Kilka miesięcy temu kupiłem odtwarzacz CA 640c. I po jakimś czasie mój niepokój wzbudziły odgłosy buczenia dochodzące z wnętrza obudowy. Było to słyszalne tylko po przyłożeniu ucha do obudowy , ze wskazaniem na porę nocną kiedy słychać to dużo wyraźniej. Podczas odsłuchów problem właściwie nie istnieje. CD wysłałem do serwisu i tam została wykonana naprawa ale polegająca tylko na przymocowaniu puszki zakrywajacej trafo a co do kwestii buczenia to serwisant wytłumaczył mi że transformatory sieciowe zawsze buczą i użył sformułowania w częstotliwości 50 hz.
Mam zatem pytania
Czy to co powiedział serwisant jest prawdą ?
Czy zasilanie w takim odtwarzaczu działa bez przerwy ( słyszałem że w trybie stand by nie działa tylko wyświetlacz a cała reszta jak najbardziej) ?
transformator sieciowy
Nieprawda, buczenie jest wynikiem wady zlozenia transformatora, montazu lub drzeniem innego elementu. W trybie Stand By, zasilany jest uklad 'czuwania" reagujacy na impulsy sterujace np. z pilota, pozostale czlony urzadzenia sa wylaczone. Transformator jest najczesciej caly czas pod napieciem - wlaczony.
Pozdrowka
Pozdrowka
-
Gość
Parę dni temu odwiedziłem stronę producenta na której jest forum. Tam uzytkownicy tego modelu cd też się skarżą na buczenie ale ponieważ tak naprawdę przeszkadza to tylko w nocy i w absolutnej ciszy nie robią z tego halo.
Wysyłać to bym nie chciał do serwisu. Ostatnio go odebrałem i z 3 dniowej naprawy odebrałem go po 2 tygodniach.W takim razie teraz musieliby wymienic trafo a pewnie wstawiliby to samo z ta tylko różnicą że ja byłbym znowu bez cd kolejne tygodnie. A ponieważ te odgłosy ktore opisywalem nie sa aż tak uciążliwe więc wolę poszukać kogoś w Lodzi i zrobić to na własną rękę.
Wysyłać to bym nie chciał do serwisu. Ostatnio go odebrałem i z 3 dniowej naprawy odebrałem go po 2 tygodniach.W takim razie teraz musieliby wymienic trafo a pewnie wstawiliby to samo z ta tylko różnicą że ja byłbym znowu bez cd kolejne tygodnie. A ponieważ te odgłosy ktore opisywalem nie sa aż tak uciążliwe więc wolę poszukać kogoś w Lodzi i zrobić to na własną rękę.
-
Gość