Egzaminy zewnętrzne
Egzaminy zewnętrzne
Proszę zgłaszać swoje przemyślenia na temat nowych egzaminów zawodowych, temat może się okazać dość ciekawy a momentami wręcz zabawny.
W moim mieście są 2 technika elektryczno elektroniczna. W jednym z nich zrobiono próbny egzamin zawodowy, dla ok 100 uczniów.Najzabawniejsze jest to, że egzamiz teoretyczny zdało zaledwie 8 OSÓB !!!! A nie wspomne, że jeszcze praktyke trzeba zdać.
A tu wymagania i przykładowe pytania [wystarczy wybrać technik elektronik]
http://www.cke.edu.pl/index.php?option= ... Itemid=146
A tu wymagania i przykładowe pytania [wystarczy wybrać technik elektronik]
http://www.cke.edu.pl/index.php?option= ... Itemid=146
przemyślenia powiadasz...
ja po LO jestem więc tak z autopsji to niewiele, ale kibicowałam pewnej osobie
zdającej na 'starych zasadach', to się nazywało 'egzamin z przygotowania zawodowego'?
jak pamiętam zdawalność była bardzo wysoka, ale wtedy też chyba nieco inaczej uczono...
co do linku podanego przez kildas-a...
hmm, 'technik informatyk' mi znacznie lepiej poszedł niż 'technik elektronik',
a przyszłość nagle zobaczyłam w 'technik usług kosmetycznych', to jest to
szkoda że testu nie było...
co ja właściwie robię przed tym monitorem?
pa,
tasza
ja po LO jestem więc tak z autopsji to niewiele, ale kibicowałam pewnej osobie
zdającej na 'starych zasadach', to się nazywało 'egzamin z przygotowania zawodowego'?
jak pamiętam zdawalność była bardzo wysoka, ale wtedy też chyba nieco inaczej uczono...
co do linku podanego przez kildas-a...
hmm, 'technik informatyk' mi znacznie lepiej poszedł niż 'technik elektronik',
a przyszłość nagle zobaczyłam w 'technik usług kosmetycznych', to jest to
szkoda że testu nie było...
co ja właściwie robię przed tym monitorem?
pa,
tasza
U mnie "niezdawalności" nie stwierdzono... jednym słowem "obrona" była parodią a nie egzaminem. Oceny nijak się miały do stanu wiedzy, czy zaangażowania i własnego wkładu pracy w przygotowanie "pracy".tasza pisze:kibicowałam pewnej osobie
zdającej na 'starych zasadach', to się nazywało 'egzamin z przygotowania zawodowego'?
jak pamiętam zdawalność była bardzo wysoka
No właśnie prace dyplomowe były wręcz banalne. Miało się cały [prawie] rok na przygotoeanie jednego układu lub projektu a potem coś o nim powiedzieć. Z tego co wiem to ok 95% kończących technikum otrzymywało dyplom technika. Teraz po 'egzaminie zawodowym' będzie odwrotnie
5%- będzie miało dyplom
Sami nauczyciele mówią, że nie jesteśmy przygotowani do egzaminu. Swoją drogą to ministerstwo edukacji ogłosiło wymagania dotyczące egzaminu dopiero na początku tego roku szkolnego, czyli przez 3 lata od reformy nikt nie wiedział jak to będzie wyglądać. Sorry za mędrkowanie w tym temacie.
Sytuacja jest naprawdę dość trudna na dzień obecny - nikt nie podał jak ma wyglądać np. część praktyczna dla zawodów technikum elektronicznego czy technikum telekomunikacji, a pozostało kilka miesięcy. Druga sprawa to poziom wymagań - w przypadku matury jest to 30% natomiast dla egzaminów zawodowych wynosi 50% dla teorii oraz 75% dla części praktycznej. Wygląda to tak, że egzamin dla technikum robi się trudniejszy niż obrona pracy inż. Pomysły na sam egzamin są lekko mówiąc specyficzne.
Całość pomysłu polega na tym aby udowodnić że nie można zdać tego egzaminu - tak wygląda strategia ministerstwa, przynajmniej z perspektywy nauczyciela starającego się przygotować uczniów do egzaminu. Idea początkowa może i słuszna została kompletnie wypaczona.
Całość pomysłu polega na tym aby udowodnić że nie można zdać tego egzaminu - tak wygląda strategia ministerstwa, przynajmniej z perspektywy nauczyciela starającego się przygotować uczniów do egzaminu. Idea początkowa może i słuszna została kompletnie wypaczona.
