Przerzutnik Schmitta charakteryzuje się histerezą. Występuje ona w układzie dzięki różnym wartością
R6, R7.
I do poprawnej pracy wymagane jest by
R6 było większe od
R7.
Co powoduje ze
Ic1<Ic2.
A tym samym różne będą napięcia na emiterze, zależnie od tego który z tranzystorów aktualnie przewodzi.
Gdy jest ciemno tranzystor
Q1 jest zatkany, a na pewno przewodzi
Q2 (MOSFET też jest otwarty i dioda LED świeci).
Napięcie na rezystorze
R5 a tym samym na emiterze Q1 i Q2 wynosi ok 1.1V
(Ic=(12V)/1.1K=10.9mA, pomijamy prąd bazy).
Jak wiadomo do otwarcia tranzystora NPN (Q1) napięcie na bazie musi być większe od napięcia na emiterze o ok.
0.6V. Co dla naszego układu da nam napięcie w okolicy 1.7V.
I właśnie do takiej wartości musi wzrosnąć napięcie na bazie, by
Q1 w ogóle się otworzył.
I dopóki napięcie wejściowe nie wzrośnie do 1.7V stan pracy układu nie ulegnie zmianie.
Gdy napięcie wejściowe osiągnie wartość 1.7V, tranzystor
Q1 otworzy się.
Powoduje to wzrost prądu kolektora tranzystora
Q1, maleje napięcie kolektora
Q1, a tym samym maleje napięcie na bazie
Q2(tranzystor zaczyna się zatykać). Maleje też napięcie na emiterze T1( napięcie to maleje na skutek Ic1<Ic2 a to wynika z R6>R7), co jeszcze bardziej przyspiesza otwarcie tranzystor
Q1(gdy napięcie na emiterze maleje przy stałym napięciu na bazie tranzystor otwiera się bardziej bo Ube rośnie), co powoduje dalsze obniżenie napięcia na bazie
Q2 (bo maleje napięcie na kolektorze Q1)i jeszcze szybsze jego zatykanie (Q2). Co znowu powoduje obniżenie napięcia emitera co jeszcze bardziej otwiera
Q1. Aż do zatkania
Q2 ( i to jest te dodatnie sprzężenie zwrotne, chodź w tym układzie słabo jest ono widoczne)
Napięcie na emiterze gdy przewodzi
Q1 wynosi ok. 0.52V (Ic=12V/(2.2K + 100)).
Dalszy wzrost napięcia na wejściu (oświetlenie fotorezystora) nie zmieni już nic w układzie.
Tranzystor
Q1 dalej będzie otwarty a
Q2 i
M1 zatkany.
Do ponownego otwarcia
Q2 i
M1 napięcie wejściowe musi zacząć opadać.
A dokładnie to musi zmaleć do wartości ok. 1.2V. (pamiętaj, na emiterze mamy 0.52V, a na bazie Q1 ok. 1.2V czyli jak napięcie na bazie zmaleje odrobinkę poniżej 1.2V to Q1 będzie przytykany)
I wtedy to przytykany
Q1 powoduje wzrost napięcia kolektora
Q1 a tym samym otwarcie
Q2 i
M1 co powoduje wzrost napięcia na emiterze i jeszcze mocniejsze przytykanie
Q1 co pociąga za sobą jeszcze szybszy wzrost napięcia na kolektorze
Q1. Co jeszcze bardziej przyspieszy otwarcie
Q2 itd. (dodatnie sprzężenie). Wszystko to oczywiście dziej się bardzo szybko, ze prawie od razu napięcia na emiterze ustala się na poziomie 1.1V.
Czyli powróciliśmy do stanu początkowego,
Q1 zatkany,
Q2,M1 przewodzi.
Jak widać układ zmienia stan tylko wtedy gdy napięcie wejściowe wzrośnie ponad 1.6V.
I powróci do stanu poprzedniego gdy spadnie poniżej 1.2V.
I teraz prąd płynie tak:
Q1 zatkany gdy jest ciemno. I prąd płynie od + V1 przez R6 R3 do bazy Q2, co otwiera Q2 i umożliwia przepływ prądu w obwodzie +V1 przez R7, kolektor-emiter Q2, R5 do minusa V1. (M1 też jest otwarty i świeci dioda LED)
Gdy robi się jasno rezystancja fotorezystora maleje a tym samym coraz większy prąd zaczyna płynąc do bazy Q1 co w końcu otwiera Q1. I teraz prąd płynący przez R6 "woli" popłynąć przez kolektor-emiter Q1i dalej przez R5 do minusa V1, niż do bazy Q2. Więc Q2 zostanie zatkany. M1 też zostanie zatkany, chodź on sterowany jest napięciowo.
Otwarty Q1 ma na kolektorze napięcie równe ok 0.7V wiec M1 na pewno będzie zatkany.
Mam nadzieje ze ten opis chodź trochę rozjaśni, jak działa ten na pozór łatwy układ.