Wykonywanie płytek w warunkach domowych

Czyli wszystko co dotyczy wyposażenia elektronika: multimetry, oscyloskopy, generatory, zasilacze, lutownice itp. Również tutaj można zadawać pytania co, jak i czym można mierzyć. Porady dotyczące montażu układów, lutowania, wykonywania obwodów drukowanych itp.
ODPOWIEDZ
Grabarz
-
Posty: 51
Rejestracja: 26 sie 2005, 12:16
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: Grabarz » 06 gru 2005, 17:37

Na prwdę bardzo ładna płytka :) Tylko po co sobie parzyć palce dociskając papier do laminatu? Ja prasuję zawsze płytkę tak jakbym robił wprasowankę na koszulkę. Trzba tylko zadbać o to, aby brzegi laminatu od strony miedzi nie miały zadziorów (tak aby żelazko dotykało całej powierzchni płytki). Płytkę prasuję lekko poruszając żelazko ruchami kolistymi. Jak coś się słabo przykleja albo zdarzy mi się jakiś pęcherzyk to wtedy dociskam palcem przez szmatkę.
Pozostaje jeszcze kwestia tego jak odklejać papier: pod wodą, czy jeszcze na gorąco. Przyznam się że próbowałem obie metody i nie zauważyłem jakiś znaczących różnic w wytrawionej płytce. Dlatego stosuję odrywanie na gorąco. Jest po prostu szybsze i mniej pracochłonne.

tasza
Użytkownik
Posty: 1391
Rejestracja: 21 lut 2005, 15:02

Post autor: tasza » 06 gru 2005, 18:44

a, dziękuje za uznanie... :)

na gorąco nie próbowałam odrywać...jakoś tak sobie wyobraziłam,
że te ścieżki się oderwą razem z papierem, heh...
co do prasowania, a nie wcierania - to się może przydać przy większych pcb

wiesz, ten proces żelazkowy trzeba sobie po prostu zoptymalizować, nie?
popróbować tak, inaczej - w końcu się wypracuje jakiś swój, optymalny...

fotki hi-res

http://www.edw.com.pl/tasza/temp/0013.jpg to już było,
http://www.edw.com.pl/tasza/temp/0014.jpg to też...

gotowa, zaraz przed utopieniem w zupce na chlorku
http://www.edw.com.pl/tasza/temp/0006.jpg

to prasowane z błędnego (w mirrorze) wydruku,
przećwiczyłam na kawałku laminatu
http://www.edw.com.pl/tasza/temp/0018.jpg
http://www.edw.com.pl/tasza/temp/0019.jpg

cała, w pełnej krasie, już częściowo polutowana
http://www.edw.com.pl/tasza/temp/0021.jpg
zoomik na pola lutownicze
http://www.edw.com.pl/tasza/temp/0023.jpg

no, to miłego wieczoru
tasza

Passage
Użytkownik
Posty: 187
Rejestracja: 16 sie 2005, 22:46
Lokalizacja: Cambridge / UK
Kontakt:

Post autor: Passage » 06 gru 2005, 20:03

Plytki cudne nie ma co mowic, bez porownania do metody pisakowej :mrgreen:
Wiem na jakiej zasadzie to dziala, poniewaz przeczytalem kilka opisow. Mam wobec tego pytania:
Czy wystarczy, ze pojde do sklepu papierniczego i poprosze o papier kredowy?
Czy oplaca się kupic zestaw kilkunastu arkuszy papieru razem z poradnikiem, ktory proponuje wiele osob na allegro.pl ?
Ok, przyznam sie, ze kiedys chcialem wykonac plyke tym sposobem. Kupilem arkusz papieru kredowego, wzialem wzor plytki drukowanej i poszedlem na ksero bo drukarki laserowej nie posiadam. W jednym powiedzieli mi, ze ich ksero nie kopiuje na takim papierze, w drugim mila pani kilka razy wlozyla papier do maszyny i nic sie na nim nie odbilo.... tak wiec sobie podziekowalem...

tasza
Użytkownik
Posty: 1391
Rejestracja: 21 lut 2005, 15:02

Post autor: tasza » 06 gru 2005, 20:48

Passage pisze:Czy wystarczy, ze pojde do sklepu papierniczego i poprosze o papier kredowy?
aha, najlepiej śliski z obu stron - dwustronnie powlekany

czarutek
Użytkownik
Posty: 236
Rejestracja: 02 lis 2004, 11:51
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: czarutek » 07 gru 2005, 7:41

Warto zainwestować w:
http://www.sklep.hp.com.pl/sklep/templa ... h&q=51634Z
Serio.

