RURY świetlówki elektroluminescsncyjne

Tutaj mozesz poruszać tematy ogólne powiązane z elektroniką, np. dyskusje na temat podzespołów, układów, zasad ich działania. Czyli można pisać o wszystkim czego nie da się przyporządkować do innych działów.
ODPOWIEDZ
VLODEK
-
Posty: 97
Rejestracja: 22 lip 2008, 18:02
Lokalizacja: Lublin

RURY świetlówki elektroluminescsncyjne

Post autor: VLODEK » 16 mar 2009, 19:11

Pomijam zagadnienie standardowego zasilania świetlówek z dławikiem Cu na Fe i starterem oraz wspólczesnych urządzeń elektronicznych.
Chciałbym natomiast uzyskać informacje:
jak wysokie napięcie (stałe, zmienne, impulsowe ??), trzeba przyłożyć do skrajnych wyprowadzeń rury, aby nastąpił samoistny zapłon
oraz do jakiej wartości możemy obniżyć to napięcie, aby świecenie było podtrzymane.
Spotkałem kiedyś opisy doświadczeń z zastosowaniem powielaczy ale nie mogę teraz tego odnaleźć.

Awatar użytkownika
Alek
Użytkownik
Posty: 547
Rejestracja: 27 lip 2003, 12:37
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alek » 16 mar 2009, 21:38

Zależy to od długości rury. Dla krótkich świetlówek może być wystarczające około 600V. Dla rur dłuższych może przekroczyć i 1000 V.

Awatar użytkownika
joon
Użytkownik
Posty: 2076
Rejestracja: 30 cze 2007, 22:56
Lokalizacja: Kraków, Przemyśl, Warszawa
Kontakt:

Post autor: joon » 16 mar 2009, 21:41

Tak jak Alek napisał, z tym że podczas takiego "odpalania" występuje tzw. zimny zapłon który prowadzi do skrócenia żywotności. Dlatego przy "własnym" wykorzystaniu takiej lampy z własnym zasilaczem nie należy zapominać o wstępnym podgrzaniu żarników.
Ostatnio zmieniony 17 mar 2009, 0:12 przez joon, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 16 mar 2009, 22:12

joon pisze:Tak jak Alek napisał, z tym że podczas takiego "odpalania" występuje tzw. zimny zapłon który prowadzi do skrucenia żywotnośći. Dlatego przy "własnym" wykorzystaniu takiej lampy z wlasnym zasilaczem nie należy zapominać o wstępnym poodgrzaniu żarników.
Jeśli dobrze rozumie to najpierw przykładamy powiedzmy 10V na parę sekund, a potem "odpalamy" :?:

Awatar użytkownika
joon
Użytkownik
Posty: 2076
Rejestracja: 30 cze 2007, 22:56
Lokalizacja: Kraków, Przemyśl, Warszawa
Kontakt:

Post autor: joon » 17 mar 2009, 0:12

Nie do końca, najpierw podajemy nie 10V tylko określony prąd zapłony którego pewnie nie można nigdzie w katalogach znaleźć ;) a dopiero później odpowiednie napięcie do zapłonu. W klasycznym układzie mamy tak: starter, dławik, kondensator no i oczywiście lampę. Kondek służy tylko i wyłącznie do poprawy współczynnika cos więc nas nie obchodzi. Dławik służy na początku jako impedancja co by nam zbyt duży prąd nie spalił żarników, starter (w którym znajduje się bimetal) po pewnym czasie przerywa obwód na co dławik reaguje skokiem napięcia który "odpala" dopiero lampę. W czasie normalnej pracy lampy prąd przez żarniki nie płynie więc i starter jest zbędny po włączeniu lampy. Są jeszcze układy tak zwane antystroboskopowe ale to już tak na marginesie powiem że przez dodanie dodatkowych kondensatorów na jedną z lamp stosuje się przesunięcie fazowe dzięki któremu nie ma efektu stroboskopowego, ale to tak na marginesie jedynie dodaję. Najprościej zwykłą świetlówkę uruchomić z powielacza dostarczającego napięcie na poziomie 600-800V lecz ma to ujemne działanie na lampę- po prostu szybko traci żywotność na wskutek zimnego startu.

