Jest mały problem z tym natychmiastowym wyłączaniem. Bo ten tranzystor, który zwiera kondensator 10uF, też nie rozładuje go natychmiast. A to dlatego, że Ic = hfe*Ib a Ib=4,3V/10k = 0,43mA więc Ic będzie rzędu 50mA. I rozładowanie kondensatora 10uF takim prądem potrwa zbyt długo. To trochę mój błąd, bo teraz albo potrzebny jest dużo większy prąd bazy, albo można wyrzucić kondensator i miękki start zrobić inaczej (takie rozwiązanie zaleca producent). Czyli znika C1 i C4, z nóżki 9 do plusa idzie rezystor np. 10k, a z nóżki 9 do masy kondensator np. 4,7uF. Skoro i tak nie ma stabilizacji ani dławika na wyjściu, przetwornica powinna pracować z maksymalnym wypełnieniem, więc nóżkę 2 można podciągnąć do VREF.
Idąc dalej, ponieważ nie ma stablilizacji, nie potrzeba dwóch sterowników, bo i tak pracują z tym samym wypełnieniem. Jedynym plusem jest lepsze sterowanie dwóch par mosfetów.
W wersji ze stablilizacją taki układ z dwoma sterownikami o różnym wypełnieniu i dwoma transformatorami miał ogromną zaletę polegającą na dobrej stabilizacji obu napięć wyjściowych.
Sprawa do przemyślenia

.