Kierunki w szkołach i na uczelniach

Tutaj jest możliwa wymiana informacji na temat wszystkich szkół, w których prowadzone sa zajęcia z elektroniki, nawet jesli byłyby to tylko zajęcia dodatkowe. Można również dzielić się swoimi wrażeniami z nauki w takich szkołach, może to ułatwić innym podjęcie decyzji o wyborze szkoły.
ODPOWIEDZ
krecikos
-
Posty: 4
Rejestracja: 09 lut 2006, 20:02
Lokalizacja: O2K

Post autor: krecikos » 09 lut 2006, 20:08

Jest ktoś na forum z kierunku Elektronika i łączność z polibudy Wrocław??? Zainteresował mnie ten kierunek chciałbym się czegoś dowiedzieć o nim? Jak wygląda nauka? Czy ciężko? Jak z zasobem materiału po liceum (profil mt-fiz)?czy jest wystarczający?

jareks91
Użytkownik
Posty: 157
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:30

Post autor: jareks91 » 09 lut 2006, 21:41

krecikos pisze:Jest ktoś na forum z kierunku Elektronika i łączność z polibudy Wrocław??? Zainteresował mnie ten kierunek chciałbym się czegoś dowiedzieć o nim? Jak wygląda nauka? Czy ciężko? Jak z zasobem materiału po liceum (profil mt-fiz)?czy jest wystarczający?
Wszystkie polibudy mają wspólną cechę, -> uczą bzdur i malo przydantych w praktyce rzeczy.
Uważam że każdy kandydat zanim wstąpi na polibude powinien być UŚWIADAMIANY jak jest naprawdę. Wiele listów do EDW trafia że musimy sie pożalić na studia bo uczą głupot...itp ale dlaczego EDW nie uświadomi tych ludzi że włąsnie tak jest na polibudzie. że na polibudzie nie ma czegoś takiego jak szkoły konstruktorów tam są wzory, że nie ma tam praktyki, tam praktyka to liczenie całek...
Moze lepiej uświadomić to hobbystą żeby mieli jasność a nie wpakować sie i marnować swoje życie. Są też inne uczelnie. Pomóżmy wreszcie pomóc studentom, bo każdy z kim rozmawiam mówi że inaczej sobie wyobrażał studia elektroniczne. Gdzie są czasopisma któe powinny uświadamiać jak jest naprawdę??

krecikos
-
Posty: 4
Rejestracja: 09 lut 2006, 20:02
Lokalizacja: O2K

Post autor: krecikos » 09 lut 2006, 21:52

No oki ale nadal będzie Ci potrzebny papierek żeby móc gdzieś pracować. Taka rzeczywistość! I dlatego chcę się zorientować jak sprawa wygląda :) 1. po pierwsze nie ma praktyk ---> zanotuję sobie :P zresztą nigdzie nie ma praktyk. a myślisz, że co ja umiem z informatyki po liceum gdybym się nią nie interesował!!!! Bo informatyka powinna nazwyać się Umiejętność przeglądania www:/przynajmniej w mojej szkole.Czekam na dalsze info.

Arnold_S.

Post autor: Arnold_S. » 10 lut 2006, 2:02

jareks91 - BZDURY gadasz koleś. :-)

Oczywiście, że są na Polibudach przedmioty upierdliwe(niezbyt pasujące do danego wydziału, ale to margines - czasem jeden taki przedmiot w semestrze się zdarza).

Niektóre przedmioty są niby niepraktyczne, ale jak sobie wyobrażasz rozwój elektroniki bez teorii i obliczeń?
NIE BYŁOBY NIC, bez teorii, które matematycznie ujmują zjawiska, i liczenia znienawidzonych całek.
Nic byś nie potrafił, gdyby nie kilometry tablic zapisane kiedyś przez "teoretyków".

Zobacz jak wyglądają oryginalne wywody twórcy Prawa Ohma:
No kurde..."same obliczenia"...można odnieść wrażenie, że to jakieś bzdury... Ty tak wszystko widzisz!
http://fotothek.slub-dresden.de/digisam ... 0121.html#

Poza tym taka gadka, "że przedmioty niepraktyczne", "że profesorowie, to nic nie umieją", to pusta gadka - i jest pewien typ ludzi co lubią rozpowszechniać takie idiotyczne teksty - niestety jesteś wśród nich.
:-)

Dla niektórych zupełnie niezrozumiałe jest to, że na studiach nie poradzi sobie człowiek, którego te studia zwyczajnie nie interesują(taki nic z nich nie wyniesie poza papierkiem).
Proste!
Oczywistym jest, że trzeba się daną dyscypliną interesować, mieć hobby powiązane ze studiami(inaczej to bez sensu).