Niech będzie, że odkopałem trupa, ale nie chciałbym tworzyć nowego tematu.
Otóż, okazuje się, że etap "praktyczny" egzaminu w zawodzie technik elektronik będzie przeprowadzany (przynajmniej u nas w szkole) na papierze!!! Po prostu dostaniemy do wypełnienia arkusz (takie obszerniejsze sprawozdanie z pracowni), wszelkie zaś wyniki dostaniemy w formie gotowych tabel.
Już teraz wiem, dlaczego tak ogromną wagę przykłada się do wykonywania sprawozdań na pracowni. Po prostu brak mi słów. Nie wierzę tylko, że jakiś pracodawca będzie wymagał od potencjalnego pracownika umiejętności wykonywania sprawozdań (perfekcyjnego).
A jak będzie u Was w szkołach?
Otóż, okazuje się, że etap "praktyczny" egzaminu w zawodzie technik elektronik będzie przeprowadzany (przynajmniej u nas w szkole) na papierze!!! Po prostu dostaniemy do wypełnienia arkusz (takie obszerniejsze sprawozdanie z pracowni), wszelkie zaś wyniki dostaniemy w formie gotowych tabel.
Już teraz wiem, dlaczego tak ogromną wagę przykłada się do wykonywania sprawozdań na pracowni. Po prostu brak mi słów. Nie wierzę tylko, że jakiś pracodawca będzie wymagał od potencjalnego pracownika umiejętności wykonywania sprawozdań (perfekcyjnego).
A jak będzie u Was w szkołach?
Dla mnie to straszne. Prawda jest taka, że w mojej (byłej) klasie wiele osób podczas realizacji pracy dyplomowej pierwszy raz spotkało się z "prawdziwą" elektroniką. Pewnie, że zdawalność była wysoka. Rok na realizację projektu oraz możliwość pomocy nauczycieli, kolegów... to dużo. Egzamin teoretyczny to była już tylko formalność (chociaż ja prowadziłem "wykład" na temat swojej pracy przed sporym audytorium podczas Etargów, a na obronie przed trzema osobami się zaciąłem i nie wiedziałem nagle co mówićkrpablo pisze:Otóż, okazuje się, że etap "praktyczny" egzaminu w zawodzie technik elektronik będzie przeprowadzany (przynajmniej u nas w szkole) na papierze!!!
- elektor84
- Użytkownik
- Posty: 101
- Rejestracja: 06 mar 2006, 18:26
- Lokalizacja: łódzkie miasteczko
- Kontakt:
wiecie co? nie wiem jak to wszystko będzie wyglądało teraz w tym "nowym" systemie, ale w moim, jeszcze na szczęście tym "starym" jakiś czas temu wyglądało to tak, że w październiku mieliśmy w technikum przydział tematów. obrona po maturze na początku czerwca, więc było 6 miesięcy na przygotowanie praktycznej pracy łącznie ze "szlifami" teorii (no i matura na karku
).
tematy wzięli oczywiście wszyscy (25 osób - klasa), a jak przyszedł czerwiec to okazało się, że jedna osoba zrezygnowała, kilka podeszło tylko do przekrojowego egzaminu z teorii (praktycznego nie robili, bo takie dwie lewe rączki mieli w tej dziedzinie ((może i dobrze, nie było ryzyka, że nasze Hung-Changi pójdą z dymem
)) - czyli brak totalnie pojęcia jak co i czym pomierzyć - o zgrozo takich puścili z tytułem, pytanie po co
)
o elektronice pojęce w praktyce (i ogólnie) miało dosłownie i szczerze pisząc jakieś pięć osób.
oczywiście byli i tacy co całe życie wozili się na plecach dobrego kolegi
i na obronie otrzymali db.
po jakimś czasie gdy spotkałem się z paroma "dyplomatami" ode mnie i zeszło na ten temat to krótko:
- nic już nie pamiętali, a na prościutki problem patrzyli jak na egzotyk
smutne to i niestety fakt.
pytanie moje - kogo teraz kształci się na elektroników ?
nasz system nie da się ukryć - zdrowy nie jest
(co góra jeszcze wymyśli ?)
pozdrawiam wszystkich..., a zwłaszcza "elektroników", którzy po pięciu latach technikum nie potrafią poradzić sobie z prostą naprawą frytkownicy czy instalacji z gniazdkiem w garażu (mój ostatni klient - znajomy po tej samej klasie).
