Ów szkoła byłaby w 100% wirtualna, czyli czat lub skype. Powiedzmy po południu o umówionej godzinie do czatu dołączałi by się uczniowie (początkujący elektronicy) i nauczyciel(bardziej zaawansowany elektronik). Może ktoś powie że od tego jest elcafe. No niby jest i tam mogłyby być prowadzone lekcje. Kwestia żeby ktoś podjął się pracy nauczyciela przygotował jakiś temat lekcji itp. Czytanie artykułów nawet w tak świetnej gazecie jaką jest EdW nie zawsze wystarcza, zawsze rodzą się jakieś pytania itd... Szkoła pozwoliła by w dość szybkim czasie wyszkolić pewną ilość elektroników. Bardzo prosze żeby nie podchodzić od razu sceptycznie do tego pomysłu. Jak sie dokładnie przemyśli wszystkie możliwości jakie dawałaby taka szkoła, to pomysł wydaje się całkiem niegłupi.
Pozostaje jeszcze tylko kwestia nauczyciela, żeby zechciał przygotowywać lekcje...
No więc obliczenia wyglądają tak:
Jeśli uda się znaleźć 20 uczniów i każdy będzie płacił za lekcje 2zł, a lekcja będzie odbywała się raz w tygodniu otzrymujemy koszty dla każdego ucznia jakieś 8zł miesięcznie, natomiast nauczyciel zarabia: 2zł*20uczniów=40zł tygodniowo za przygotowanie lekcji i przeprowadzenie jej, czyli wychodzi jakieś 40zł za 2 godziny pracy Wydaje się ze niedużo, ale przy pensji kowalskiego mniej więcej 1000zł miesięcznie to ten kowalski zarabia mniej wiecej 40zł za cały dzień czyli jakieś 8h pracy no to różnice chyba widać. Co do odprowadzania podatku możliwe że przy 1 lekcji tygodniowo znajdziemy się w strefie wolnej od podatku (ok. 2700zł rocznie)