Żadna szkoła w naszym kraju nie ma laboratoriów ze sprzętem z NASA, żeby jakieś cuda wyczyniać, ale co z tego(to co jest, wystarcza).
Polecam wybranie się na studia, i zajęcia w laboratoriach - zobaczysz, czy są zupełnie niepraktyczne cwaniaku... :D Szybko byś się zdziwił...

Kolejna rzecz, to fakt, że prawdziwą praktykę człowiek zdobywa dopiero w pracy.
Ale czy to jest argument przeciw studiom?
Zapewne jest wielu kretynów, którzy automatycznie powiedzą "tak"...

Wojtek
Moderator
Posty: 2606
Rejestracja: 04 sie 2002, 19:00
Lokalizacja: --
Kontakt:

Post autor: Wojtek » 10 lut 2006, 8:04

krecikos pisze:Zainteresował mnie ten kierunek chciałbym się czegoś dowiedzieć o nim? Jak wygląda nauka? Czy ciężko? Jak z zasobem materiału po liceum (profil mt-fiz)?czy jest wystarczający
Jeżeli chcesz się uczyć elektroniki i z tym wiążesz swoje poważne plany zawodowe to nie oglądaj się na jakiekolwqiek opinie tylko idź na te studia. Praktyka to za mało. Nie studiowałem we Wrocławiu ale z tego co wiem to dobra uczelnia, ale łatwo na takim kierunku nie będzie w tym sensie, że trzeba się dużo uczyć, na początek przedmiotów ściśle związanych z matematyką i fizyką.

:arrow: Arnold_S. zgadzam się z twoimi uwagami, ale bardzo bym Cię prosił abyś powstrzymał się od nawet pośredniego obrażania innych użytkowników forum :)

jareks91
Użytkownik
Posty: 157
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:30

Post autor: jareks91 » 10 lut 2006, 11:53

[quote="Arnold_S."][/quote]

heh :) Elektronika jest zbyt SZEROKĄ dziedziną żeby zajmować sie nią od momentu jak powstawala!!. Wiadomo, że to wszystko powstało też dzieki teori, ale konstruktorowi nie jest potrzebne wyprowadzanie praw oma i różnych obliczeń!!.
Wystarczy w zasadzie znać tylko prawo oma bo można zasymulować układ na PC i masz problem rozwiązany.
Pozatym dziwne to jest że wiele listów któe są publikowane w EDW włąśnie żali sie na uczelnie...
I jeszcze jedno, wiele bardzo dobrze obeznanych w elektronice twierdzi że to co uczą na studiach to stek bzdru. To co jest wartościowe można samemu sie nauczyć bez żadnych egzaminów i stresów.
Pozdro

Wojtek
Moderator
Posty: 2606
Rejestracja: 04 sie 2002, 19:00
Lokalizacja: --
Kontakt:

Post autor: Wojtek » 10 lut 2006, 12:09

jareks91 pisze:To co jest wartościowe można samemu sie nauczyć bez żadnych egzaminów i stresów.
Czytać pisać i liczyć też mozna się samemu nauczyć - ja myślę, że przy takim rozumowaniu to spokojnie można zlikwidować wszystkie szkoły :wink:

Awatar użytkownika
brzozi
Użytkownik
Posty: 297
Rejestracja: 02 sie 2005, 22:11
Lokalizacja: Trzebinia
Kontakt:

Post autor: brzozi » 10 lut 2006, 16:39

"Wystarczy w zasadzie znać tylko prawo oma bo można zasymulować układ na PC i masz problem rozwiązany" - jeszcze drobny szczegół, należy odpowiednio zinterpretować otrzymane wyniki, polecam też budowanie bardziej skomplikowanych układów metodą przypadkowych symulacji.
System nie jest doskonały, taka jest prawda, ale też odnoszę wrażenie że nie wszyscy starają się go zrozumieć. Praktyki powinna nauczyć szkoła średnia technikum, potem studia techniczne powinny nauczyć projektowania i "myślenia". Wbrew pozorom te wszystkie wzory w elektronice czasami się przydają, potrójna całka sporadycznie to fakt. Studia powinny dać podstawowe umiejętności i wiedzę do dalszego samokształcenia takie jest moje zdanie.
Co do tego że można się uczyć samemu - oczywiście proponuję wrócić do etapu odkrywania koła, dochodźmy sami do wszystkiego w zaciszu domowym. Uczelnie techniczne mają coś w sobie dają w kość niesamowicie, ale uczą jak sobie poradzić z problemami też.

