Wojtek pisze:Weź ostatni, tylko pamiętaj czyści się grot tylko specjalną wilgotną gąbką.
Sprawa przedstawia się tak: przyszło dziś a mianowiecie to wczoraj [bo w piątek] moje zamówione elementy z seguro. Odrazu wziąłem się za lutowanie, najpierw programatra.
Rzecz jasna lutowanie rozpocząłem nowym grotem [który mi nie dawno przysłali]. I ku mojemu osłupieniu, grot po nagrzaniu stał się z lekka widocznie nagrzany, tzn. jego nagrzanie było widać, końcówka ta, która powinna być taka srebrna przybrała ciemny kolor

, ale po wyczyszczeniu grota o gąbkę [mokrą] grot przybrał swój srebrzysty kolor, ale po przylutowaniu jednego elementu, grot znowu się nagrzał potarłem o gąbkę i odłożyłem na miejsce kolbe. Po chwili chciałem dalej lutować, toteż wyjąłem kolbe [lutownicę] z podstawki i... znowu było widać jak cała nagrzana, to znowu potarłem o gąbkę i przywróciło to świetlisty blask końcówki grota

. I tak cały czas się nagrzewa ten grot i cały czas widać jak nagrzany jest. Czy to jest normalne?
A teraz druga sprawa: Po przyłożeniu grota do elementu na płytce i przyłożeniu z drugiej strony cyny, to w ciągu jakiego czasu ta cyna powinna się roztopić i 'zalać otw otwór'?
Z jaką temperaturą powinna pracować stacja lutownicza? Ja w Elwiku [RT24a] ustawiłem sobie temperaturkę na MAX - a i tak jakoś wolno mi się ta cyna 'rozpuszcza'. Czasem muszę czekać z 2-3 sekundy, aż mi się cyna roztopi i mam przecież temp. ustawioną na maksa. A słyszałem, że innym się to topi w ciągu sekundy, bodajże przy temp. 375st. Czy ja nie mam popsutego czegoś w stacji lutowniczej.
Ale dodam jeszcze, że prócz tego długiego [jak dla mnie] roztapiania cyny wszystko lutuje okej, nawet nie przeszkadza mi to, że grot jak sie nagrzeje to dziwnie wygląda, bo sobie przetrę i jest okej. Ale coś mnie trapi z tym czasem roztapiania cyny, czy wam też w takim czasie się roztapia cyna, czy może w innym?