Wokół rysunku płytki dobrze jest zrobić ramkę linią 80..100 mils.
Po moczeniu w wodzie z detergentem, resztki detergentu zostają w tonerze i przedwcześnie pasywują B327. Lepiej jest moczyć w czystej, zimnej wodzie, jednocześnie "udeptując" papier palcami (ja depczę kciukami, bo mam największe).

Tom27
-
Posty: 62
Rejestracja: 28 sie 2005, 12:07

Post autor: Tom27 » 07 gru 2005, 22:35

Witam wszystkich
Tasza jestem pod wrażeniem naprawdę baaardzo ładne płytki jak bardzo lubię jak szczegóły są dopieszczone. Mam tylko pytanie te ścieżki i pady to, jakiej wielkości w milsach?
A teraz coś od siebie wszyscy piszecie o termo transferze a ja sobie opanowałem metodę na Positiv-ie i jestem z niej bardzo zadowolony. Kiedyś robiłem parę razy termo transfer, ale drażniło mnie spłaszczanie ścieżek szczególnie tych wąskich 5-10 milsów. Pod tym względem metoda fotograficzna jest znacznie lepsza. Niestety ma też swoje wady przede wszystkim czas. Suszenie, jeśli nie ma się nic specjalnego to ok. 24 godzin (chyba, że w 65 oC to 15 minut). Naświetlanie trawienie to już idzie szybko, ale w porównaniu z termo transferem jednak całość trwa 10 trochę dłużej. Wydaje mi się, że metodę fotograficzną opanowałem z dobry skutkiem nie lubię się przechwalać, dlatego piszę tylko dobrym, ale naprawdę płytki wychodzą idealne za każdym podejściem. Pisze to, bo jeśli ktoś jest zainteresowany to mogę dodać trochę szczegółów.
Wracając do termo transferu to miałem kiedyś taki pomysł żeby zastosować pewien patent. Nie wiem czy wszyscy wiedzą, o czym pisze, ale kiedyś były takie specjalne wirówki do pralek „Frania”. Wyglądało to tak, że były sobie dwa wałki jeden z korbą drugi bez no i kręciło się tą korbą wkładając to, co się chciało wycisnąć (czasem nawet palne się zmieściły). Mi po głowie chodziło coś takiego tylko oczywiście małe dwa wałki grzejne od kserokopiarki i płytka w środek. Jeśli ma ktoś trochę zdolności to wykonanie płytki sprowadzałoby się do równego złożenia laminatu z papierem i przekręceniu kanapki przez włączone i rozgrzane wałki (również laminat dwustronny). Teoretycznie pomysł chyba dobry odpada pracowanie a czas na przeniesienie tonera na laminat bardzo by się skrócił. Napisałem teoretycznie, bo niestety w praktyce jest zawsze inaczej, ale może kiedyś coś takiego zmajstruję no i zobaczymy. Na razie działam sobie z Positiv-em i jest mi dobrze. Cała sztuczka a kilku chwytach, dzięki którym płytki wychodzą zawsze.
A cha mam jeszcze pytanie. Paradoksalnie potrafię zrobić ścieżki 10 milsów i pola pod SMD SSOP czy inny koszmarnie gęsty rozstaw pinów, ale nie bardzo mam, czym wiercić otwory pod zwykłe elementy przewlekane. Z opisu wyczytałem, że Tasza stosuje Dremal-a a co Wy stosujecie. W akcie desperacji to chciałem nawet kupić to coś, co ma 18000 obrotów i kosztuje 25 zł w AVT, ale wolałbym coś na statywie tak żeby można było stosować wiertła widiowe. Myślałem o Proxxon-ie, ale ta cena. Czym wiercicie dziurki?0.8-1.5
Pozdrawiam wszystkich.

tasza
Użytkownik
Posty: 1391
Rejestracja: 21 lut 2005, 15:02

Post autor: tasza » 07 gru 2005, 23:45

dopieszczone....hmm, no są...
ścieżki - dokładnie 40 mils
pady - zewnętrzna 80 mils, dziurka 38 mils (domyślna Protelowa)
Tom27 pisze:były takie specjalne wirówki do pralek „Frania”.
wyżymaczki Tomku... :mrgreen: to coś nazywa się wyżymaczką :idea:

co do wiercenia...Dremel, no tak...tyle że on był kupiony na bazarku (Koło),
za tak zwanych starych dorych czasów, jak jeszcze ten bazar miał sens...
dwie stówki :roll: jakoś tak....w Castoramie takiego (z cyfrową regulacją) nigdy nie
widziałam, jest (bywa) inny, z ręczną (na boku), a moje wiercidło to takie: IMG_0030.JPG
zwykle wiercę na minimalnej możliwej szybkości (czyli 5K rpm), zwykłymi
zupełnie beznadziejnymi wiertełkami 0.8 kupionymi za adekwatne do ich jakości pieniądze.
jedno wiertło = 4..5 średniej wielkości pcb, potem kosz :?