Qbik

Post autor: Qbik » 11 lut 2006, 0:52

no więc ja jestem na elektronice i telekomunikacji na PWr. Materiał który wyniesiesz po klasie mat-fiz na pewno ułatwi Ci studiowanie, szczególnie na 2-óch pierwszych latach nauki, gdzie oprócz przedmiotów wydziałowych masz matme pod róznymi nazwami (analiza mat., algebra, zast. matematyki w elektronice, rachunek prawdopodobieństwa, równania rózniczkowe) i fizyke. Dodatkowo na innych kursach (typowo wydziałowych) masz również dużo matematyki. Nie chce Cie oczywiście odstraszyć, ale skoro zamierzasz wybrać się na polibude to powinienes wiedzieć co Cie może czekac. :)
Po liceum nie będziesz jednak miał przygotowania teoretycznego (i czasami praktycznego) z elektroniki. Ludziom z technikow jest oczywiscie odrobine łatwiej. Mam tu oczywiście na myśli osoby ktore skonczyly dobre technika elektroniczne, ktore byly wyposazone w dobrej klasy laboratoria.
Jesli chodzi o zajęcia laboratoryjne to jest ich naprawde zatrwazająca ilość. Większość jest rzeczywiście (jak ktoś już wcześniej napisał) bardzo potrzebna. Są niestety i takie laborki ktore nic nie wnoszą. :|

Arnold_S.

Post autor: Arnold_S. » 12 lut 2006, 5:33

A tak na prawdę WIELE zależy nie od "systemu", ale od ludzi, od pojedynczych prowadzących.
Zdarzają się pasjonaci(którzy zawsze pomogą praktyczną radą), istni maniacy techniki, ale są też wariaci(którzy "mają swój świat") i to oni potrafią sprawić, że przedmiot "nic nie wnosi".


W-5 pozdrawia W-4 :wink:

Awatar użytkownika
brzozi
Użytkownik
Posty: 297
Rejestracja: 02 sie 2005, 22:11
Lokalizacja: Trzebinia
Kontakt:

Post autor: brzozi » 12 lut 2006, 12:01

Nic dodać, nic ująć. Pięknie to zostało ujęte :) szkoda tylko że tak mało jest tych właściwych ludzi :)

Awatar użytkownika
Koppel
Użytkownik
Posty: 500
Rejestracja: 24 lip 2005, 18:05
Lokalizacja: Gliwice

Post autor: Koppel » 12 lut 2006, 13:06

:arrow: Jarek91
Jakie masz podstawy aby tak mówić? Bo jeśli tylko narzekania ludzi to podziękujemy za taką opinię. Ja jakoś obracam się w tym środowisku. Tak jak zostało już to tutaj napisane - są przedmioty które wydają się bez sensu. Ale wszystko zależy od tego co chce się robić dalej. Ja przebolewam obliczanie anten i bilansy łącza radiowego ponieważ mnie to nie interesuje... Ale ktoś kto chce zaprojektować system komunikacji satelitarnej (wiem, że przykład z kosmosu... ale przecież takie projekty robią ludzie właśnie) będzie miał już solidne podstawy. Nie obejdzie się bez douczenia... ale będzie przynajmniej rozumiał co do niego mówią na szkoleniu. A kończąc politechnikę po prostu wstyd nie wiedzieć co to powierzchnia skuteczna anteny, czy jak propaguje się fala w kablu koncetrycznym...

Całki - dawno przestaliśmy już narzekać na całki, różniczki, ekstrema, residua... to jest tak normalne i naturalne... można powiedzieć, że całki rozwiązujemy na przebudzenie i pobudzenie krążenia przed właściwym egzaminem ;P Czasami wydaje się, że łatwiej będzie policzyć pole trójkąta jako całkę z odpowiednich równań zamiast ze wzorów (no takie jazdy się zdarzają ;P - ale to jest wesołe i można zrobić w dwóch linijkach).
Prawda jest taka, że jest niewielu prowadzących którzy mają pewne odbicia. To co mi się najbardziej podoba, że w większości moich znajomych jest pewna pokora... To, że sam się jej nauczyłem. Nie: "Wykładowca jest powalony, że tego wymaga" ale "Kurcza... no nie nauczyłem się... nie wiem jeszcze tego i tego. Ktoś wie jak to rozwiązać?".

Znajomi którzy mieli podejście, że uczą nas bzdór po prostu się wysypali. Z oryginalnego składu grupy: 32 osoby, zostało nas 16 osób... a to dopiero trzeci rok. Grupa jest nadal dość liczna... mówię tylko o oryginalnym składzie. Jeśli ktoś nie chce liczyć całek... zostają przedmioty humanistyczne.

jareks91
Użytkownik
Posty: 157
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:30

Post autor: jareks91 » 12 lut 2006, 18:00

Koppel pisze::arrow: Jarek91
Jakie masz podstawy aby tak mówić? Bo jeśli tylko narzekania ludzi to podziękujemy za taką opinię.
Prowadząc wywiad z osobami:
1. absolwentami politechniki
2. studentów z 4 roku

U studentów 1 roku, przeważa jednak opinia, że czegoś (praktycznego) polibuda ich nauczy.

