Przejdę od razu do sedna:
Ogólnie to nie gra, nie ma dźwięku mimo podania sygnału i podłączeniu głośnika. Obie strony reagują identycznie, widać to po wskaźnikach poziomu mocy i słuchać na głośniku.
Wskaźniki poziomu mocy stoją aż do momentu gdy podkręci się potencjometr głośności na ok 45%, wtedy oba wskaźniki lecą na MAX, a w głośniku to samo brzęczenie tylko ze głośniej.
Wydrukowałem schemat i zacząłem mierzyć:
Tam gdzie winno być +30V (płytka wzmacniacza) jest takie +38V, podobnie jest z napięciem ujemnym z tym ze tam jest ok -34V. Piszę ok bo oscylacje są w zakresie +-1V. Tak samo zachowuje się druga strona. Rezystory w głównych szynach zasilających widać ze są "opalone" ale mimo wszystko wartości mają w normie. Na drugim punkcie pomiarowym powinno być +28,8V no i jest to trochę mniej ale względem tych 38V oczywiście.
Patrzę na schemat i widzę dwa wzmacniacze w jednej obudowie, to myślę że po co będę zawracał sobie głowę od razu dwiema stronami - na warsztat wziąłem tylko prawą stronę.
Więc tak: wymieniam tranzystory sterujące... wylutowałem, sprawdziłem - jest sprawny ale dla pewności wymieniłem na nowy. I tak z każdym... po wymianie piątego stwierdziłem ze to nie ma sensu skoro wszystkie są sprawne. Zacząłem sprawdzać (mierzyć rezystancje złącz E->B, B->E itd). Tak sprawdziłem T704 T705 T509 i T507 - sprawne. Do tego diodę Zenera D501 w układzie źródła prądowego dla wzmacniacza różnicowego... później czas mi się skończył.
Dodam tylko ze T511 i T513 wymieniłem na BC337 i BC327. Po wymianie włączyłem wzmacniacz i nic - zero poprawy. Podkręciłem potencjometr i ugotował się kondensator C523
Ogólnie tranzystory T507 i T509 są ciepłe podczas pracy wzmacniacza.
Pytanie:
Gdzie tu szukać usterki ??
Ja bym podejrzewał pojemności, może te w stopniach zasilających i te co filtrują zasilanie, (to stary wzmacniacz) więc może potraciły swoje pojemności i na zasilaczu napięcie zaczęło pływać, pozmieniały się punkty pracy itd itd. No nie wiem już. Nie mam dużego doświadczenia.
Skąd te 38V tam gdzie powinno być tylko 30 ???