tematy wzięli oczywiście wszyscy (25 osób - klasa), a jak przyszedł czerwiec to okazało się, że jedna osoba zrezygnowała, kilka podeszło tylko do przekrojowego egzaminu z teorii (praktycznego nie robili, bo takie dwie lewe rączki mieli w tej dziedzinie ((może i dobrze, nie było ryzyka, że nasze Hung-Changi pójdą z dymem
o elektronice pojęce w praktyce (i ogólnie) miało dosłownie i szczerze pisząc jakieś pięć osób.
oczywiście byli i tacy co całe życie wozili się na plecach dobrego kolegi
po jakimś czasie gdy spotkałem się z paroma "dyplomatami" ode mnie i zeszło na ten temat to krótko:
- nic już nie pamiętali, a na prościutki problem patrzyli jak na egzotyk
pytanie moje - kogo teraz kształci się na elektroników ?
nasz system nie da się ukryć - zdrowy nie jest
pozdrawiam wszystkich..., a zwłaszcza "elektroników", którzy po pięciu latach technikum nie potrafią poradzić sobie z prostą naprawą frytkownicy czy instalacji z gniazdkiem w garażu (mój ostatni klient - znajomy po tej samej klasie).
To dziwne bo u mnie w technikum mówią że będzie część teoretyczna (test 50 pyt. z elektroniki i 30 z przedsiębiorczości) ale będziemy też mieli praktyczny "projekt". Projekt ten będzie podobny do tego z przykładu (kilka postów wcześniej). Mówiono nam że będziemy musieli "zaprojektować" sposób pomiaru jakiegoś urządzenia (zasilacz, wzmacniacz, radio czy coś takiego).krpablo pisze:Niech będzie, że odkopałem trupa, ale nie chciałbym tworzyć nowego tematu.
Otóż, okazuje się, że etap "praktyczny" egzaminu w zawodzie technik elektronik będzie przeprowadzany (przynajmniej u nas w szkole) na papierze!!! Po prostu dostaniemy do wypełnienia arkusz (takie obszerniejsze sprawozdanie z pracowni), wszelkie zaś wyniki dostaniemy w formie gotowych tabel.
Już teraz wiem, dlaczego tak ogromną wagę przykłada się do wykonywania sprawozdań na pracowni. Po prostu brak mi słów. Nie wierzę tylko, że jakiś pracodawca będzie wymagał od potencjalnego pracownika umiejętności wykonywania sprawozdań (perfekcyjnego).
A jak będzie u Was w szkołach?
Najlepsze jest jednak to że będzie 6 stanowisk egzaminacyjnycz co oznacza że będziemy "pisać", "projektować" przez kilka dni ?!?!?!? Czyli pierwsi będą mieli najgorzej a kolejni będą znali zadanie
Praca dyplomowa była lepsza, szkoda że już jej nie ma.
Losowanie zadań ?!?!? Wow pierwsze słysze. Ma być 1 zadanie dla wszystkich <--- to jest najlpsze.brzozi pisze:To co piszesz to właściwie też teoria - nic fizycznie nie wykonasz. Faktyczne kilka osób będzie jednocześnie na sali ale etap będzie trwać określonąilość dni i zadania będą losowane. Właściwie może się okazać że przy takiej organizacji będzie to tylko jeden dzień.
A co do praktyki to przecież trzeba będzie wykonać pomiary, dostroić elementy itd. no bo przecież nie każą ci zaprojektować jakiegoś urządzenia tylko schemat pomiarowy, a to w sumie też troche praktyka.
To są poprostu jakieś jaja. W mojej szkole był organizowany konkurs na najlepszego elektryka i elektronika szkoły. Ja bendąc w 2klasie technikum(elektronik)Poszedłem i o dziwo... na jednym podjum a na drugim 4 miejsce. Byłem z nich wszystkich najmłodszy. Ja se poprostu nie wyobrażam jak cała reszta zda egzamin zawodowy poprostu to będzie rzeź niewiniątek...... Nie wiem po co w technikum są w nadmiarze takie przedmioty jak historia, WOK, WOS, przedsiębiorczość; zamiast tego zwiększyć ilość godzin np Pracowni albo Elektrotechniki. I po co ja mam chodzić do szkoły, edw to najlepszy nauczyciel (bo dwuj nie stawia
)