z pracy dremela lecz czy możecie mi powiedzieć czy taki czas nie jest zbyt duży i czy może uszkodzić smd ? http://www.youtube.com/watch?v=XDGE_CbT1vY
Mam taką lutownicę i bawiłem się nią w demontaż SMD. Drobne elementy bierne i tranzystory były sprawne, scalaków nie sprawdzałem. Po odrobinie treningu udało mi się nie spalić płytki. Wadą tej lutownicy jest brak jakiejkolwiek stabilizacji temperatury.
Co do filmiku, to taka płytka działa trochę jak radiator i ciężko się je lutuje. Lepiej jest najpierw rozgrzać całą płytkę do temperatury 50 do 60°C.
Co do filmiku, to taka płytka działa trochę jak radiator i ciężko się je lutuje. Lepiej jest najpierw rozgrzać całą płytkę do temperatury 50 do 60°C.
Jeśli nie chcesz żeby pisac "lepiej kup stację" napisze będzie to wywalone w błoto 150zł
Tego nawet nie można nazwać pół srodkiem to jest ćwierć środek do lutownia i wylutowywnaia smd.
Gorące gazy wydostają sie jeszcze tymi bocznymi otworami i będą palic wszytko w pobliżu.
Siateczka w srodku szybko się zużyje, Syf i tyle.
Tego nawet nie można nazwać pół srodkiem to jest ćwierć środek do lutownia i wylutowywnaia smd.
Gorące gazy wydostają sie jeszcze tymi bocznymi otworami i będą palic wszytko w pobliżu.
Siateczka w srodku szybko się zużyje, Syf i tyle.
Nie wiem o jakie otwory chodzi Pikczu. Mi nie spaliło niczego, co nie znalazło by się w głównym strumieniu 'wylotowym".Gorące gazy wydostają sie jeszcze tymi bocznymi otworami i będą palic wszytko w pobliżu.
Siateczka w srodku szybko się zużyje, Syf i tyle.
Chyba nigdy nie miałeś Dremel'a w ręce, a przynajmniej nie oryginalnego. Mam tą lutownicę już jakieś 5 lat, i nic nie jest w niej zużyte. Wspomniana "siateczka" jest wciąż jak nowa, mimo że końcówka "hot air" jest prawie zawsze założona na lutownicy (zresztą na niej mocuje się inne końcówki, jak choćby zwykły grot do lutowania).
Jednak, ze względu na brak regulacji temperatury (o czym wspominałem już wcześniej) lepiej zainwestować w prawdziwą stację hot-air.
Regulacja jest (u mnie oznaczona tylko + i -), ale jest to tylko zgrubna regulacja ilości spalanego gazu. Kiedy lutownica jest świeżo nabita, zawór ustawiam na minimum. W czasie pracy stopniowo otwieram zawór, w miarę jak maleje ciśnienie gazu w zbiorniczku. Tak więc siła wydmuchu i temperatura zależą od ciśnienia gazu i ustawienia zaworku. Ponieważ gazu starcza na krótko (według instrukcji max 90 min., ale pewnie przy zaworku na minimum), to parametry te ciągle się zmieniają.
Nawet z najtańszą stacją hot air, bez stabilizacji i wyświetlania temperatury, można uzyskać o wiele lepsze i bardziej powtarzalne efekty. Poza tym do stacji można dokupić odpowiednie dysze, dzięki którym strumień gorącego powietrza skierujesz tylko na końcówki (wszystkie na raz) układu scalonego, unikając przegrzania jego struktury krzemowej.
Nawet z najtańszą stacją hot air, bez stabilizacji i wyświetlania temperatury, można uzyskać o wiele lepsze i bardziej powtarzalne efekty. Poza tym do stacji można dokupić odpowiednie dysze, dzięki którym strumień gorącego powietrza skierujesz tylko na końcówki (wszystkie na raz) układu scalonego, unikając przegrzania jego struktury krzemowej.