Nauka
Studiuje elektronikę. Na jakiś tam przedmiot polecono nam książki, wśród nich była "Sztuka elektroniki".
Wszystkie inne książki prócz wspomnianego bohatera nie nadają się do jakiej kolwiek analizy układów elektronicznych, ale w taki sposób by przydało się to praktykowi.
Reszta tych książek posiada bardzo mocno rozbudowany aparat matematyczny, wgłębia się jak tylko może w struktury wewnętrzne przyrządów i w minimalnym stopniu pomaga w realizacji jakichkolwiek zagadnień projektowych.
Natomiast w Sztuce jest to co potrzeba by coś zrozumieć, coś później samemu zrobić i zapamiętać to na stałe. Matematyka ogranicza się do niezbędnego minimum.
Ogólnie jestem w okolicach 25% pierwszego tomu ale mam nadzieje, że dalej bedzie tak jak teraz, czyli oki.
Wszystkie inne książki prócz wspomnianego bohatera nie nadają się do jakiej kolwiek analizy układów elektronicznych, ale w taki sposób by przydało się to praktykowi.
Reszta tych książek posiada bardzo mocno rozbudowany aparat matematyczny, wgłębia się jak tylko może w struktury wewnętrzne przyrządów i w minimalnym stopniu pomaga w realizacji jakichkolwiek zagadnień projektowych.
Natomiast w Sztuce jest to co potrzeba by coś zrozumieć, coś później samemu zrobić i zapamiętać to na stałe. Matematyka ogranicza się do niezbędnego minimum.
Ogólnie jestem w okolicach 25% pierwszego tomu ale mam nadzieje, że dalej bedzie tak jak teraz, czyli oki.
Ja przeczytałem pierwszy tom "ot tak" od deski do deskiZenerek pisze:nie da się jej po prostu ot tak sobie przeczytać.
No książka godna uwagi .Dobrze książkę czytając wykonywać układy tranzystorowe oraz ze wzm.operacyjnymi.Wadą w książce jest pominięci kwestii fizyki półprzewodników.Mógłby być chociaż rozdział mały na końcu książki napisany językiem jak cała książka.Wydaje mi sie ze ksiązka Ukł.Półprzewodnikowe Ulrich'a Tietze jest książką podobną choc własnie ze wzorami i matematyką wyższą , choc jej posiadaczem nie jestem.
Gdyby takowy dział pojawił się, trzeba by bylo wydać 3 tom.Gutek pisze:Wadą w książce jest pominięci kwestii fizyki półprzewodników.
A tak prywatnie mówiąc jak do książki, którą czytam jest wprowadzana jeszcze kwestia fizyki ciała stałego, to raczej nie służy mi to dobrz i wprowadza mnie w niezły galimatias.
Jak będę chciał poznać szczegółową budowę jakiegoś półprzewodnika to sięgnę choćby po "Przyrządy półprzewodnikowe" Marciniaka, w której to, aż za nadto jest wyjaśniona fizyka półprzewodników.
Cóż, Horowitz&Hill to jedyna książka, której cała treść jest elektronikowi potrzebna. Dodanie części o fizyce półprzewodników znacznie by tę sytuacje zmieniło
Ja osobiście uważam, że cały ten mętlik z pasmową teorią nie jest warty, by tracić na niego pół roku studiów. (pisze licealista).
W H&H jest wbrew pozorom też sporo liczenia. Tylko to nie jest podręcznik do matematyki - trzeba sobie policzyć samemu, wskazówki w książce są.
W H&H jest wbrew pozorom też sporo liczenia. Tylko to nie jest podręcznik do matematyki - trzeba sobie policzyć samemu, wskazówki w książce są.
Chodzi mi o to żeby Ci Autorzy przybliżyli nam łatwo zjawiska zachodzące w półprzewodniku bo w innych ksiązkach podają wzory bez lub z mało zrozumiałym wyjaśnieniem.A oni mogli by to zrobić.No ale nie zrobili.Gdyby każdy znas znał modele tranzystorów odpowiednie podstawy fizyki np.Krzemu to by sie nie pytał czemu zakresie w.cz ten układ zachowuje sie tak a tak.
Pozdro
Ale fizyczna interpretacja półtprzewodnika nie jest prosta i nie obejdzie sie bez wzorków i charakterystyk. Wydaje mi się, że celowo autorzy pominęli tę część, gdyż uważam, że praktykowi nie jest ona potrzebna w takim stopniu jak jest zawsze pokazywana.
Owszem, że należy wiedzieć co to jest półprzewodnik, złącze. O ruchu elektronów, poziomach energetycznych ect.
Owszem, że należy wiedzieć co to jest półprzewodnik, złącze. O ruchu elektronów, poziomach energetycznych ect.