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 17 mar 2009, 10:45

"Pobawię" się bo trochę tego mama , teraz przynajmniej wiem jak to konkretnie działa :)

Awatar użytkownika
gajosp2
Użytkownik
Posty: 214
Rejestracja: 15 mar 2006, 8:24
Lokalizacja: Bielsk podlaski
Kontakt:

Post autor: gajosp2 » 17 mar 2009, 16:03

joon pisze:Nie do końca, najpierw podajemy nie 10V tylko określony prąd zapłony którego pewnie nie można nigdzie w katalogach znaleźć ;) a dopiero później odpowiednie napięcie do zapłonu. W klasycznym układzie mamy tak: starter, dławik, kondensator no i oczywiście lampę. Kondek służy tylko i wyłącznie do poprawy współczynnika cos więc nas nie obchodzi. Dławik służy na początku jako impedancja co by nam zbyt duży prąd nie spalił żarników, starter (w którym znajduje się bimetal) po pewnym czasie przerywa obwód na co dławik reaguje skokiem napięcia który "odpala" dopiero lampę. W czasie normalnej pracy lampy prąd przez żarniki nie płynie więc i starter jest zbędny po włączeniu lampy. Są jeszcze układy tak zwane antystroboskopowe ale to już tak na marginesie powiem że przez dodanie dodatkowych kondensatorów na jedną z lamp stosuje się przesunięcie fazowe dzięki któremu nie ma efektu stroboskopowego, ale to tak na marginesie jedynie dodaję. Najprościej zwykłą świetlówkę uruchomić z powielacza dostarczającego napięcie na poziomie 600-800V lecz ma to ujemne działanie na lampę- po prostu szybko traci żywotność na wskutek zimnego startu.
Gdzie dokładnie trzeba dodać kondensatory i kiedy ten efekt stroboskopu występuje i jak go wywołać. Jeśli możesz opisz dokładniej to zjawisko bo jestem zainteresowany.

Awatar użytkownika
Alek
Użytkownik
Posty: 547
Rejestracja: 27 lip 2003, 12:37
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Alek » 17 mar 2009, 17:21

Z praktyki własnej: da się nawet przepalone świetlówki utrzymać przy życiu jeszcze przez kilka miesięcy.

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 17 mar 2009, 18:07

gajosp2 pisze: Gdzie dokładnie trzeba dodać kondensatory i kiedy ten efekt stroboskopu występuje i jak go wywołać. Jeśli możesz opisz dokładniej to zjawisko bo jestem zainteresowany.
Pewnie chodzi o miganie przy załączaniu -parę razy błyśnie nim zacznie świecić :mrgreen:

Łukasz6
-
Posty: 12
Rejestracja: 23 lut 2009, 16:52
Lokalizacja: Nowy Sącz
Kontakt:

Post autor: Łukasz6 » 17 mar 2009, 18:46

Efekt stroboskopowy czyli migotanie światła w takt zmian napięcia. Jest to niebezpieczne zjawisko szczególnie w pomieszczeniach z częściami szybko wirującymi np.: obrabiarki,silniki. Wtedy stosuje się układ dwóch lub trzech świetlówek i zasila je napięciami przesuniętymi w fazie, wpina się kondensator szeregowo ze statecznikiem np przy dwóch świetlówkach , jedną zasilasz bezpośrednio na statecznik(dławik) a drugą przez kondensatorna dławik,
Kondensator ten służy do przesunięcia fazy napięcia.

Awatar użytkownika
joon
Użytkownik
Posty: 2076
Rejestracja: 30 cze 2007, 22:56
Lokalizacja: Kraków, Przemyśl, Warszawa
Kontakt:

