Witam.
To będzie krótka, aczkolwiek bardzo praktyczna pogadanka. Dotyczy układów zasilnia układów cyfrowych i mikroprocesorowych, i potencjalnych przykrych niespodzianek.
Generalnie urządzenie mokroprocesorowe zasilane jest z transformatorowego zasilacza sieciowego lub baterii. Wówczas dla prawidłowej stabilizacji napięcia wystarczy układ Gretza, filtr pojemnościowy, kostka 7805, jakieś małe kondensatorki na wyjściu, i to wszystko. Generalnie ograniczamy się do filtru pojemnościowego i stabilizatora. Napięcie na wyjściu będzie cacy.
Nie stosujemy filtru indukcyjnego, gdyż sam transformator pełni rolę dobrego tłumika indukcyjności.
Inaczej ma się sytuacja w przypadku, gdy np. w budynku istnieje instalacja 12V, i przez wiele (dziesiąt) metrów, przewody zasilające narażone są na wszelkiego rodzaju przepięcia, indukcje, przesłuchy itp, zwłaszcza, jeśli jedną wiązką ciągnięte jest wiele linii sygnałowych / zasilających.
Moja praktyka pokazuje, że układ mikroprocesorowy zasilany z takiej linii, siłą rzeczy, będzie się uwieszał. Jednak istnieje proste i w pełni skuteczne rozwiązanie. Wystarczy na wejściu zasilacza (przed stabilizatorem) szeregowo włączyć dławik, o średniej wartości, i odpowiednim prądzie pracy. Ninejszym problem zostanie rozwiązany. Dobre rezultaty daje również przewleczenie przewodu zasilającego przez koralik ferromagnetyczny (kilka zwojów). Obie metody warto czasem połączyć.
Na bazie moich doświadczeń efekty są rewelacyjne.
Problem rodzi się w przypadku, kiedy urządzenie pobiera duży prąd, np. 1A lub więcej. Dla typowego dławika ten prąd jest zbyt duży, a dławiki na większy prąd bywają trudno dostępne.
W systemach cyfrowych stosuje się pewną profilaktyczną zasadę, która poprawia stabilność całości, a mianowicie, przy każdym układzie scalonym na nóżkach zasilania dopina się kondensator o pojemności 100nF.
Może idąc tym tropem, zamiast na wejściu, stosować jedną dużoprądową indukcyjność, stosować mały dławik przy każdym układzie scalonym?
Czekam na Wasze pomysły.
Stabilizacja zasilania w sieciach rozległych 12V
- mariusz_edw
- Użytkownik
- Posty: 307
- Rejestracja: 22 lip 2005, 13:02
- Lokalizacja: Polanica Zdrój
- Kontakt:
to musiałby być niezły system żeby same scalaki pobierały 1A. a jeżeli scalaki pobierają małą część prądu a głównym sprawcą dużego natężenia jest układ wykonawczy to trzebaby to rozdzielić na scalaki [i je stabilizować cewkami czy tam co kto chce] i układ wykonawczy [o ile też nie jest czuły na zakłucenia]
ja bym się nie chciałbawić w dawanie dławiczków przed każdym scalakiem na zasilanie ale to ciekawy pomysł [pewnie jednak samodzielnie nie wystarczający ale pomagający]
ja bym się nie chciałbawić w dawanie dławiczków przed każdym scalakiem na zasilanie ale to ciekawy pomysł [pewnie jednak samodzielnie nie wystarczający ale pomagający]
-
Arnold_S.
Mam takie skromne 4 pytania:
1) Jakby wszędzie było napchane ceweczek/dławiczków, to by się z tego nie zrobiła jakaś antena, albo wręcz układ w.cz. z cewkami wpływającymi wzajemnie na siebie?
2) Co z obudową takich układów mikroprocesorowych(ochrona od strony zasilania to nie wszystko)?
3) Masę uziemiać(kiedy TAK i dlaczego NIE)?
4) A może ta linia zasilająca powinna iść w ekranie(dużo to da)?
1) Jakby wszędzie było napchane ceweczek/dławiczków, to by się z tego nie zrobiła jakaś antena, albo wręcz układ w.cz. z cewkami wpływającymi wzajemnie na siebie?
2) Co z obudową takich układów mikroprocesorowych(ochrona od strony zasilania to nie wszystko)?
3) Masę uziemiać(kiedy TAK i dlaczego NIE)?
4) A może ta linia zasilająca powinna iść w ekranie(dużo to da)?