Pozdrawiam

a_antoniak
-
Posty: 3
Rejestracja: 12 lut 2006, 20:46

Post autor: a_antoniak » 12 lut 2006, 22:51

jareks91 - lepiej skończ, bo to jest po prostu śmieszne. Tobie politechnika pomyliła się ze szkołą zawodową. Tymczasem politechnika to jest szkoła o charakterze uniwersyteckim i profilu technicznym. Ja wiem, ze system edukacji wyzszej ma niedostatki, ale bez przesady. Argument, że wystarczy wziąć program do symulacji na PC jest co najmniej infantylny. Nie pomyslales, ze ci ktorzy tworza takie programy musieli dokonale znac teorię? Absolwent politechniki powienien byc kims wiecej, niz malpa potrafiaca wykorzystac to lub inne narzedzie. To jest opinia studenta politechniki i praktyka, mozesz ja sobie dorzucic do archiwum podobnie z podobnymi opiniami napisanymi wczesniej ;)

Tylko rzetelne zrozumienie teorii połączone z dobrą praktyką prowadzi w tym fachu do sukcesu. Wejście w jedną (którąkolwiek) z tych dróg to wejście w ślepą uliczkę.



Radku - rozumiem, ze Twoj podpis ma charakter autoironiczny ;). Bo jesli nie, to mozna go od razu zamienic na Polenwitze w stylu Haralda Schmidta. Pare przykladow:

• Jakie jest zdanie, które składa się z czterech kłamstw i z ośmiu słów? Uczciwy Polak jedzie trzeźwy do pracy własnym samochodem.
• Dwaj ludożercy pieką na rożnie posiłek. Jeden zwraca uwagę: – Ty, nie obracaj go tak szybko, bo nie będzie chrupki. – Co ty, to przecież Polak. Jak będę go powoli obracał, ukradnie mi węgiel.
• Co się urodzi ze skrzyżowania Polaka z Niemcem z dawnej NRD? Osobnik zbyt leniwy, aby kraść.
• Jaka jest w Polsce różnica między weselem a pogrzebem? Na tym ostatnim jeden uczestnik jest mniej pijany.
• Polak przychodzi do znajomej. Kobieta rozbiera się, daje gościowi sznur i mówi: „Zwiąż mnie, obróć mnie i zrób to, co wy, Polacy, potraficie najlepiej”. Polak wiąże niewiastę, obraca ją i ucieka z jej telewizorem.
• Po czym poznać, że Polak jest w niebie? Po tym, że Wielki Wóz nie ma kół.
• Dlaczego pielęgniarka uderza nowo narodzonego Polaka dwa razy w plecy? – Pierwszy raz, aby pobudzić go do życia, drugi raz, żeby wypluł zegarek ordynatora.
• Z mrozu jest ta jedna korzyść, że Polacy trzymają ręce w kieszeniach.
• Co dostaje Polak na 18. urodziny? Twój samochód.
• Kim jest Polak bez rąk? Osobą godną zaufania.

adi-niunio
Użytkownik
Posty: 308
Rejestracja: 04 mar 2004, 9:21
Lokalizacja: Zabrze
Kontakt:

Post autor: adi-niunio » 14 lut 2006, 10:11

a ja może dodam, że stwierdzenie że profesor, czy doktor nic nie umie, nie jest włąsiciwe, nei da się przecież zrobić doktoratu nie posiadająć wiedzy z jakiejś dziedziny, a przecież to już są potem konkretne specjalizacje, które jak myśle do studenta niedochodzą.

Myśle ze trafniejsze jest stwierdzenie, żę taki czy owaki prof. czy dr NIE potrafi tej wiedzy przekazać studentowi.

Podam przykład: semestr 3, przedmiot: metody numeryczne, prowadzący prof. dr hab. inż B.B. (całości nie chcę podać) , wiedze ma bo to widać gdy do nas o tym mówił, dla niego nic innego się nie liczyło, czasem to było jak w transie, ksiażki do tego przedmiotu napisał w prawie każdym ze znanych mi języków programowania, które wydał Helion, ale ..........

........ ale tą wiedzę niepotrzafił nam przekazać, myśle że nie ma do tego daru, i nic z tym się nie zrobi. Mówił, pokazywał przykłądy, wzory, ale i tak nieznalazł sposobu na wejscie do naszego mózgu.

A na ćwiczeniach sprawa wygladała troszke inaczej, prawie wszyscy zaliczyli i jest OK.

ODPOWIEDZ