Post autor: joon » 17 mar 2009, 18:52

timo66 pisze:Pewnie chodzi o miganie przy załączaniu -parę razy błyśnie nim zacznie świecić :mrgreen:
Nie efekt stroboskopu tylko stroboskopowy. Efekt ten polega na tym że wirujące przedmioty np. części maszyn wg. nas stoją w miejscu. Wszystko dlatego że lampy fluorescencyjne nie świecą z bezwładnością jak żarówka lecz
"mrugają" z częstotliwością sieci.
Alek pisze:Z praktyki własnej: da się nawet przepalone świetlówki utrzymać przy życiu jeszcze przez kilka miesięcy.
Alek owszem, tyle że te tańsze tak masakrycznie czarnieją przy końcach że ciężko jest na to patrzeć.
Zresztą teraz większość tańszych lamp awaryjnych/ewakuacyjnych pracuje na zimnym zapłonie i nikomu to nie przeszkadza ;)
OT: parę lat temu (no dobra paręnaście) jak lampy UV były nieracjonalnie drogie zrobiłem właśnie powielacz napięcia do lampy kolegi, w którym właśnie jeden żarnik był przepalony. Sprzedał całość drożej niż kilka lamp kosztowało, bo kto nie kupi świetlówki która nawet po przepaleniu żarnika świeci? :lol:


Dodano: Łukasz mnie ubiegł :p

[ Dodano: 2009-03-17, 19:05 ]
gajosp2 pisze:dzie dokładnie trzeba dodać kondensatory i kiedy ten efekt stroboskopu występuje i jak go wywołać. Jeśli możesz opisz dokładniej to zjawisko bo jestem zainteresowany.
Jak masz starter w domu to podłącz pod żarówkę 25W i będziesz miał najprostszy stroboskop :PP

Awatar użytkownika
gajosp2
Użytkownik
Posty: 214
Rejestracja: 15 mar 2006, 8:24
Lokalizacja: Bielsk podlaski
Kontakt:

Post autor: gajosp2 » 18 mar 2009, 14:27

[ Dodano: 2009-03-17, 19:05 ]
Jak masz starter w domu to podłącz pod żarówkę 25W i będziesz miał najprostszy stroboskop :PP
Próbowałem już tego ale efekt wogóle mnie nie zadowala. zarówka prawie w kółko świeci i tylko lekko przygasa.
Efekt stroboskopowy czyli migotanie światła w takt zmian napięcia. Jest to niebezpieczne zjawisko szczególnie w pomieszczeniach z częściami szybko wirującymi np.: obrabiarki,silniki. Wtedy stosuje się układ dwóch lub trzech świetlówek i zasila je napięciami przesuniętymi w fazie, wpina się kondensator szeregowo ze statecznikiem np przy dwóch świetlówkach , jedną zasilasz bezpośrednio na statecznik(dławik) a drugą przez kondensatorna dławik,
Kondensator ten służy do przesunięcia fazy napięcia.
Czyli jest to potrzebne tylko ze względów bezpieczeństwa aby nikt nie pomyślał że silnik nie kręci się itp.

Awatar użytkownika
timo66
Moderator
Posty: 1807
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:15
Lokalizacja: 66'15" M.a.R.s.
Kontakt:

Post autor: timo66 » 18 mar 2009, 15:48

Są to wymogi BHP pracy :cool:

O tym "efekcie" pamiętam , jak to nauczyciel to omawiał na Technologi :mrgreen: , a moje pierwsze skojarzenie z tym to " ręka którą wciąga do wału i ją nawija " :twisted:

Awatar użytkownika
joon
Użytkownik
Posty: 2076
Rejestracja: 30 cze 2007, 22:56
Lokalizacja: Kraków, Przemyśl, Warszawa
Kontakt:

Post autor: joon » 18 mar 2009, 18:39

I bywały takie przypadki, zwłaszcza przy tokarkach i innych podobnych urządzeniach gdzie na halach występuje hałas.
gajosp2 pisze:Próbowałem już tego ale efekt wogóle mnie nie zadowala. zarówka prawie w kółko świeci i tylko lekko przygasa.
Kiedyś widziałem projekt stroboskopu opartego właśnie na świetlówce, pracowała ona przy zimnym zapłonie a przerywacz stanowił przekaźnik odpowiednio dobrany pod kątem napięcia. Wadą było szybkie zużycie styków przekaźnika. Co prawda bawiłem się w zamianę tego na układ elektroniczny ale.... jak by to powiedzieć: naładowane kondki zawsze szukały rozładowania przez moje ciało:/ :evil:

ODPOWIEDZ