jeszcze o wiertarce....
w Castoramie widziałam ostatnio... są zestawy za jakieś 80..90pln :roll: ,
urządzonko, końcówki, freziki, małe tarcze do cięcia etc...
ale nie pamiętam jakiej firmy, nie przyglądałam się specjalnie, ludzie to biorą...
Dremel w sklepie kosztuje jakieś koszmarne pieniądze, choć...
tego swojego mam już kawałek czasu i jest niezastąpiony i niezajeżdżalny....

pa,
tasza

Tom27
-
Posty: 62
Rejestracja: 28 sie 2005, 12:07

Post autor: Tom27 » 08 gru 2005, 0:37

Tak wiem, że to się nazywa wyżymaczka, ale tak sobie zażartowałem żeby było śmiesznie :lol: . Co, do Dremala to faktycznie słyszałem dobre opinie, ale raczej o made in USA a nie Mexico te ostatnie podobno są bardzo słabe no i jak to bywa w zwyczaju obecnie produkowane, czyli „lepsze”. Z tego, co piszesz to masz tego starego z USA. Zresztą czy to ważne? Ważne jest to, że Ci działa i jesteś zadowolona. A ja muszę coś wymyślić, bo mam płytkę do zrobienia, ale nie mam, czym wywiercić otworów. Miałem kiedyś takie coś podobne do tych współcześnie sprzedawanych za 25-30 zł tyle, że o wiele mniejsze obroty, moc i jakość wykonania też nienajlepsza. Z tym, że sprzęt ten pochodził również z starych bazarowych czasów i cieszyłem się wtedy, że w ogóle coś mam do robienia dziurek. Obecnie trochę się zdżaźniłem na to osiągnięcie rosyjskiej techniki a może nawet polskiej (bicie na wiertle było niesamowite to trzeba było po prostu zobaczyć wiertło 1mm robiło okrąg ok. 3mm) i postanowiłem coś zmienić efekt jest taki, że jestem bez wiertarki.
Powiedz a raczej napisz mi jeszcze czy tego Dremela to trzymasz w ręce czy jakiś statyw. Czytałem jakiś opis na temat Proxxona zamontowanego na wieszaku z podłączonym wężem giętkim autor tegoż opisu wychwalał takie rozwiązanie jako bardzo wygodne porównywał to do posługiwania się długopisem. Wprawdzie opis był na forum modelarskim, ale zawsze to już jakaś opinia.
No nic zazdroszczę Ci twojego Dremela :roll: i będę myślał, czym jeszcze zrobić dziurkę. Może mały młotek i gwoździk :mrgreen: .
Pozdrawiam Tomek

tasza
Użytkownik
Posty: 1391
Rejestracja: 21 lut 2005, 15:02

Post autor: tasza » 08 gru 2005, 9:34

wiercę 'z ręki', to znaczy tak:
płytka leży sobie na podkładce z płyty paździerzowej (obklejonej taśmą malarską,
aby się nic nie ślizgało), nadgarstek jednej ręki opraty na blacie lub tej
podkładce (zależy jak się ustawię), w palcach trzymam końcówkę wiertarki,
zaraz nad głowicą z wiertłem, druga dłoń w powietrzu, trzyma całego Dremelka,
łokieć oparty na blacie...to taka gimnastyka artystyczna....
on nie jest ciężki, jakieś 500g, ale i tak ciężar się rozkłada, więc to nie jest męczące,
nawet jak długo się dziubie otworki...
w przypadku żelazkowej płytki nie było problemów z tym że wiertełko się ślizgało
i zadrapywało ścieżki - pisałam o tym - pady drukowane i trawione z otworkami,
wiertło tam sobie ustala pozycję i jest ok.
a do tej pory, jak robiłam flamastrami to wydruk pcb (mirror) przyklejałam do
laminatu taśmią klejącą i wierciłam przez taśmę i papier...jak się docisnęło wiertełko,
to ono już potem nie latało w bok, taśma i kartka nie pozwalały....
wiórków pozbywam się dmuchając co jakiś czas, a jak się jednak nie da, to dla odprężenia
odkładam to wszystko i zwykłym pędzelkiem zmiatam śmieci...

to co napisałeś - młotek i gwioździk...
to jest OK - można napunktować tam gdzie się będzie wiercić, nie ma ryzyka że poleci w bok...

