Kierunki w szkołach i na uczelniach
Odkopię temat, a jeżeli narażę się tym faktem moderatorom to ich bardzo przepraszam (nie bijcie mocno pliz
).
Otóż okazuje się, że w studiach, które mają cokolwiek wspólnego z elektroniką, ludziom po technikum jest o wiele łatwiej. Owszem, licea mają lepiej obtrzaskaną matematykę, owszem, ciężej technikom zdać maturę lepiej (patrz wyżej). Ale to, co dają przedmioty zawodowe, nawet mizernie prowadzone to już daje wam lepszą pozycję (o ile nie wygraną) na starcie...
Otóż jestem sobie studentem II roku informatyki na WFMiIS na krakowskiej polibudzie. Przyszedł nam na tym semestrze przedmiot "Podstawy elektroniki i techniki cyfrowej". 2 wykłady po 1,5 h w tygodniu, 2h15 laborek. Jeszcze dobrze listopad się nie zaczął, a już wykładowca mówi że wchodzimy w cyfrówkę. Biedni ludzie po najlepszych liceach wymiękają
(jam jest technik elektronik
). Owszem, gość nawet nieźle tłumaczy pod kątem praktycznym, a teorii daje w sam raz (tyle ile trzeba, nie więcej, ale i nie mniej). Ale jak oni mają pojąć to wszystko, czego myśmy się przez 4 lata w technikum uczyli? Na laborkach to samo - choć ludzie jakoś nauczyli się co to oscyloskop i że plus to czerwony zacisk i wypełniają polecenia z instrukcji, ale zwykle nie wiedzą, jak działa to, co mierzą.
Więc zachęcam gorąco wszystkich, którzy wybierają się na jakiekolwiek studia techniczne: idźcie do technikum, nawet kosztem 1 roku więcej w szkole.
Otóż okazuje się, że w studiach, które mają cokolwiek wspólnego z elektroniką, ludziom po technikum jest o wiele łatwiej. Owszem, licea mają lepiej obtrzaskaną matematykę, owszem, ciężej technikom zdać maturę lepiej (patrz wyżej). Ale to, co dają przedmioty zawodowe, nawet mizernie prowadzone to już daje wam lepszą pozycję (o ile nie wygraną) na starcie...
Otóż jestem sobie studentem II roku informatyki na WFMiIS na krakowskiej polibudzie. Przyszedł nam na tym semestrze przedmiot "Podstawy elektroniki i techniki cyfrowej". 2 wykłady po 1,5 h w tygodniu, 2h15 laborek. Jeszcze dobrze listopad się nie zaczął, a już wykładowca mówi że wchodzimy w cyfrówkę. Biedni ludzie po najlepszych liceach wymiękają
Więc zachęcam gorąco wszystkich, którzy wybierają się na jakiekolwiek studia techniczne: idźcie do technikum, nawet kosztem 1 roku więcej w szkole.
-
Skrzydlaty
- Użytkownik
- Posty: 126
- Rejestracja: 23 wrz 2007, 21:08
- Lokalizacja: Krak
At tego co napisał krpablo:
Tak, jasne, jesteś na II roku!! Tylko trzeba jeszcze do niego DOTRWAĆ!!!!! Strata 1 roku w technikum a potem...STRATA KOLEJNEGO JAK CIE WYWALA Z 1 ROKU!!! Bo nie umiesz majcy i fizyki...której to nie ma rozszerzonej w technikum! Jest jedynie w liceum o profilu mat-fiz! Co mi z tego ze bede kumał o co chodzi na tych laborkach jak do nich wiele ludzi nie dotrwa??!! Elektronike nie każdy rozumie, nie kazdy sie do tego nadaje. A jak ktoś ma "łeb" to nawet po LO mat-fiz załapie o co biega! Dobrze wiesz jaki jest przesiew na PK Krakowskiej i AGH na pierwszym roku. Dla tych co nie wiedzą podam przykład z mojego wydziału mechanicznego (AGH) - ok. 1/3 po pierwszym semestrze, po dugim nie mam jeszcze dokładnych danych ale w sumie ponad 40%. Na wydziale fizyki także na AGH poleciało 2/3 ludzi (!!!)
P.S. Nie jestem po tech. elektr. ale na elektronice troszku sie znam... a i tak sposób prowadzenia laborek był taki że i tsk sie nie wiedziało co sie łączy i co mierzy
Tak, jasne, jesteś na II roku!! Tylko trzeba jeszcze do niego DOTRWAĆ!!!!! Strata 1 roku w technikum a potem...STRATA KOLEJNEGO JAK CIE WYWALA Z 1 ROKU!!! Bo nie umiesz majcy i fizyki...której to nie ma rozszerzonej w technikum! Jest jedynie w liceum o profilu mat-fiz! Co mi z tego ze bede kumał o co chodzi na tych laborkach jak do nich wiele ludzi nie dotrwa??!! Elektronike nie każdy rozumie, nie kazdy sie do tego nadaje. A jak ktoś ma "łeb" to nawet po LO mat-fiz załapie o co biega! Dobrze wiesz jaki jest przesiew na PK Krakowskiej i AGH na pierwszym roku. Dla tych co nie wiedzą podam przykład z mojego wydziału mechanicznego (AGH) - ok. 1/3 po pierwszym semestrze, po dugim nie mam jeszcze dokładnych danych ale w sumie ponad 40%. Na wydziale fizyki także na AGH poleciało 2/3 ludzi (!!!)