dalej....ten giętki wałek, coś jak u dentysty, tak?
no, do Dremela, firmowy to może być drogi, oj drogi... ale możliwe że od innych firm
będą pasować, kto wie...(tarczki tnące, trzpienie i frezy pasują...)
ale nie sądze że to akurat przy wierceniu będzie przydatne...idea takiego wałka to jest
aby mozna było manewrować narzędziem przy pomocy nadgarstka,
ale nie całą sztywną i obciążoną dłonią - więcej stopni swobody i wiekszy komfort
nie wiem czy widziałeś coś takiego jak Wacom Artpad - takie piórko bezprzewodowe,
do rysowania po tablecie - rysowanie (manewrowanie) nim niczym się nie różni
od operowania na przykład piórem,mazakiem,ołówkiem - łącznie z siłą nacisku....
no, i taki rękaw-wałek - to będzie super ale do np. frezowania czy polerowania
jakichś skomplikowanych kształtów...
no i zauważ jak jest obciążone narzędzie (a właściwie jego łożyska) przy wierceniu- w pionie,
a frezowanie, cięcie - to poziom (siła idzie na boki)...
nie wiem czy przez wałek da się bezpiecznie dla całości wiercić...

pozdrowionka,
tasza

ps.
Tomku, zerknij tu:
http://www.castorama.pl/forum/viewtopic ... ght=dremel
http://www.castorama.pl/forum/viewtopic ... ght=dremel
i tym tropem, tup, tup...
:arrow: http://www.macallister.pl/Informacje_o_ ... 860.0.html :idea:

Tom27
-
Posty: 62
Rejestracja: 28 sie 2005, 12:07

Post autor: Tom27 » 08 gru 2005, 12:27

Dziękuję bardzo Tasza za pomoc. Coś pomyślę najlepiej będzie, kiedy się przejadę do jakiegoś marketu z narzędziami. Tam poszukam natchnienia. Jeszcze raz dzięki.
Pozdrawiam Tomek

ptolek
Użytkownik
Posty: 189
Rejestracja: 28 sie 2005, 16:55
Lokalizacja: Kraków

Post autor: ptolek » 08 gru 2005, 15:49

Mam pytanie i odpowiedź. Najpierw pytanie:
Gdzie kupić, najlepiej w Krakowie, wiertła widiowe lub coś w tym rodzaju o średnicy 0,8mm, 1mm ? Oczywiście jak najtaniej, ale ważniejsze jest żeby wytrzymały te 15000 obr/min, te po złotówce zwykłe do metalu tępią się po kilkunastu otworach :) i wprawdzie da się je zaostrzyć co pozwala wykorzystać wiertło nawet kilkunastokrotnie, ale kto to widział żeby wykręcać wiertło co 30 otworów.
A odpowiedź mam o minieszlifierce z Castoramy za 80 zł, jest takowa w sprzedaży, albo przynajmniej była. Za 120 zł z wałkiem giętkim. Firmy Performance Power, 8000-34000 obrotow. Jest jeden szkopuł - w przeciwieństwie do Dremela, chwyta tylko średnicę 3mm i chyba 2,5mm, nie jestem pewny drugiego rozmiaru. Tak czy inaczej, ja mam dokupiony uchwyt za 26zł zwany potocznie "futerkiem", łapiący średnicę 0,5-3,2mm. Niestety widać, że przy dużych obrotach z tym ciężkim uchwytem wpada w wibracje. Czy Dremel, powiedzmy z jakimś tam narzędziem, też ma takie duże drgania przy obrotach 30000 obr/min ?

ziuto
-
Posty: 3
Rejestracja: 07 paź 2005, 18:20

Post autor: ziuto » 08 gru 2005, 19:37

Mam pytaie do was czy metodą domową (za pomocą prasowania lub positivu) mozna zrobić płytki dwustronne i jakiej jakiosci

Grabarz
-
Posty: 51
Rejestracja: 26 sie 2005, 12:16
Lokalizacja: Opole
Kontakt:

Post autor: Grabarz » 08 gru 2005, 19:44

Jeśli chodzi o statyw to na allegro widziałem takowy: http://www.allegro.pl/show_item.php?item=75053225

Wojtek
Moderator
Posty: 2606
Rejestracja: 04 sie 2002, 19:00
Lokalizacja: --
Kontakt:

Post autor: Wojtek » 08 gru 2005, 22:51

ziuto pisze:Mam pytaie do was czy metodą domową (za pomocą prasowania lub positivu) mozna zrobić płytki dwustronne i jakiej jakiosci
Można zrobić tyle że bez metalizacji otworów

czarutek
Użytkownik
Posty: 236
Rejestracja: 02 lis 2004, 11:51
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: czarutek » 09 gru 2005, 19:59

Ech, Ruscy miedziują podobno w domach.
Trzeba by Alka namówić, żeby się temu przyjrzał:
www.ixbt.com/mainboard/pcb-at-home.shtml
A odnośnie statywów, to moim zdaniem... wszystko za mało sztywne, chyba szkoda forsy.

ODPOWIEDZ