P.S. Nie jestem po tech. elektr. ale na elektronice troszku sie znam... a i tak sposób prowadzenia laborek był taki że i tsk sie nie wiedziało co sie łączy i co mierzy
Prawda jest taka, że nie ma złotego środka. Skończyłem LO i jestem na I roku elektroniki i telekomunikacji na UTP w Bydgoszczy. Tutaj też jest ogromny przesiew z maty i fizy. No zasada jest niestety taka, że odpada wiele osób po technikach
. Myślę, że jak się ktoś poważnie elektroniką zajmuje, to po liceum spokojnie sobie poradzi na laborkach a do tego ma opanowaną (powinien mieć) matę lepiej niż Ci z techników.
Więc ja myślę tak: jak ktoś jest zdolny, to może iść do technikum, bo opanuje elektronikę a do tego poradzi sobie z matą. Natomiast jeśli ktoś nie jest orłem a interesuje się elektroniką i sobie radzi w tych zagadnieniach, to do LO żeby matę podciągnąć a elektronika we własnym zakresie. Może i się mylę, ale na tą chwilę tak mi się właśnie wydaje
Więc ja myślę tak: jak ktoś jest zdolny, to może iść do technikum, bo opanuje elektronikę a do tego poradzi sobie z matą. Natomiast jeśli ktoś nie jest orłem a interesuje się elektroniką i sobie radzi w tych zagadnieniach, to do LO żeby matę podciągnąć a elektronika we własnym zakresie. Może i się mylę, ale na tą chwilę tak mi się właśnie wydaje
Zenerek dobre spostrzerzenie ja bym na to nie wpadł.Tylko Ci co ida na elektronikę po LO to dopiero ją wybierają pod koniec kariery w LO.Ja jestem z technikum naturalnie .Myślę że grunt nie robić zaległosci w I roku studiów i uczyć sie i ćwiczyć matmę i fize po godzinach .Opłaci sie chyba.
P.S. Sam muszę przysiąc z majzą do maturki
P.S. Sam muszę przysiąc z majzą do maturki
Sprawa nie jest taka prosta. Same studia wiele nie dadzą praktycznej wiedzy elektronicznej. Trzeba samemu siedzieć i to ćwiczyć i się szkolić by być dobrym fachowcem. Obecnie jestem studentem 3 roku elektroniki na Politechnice Wrocławskiej i szczerze mówiąc dopiero semestr temu zaczęło cokolwiek się dziać w tej materii.
Ogólnie zauważyłem, że te wszystkie wykłady i ćwiczenia tylko pokaują i nieco wprowadzają w świat elektroniki. Ale szczerze mówiąc w prawie zaden sposób nie pomagają jak tak naprawdę zbudować coś praktycznego, coś co naprawde ma ręce i nogi. Gdyby nie EDW to bym nie wiedział tego co mi potrzebne do zbudowania nawet najprostrzych układów.
Na uczelniach uczą całkować, różniczkować wyprowadzać skomplikowane wzory, zwijać układy, pokazują podstawowe prawa i zależności, ale nie pokazują jak z tego zrobić całość, jak funkcjonalnie wyorzystać narzędzie.
Tyle już zaliczylem egzaminów ćwiczeń i laboratoriów, a nadal bym nie wiedział jak zbudować lub zaprogramować cokolwiek. Pełne 4 semestry za mną i nic. Obecny semestr zapowiada się bardzo ciekawie, ale też jest dużo syfu.
Ogólna rada jest taka:trzeba samemu siedzieć i zgłębiać tajemnice elektroniki by być dobrym elektroniki. Trzeba mieć wiele zapału i samozaparcia by mimo nawału nauki na uczelni znaleść czas na domową praktykę.Jeżeli jesteś po technikum to teoretycznie musisz poświecic więcej czasu na matę a jeżeli jesteś po LO to czas poświęcasz na rzeczy o których słyszysz pierwszy raz w życiu. Tak czy owak wiara i praca to podstawa sukcesu
Uczelnia nie zrobi z nas elektroników , my sami musimy sie nimi stać(chcieć tego). Ucząc się na błedach, projektach, dyskutować.
Ogólnie zauważyłem, że te wszystkie wykłady i ćwiczenia tylko pokaują i nieco wprowadzają w świat elektroniki. Ale szczerze mówiąc w prawie zaden sposób nie pomagają jak tak naprawdę zbudować coś praktycznego, coś co naprawde ma ręce i nogi. Gdyby nie EDW to bym nie wiedział tego co mi potrzebne do zbudowania nawet najprostrzych układów.
Na uczelniach uczą całkować, różniczkować wyprowadzać skomplikowane wzory, zwijać układy, pokazują podstawowe prawa i zależności, ale nie pokazują jak z tego zrobić całość, jak funkcjonalnie wyorzystać narzędzie.
Tyle już zaliczylem egzaminów ćwiczeń i laboratoriów, a nadal bym nie wiedział jak zbudować lub zaprogramować cokolwiek. Pełne 4 semestry za mną i nic. Obecny semestr zapowiada się bardzo ciekawie, ale też jest dużo syfu.
Ogólna rada jest taka:trzeba samemu siedzieć i zgłębiać tajemnice elektroniki by być dobrym elektroniki. Trzeba mieć wiele zapału i samozaparcia by mimo nawału nauki na uczelni znaleść czas na domową praktykę.Jeżeli jesteś po technikum to teoretycznie musisz poświecic więcej czasu na matę a jeżeli jesteś po LO to czas poświęcasz na rzeczy o których słyszysz pierwszy raz w życiu. Tak czy owak wiara i praca to podstawa sukcesu
Uczelnia nie zrobi z nas elektroników , my sami musimy sie nimi stać(chcieć tego). Ucząc się na błedach, projektach, dyskutować.