Na pewnym forum pewien człowiek, który podaje się za dr hab. inż. elektroniki i akustyki po PW napisał:
"najdroższy wzmacniacz audiofilski, jaki widziałem, zaprojektowany na zamówienie, miał wycięte pasmo 400Hz, 2,73kHz i 14,321kH i grał dobrze jak jasna cholera"
O tym wycięciu gdzieś już chyba czytałem. Ktoś wie, dlaczego akurat te częstotliwości?
Pisanie zapytaj jego nic nie da, bo już odpowiedział.
"Dlaczego akurat te częstotliwości?... zapraszam na akustykę i elektronikę na PW, może warto..."
Wycięte częstotliwości we wzmacniaczu.
-
Arnold_S.
Niby ciężka sprawa.
Ale pobawcie się equalizerem, i spróbujcie uchwycić, które częstotliwości są najbardziej denerwujące, i których używa się(można używać) najmniej, i muzyka dobrze brzmi(i nie męczy)?
1) Właśnie takie między 50-500Hz(rzucam zakres orientacyjnie) = to jest denerwujące buczenie i nic więcej.
Dlatego subwoofery(ich filtry) nie powinny być ustawiane powyżej 50Hz(bo to już nie są basy).
Oczywiście są półgłówki i dresiarze, którzy uważają ogłuszanie się składowymi 100-150Hz za oznakę super głębokiego basu...
2) Z kolei czułość słuchu jest największa dla częstotliwości "pasma telefonicznego"(czyli okolice 2-3kHz). Tu też można coś "wyciąć"(np. obniżyć na equalizerze suwak "2,5kHz") i dobrze się tego słucha(zbyt dużo składowych 2-3kHz "kłuje w uszy", przesłania wrażenia z reszty pasma).
3) Co do ostatniej wartości, tej w okolicach 14kHz, to nie mam pomysłu(dla wielu ludzi 14-15kHz, to już końcówka słyszalnego pasma, albo szczyt możliwości sprzętu), skąd akurat taka.
4) Ale po co w samym wzmacniaczu robić takie zabiegi? Przecież po to wymyślono korektory(equalizery)...
Ale pobawcie się equalizerem, i spróbujcie uchwycić, które częstotliwości są najbardziej denerwujące, i których używa się(można używać) najmniej, i muzyka dobrze brzmi(i nie męczy)?
1) Właśnie takie między 50-500Hz(rzucam zakres orientacyjnie) = to jest denerwujące buczenie i nic więcej.
Dlatego subwoofery(ich filtry) nie powinny być ustawiane powyżej 50Hz(bo to już nie są basy).
Oczywiście są półgłówki i dresiarze, którzy uważają ogłuszanie się składowymi 100-150Hz za oznakę super głębokiego basu...
2) Z kolei czułość słuchu jest największa dla częstotliwości "pasma telefonicznego"(czyli okolice 2-3kHz). Tu też można coś "wyciąć"(np. obniżyć na equalizerze suwak "2,5kHz") i dobrze się tego słucha(zbyt dużo składowych 2-3kHz "kłuje w uszy", przesłania wrażenia z reszty pasma).
3) Co do ostatniej wartości, tej w okolicach 14kHz, to nie mam pomysłu(dla wielu ludzi 14-15kHz, to już końcówka słyszalnego pasma, albo szczyt możliwości sprzętu), skąd akurat taka.
4) Ale po co w samym wzmacniaczu robić takie zabiegi? Przecież po to wymyślono korektory(equalizery)...
hihi....a mnie tylko zastanawia ta wartość 14,321 kHz...hmm, co do hertza....
jakby miły pan dr hab. inż. zaprosił na cyfrowe przetwarzanie sygnałów...
no to jeszcze bym się skusiła...nooo, FIR/IIR o takiej precyzji...miodzik,
a ch-kę można tylko w marzeniach zobaczyć - normalnie szpila
a to co Arnold_S pisze ma sens...
takie mniej więcej pasma f. w taki sposób pobudzają uszy (ucha?)..no, to od słyszenia...
tylko drobna uwaga (do Arnold_S) - dla własnego bezpieczeństwa przy audiofilu
nie wypowiadaj słowa "equalizer"...bo Ty będziesz następny do korekcji
miłego wieczoru,
tasza
jakby miły pan dr hab. inż. zaprosił na cyfrowe przetwarzanie sygnałów...
no to jeszcze bym się skusiła...nooo, FIR/IIR o takiej precyzji...miodzik,
a ch-kę można tylko w marzeniach zobaczyć - normalnie szpila
a to co Arnold_S pisze ma sens...
takie mniej więcej pasma f. w taki sposób pobudzają uszy (ucha?)..no, to od słyszenia...
tylko drobna uwaga (do Arnold_S) - dla własnego bezpieczeństwa przy audiofilu
nie wypowiadaj słowa "equalizer"...bo Ty będziesz następny do korekcji
miłego wieczoru,
tasza
Witam! Ten gość nie jest taki głupi, bo coś w tym jest! Ja już dawno odkryłem, że zawężenie pasma niesamowicie poprawia odtwarzanie dźwięku. Ja takie coś stosuję w swoich wzmacniaczach gitarowych, ale tylko zawężam dane pasmo bardzo mocno, a efekt jest niesamowity, jak na razie to nie spotkałem pieca, lub wzmacniacza, co by dał temu radę. Parę razy próbowałem poruszyć temat na różnych forach, ale lepiej trzeba było się nie odzywać, tylko mi się oberwało. Nie będę się rozpisywał, dla czego tak jest, ale powiem, że jeżeli ktoś chce sobie zrobić tani i naprawdę dobry jakościowo wzmacniacz, to niech wykona Np. tylko pięć, końcóweczek na malutkich scalaczkach i dla każdej z końcówek podstawi dobry filtr zawężający pasmo z obydwu stron, a częstotliwość filtru dla każdej końcówki inną i jak to puści i posłucha to sam się przekona, że to, co nam sprzedają za ciężkie pieniądze, to jest guzik warte.
Pozdrawiam
Pozdrawiam
No no, może janek11389 podeśle mi schemat tego super wzmacniacza gitarowego? Byłbym niezmiernie wdzięczny.janek11389 pisze:Witam! Ten gość nie jest taki głupi, bo coś w tym jest! Ja już dawno odkryłem, że zawężenie pasma niesamowicie poprawia odtwarzanie dźwięku. Ja takie coś stosuję w swoich wzmacniaczach gitarowych, ale tylko zawężam dane pasmo bardzo mocno, a efekt jest niesamowity, jak na razie to nie spotkałem pieca, lub wzmacniacza, co by dał temu radę. Parę razy próbowałem poruszyć temat na różnych forach, ale lepiej trzeba było się nie odzywać, tylko mi się oberwało. Nie będę się rozpisywał, dla czego tak jest, ale powiem, że jeżeli ktoś chce sobie zrobić tani i naprawdę dobry jakościowo wzmacniacz, to niech wykona Np. tylko pięć, końcóweczek na malutkich scalaczkach i dla każdej z końcówek podstawi dobry filtr zawężający pasmo z obydwu stron, a częstotliwość filtru dla każdej końcówki inną i jak to puści i posłucha to sam się przekona, że to, co nam sprzedają za ciężkie pieniądze, to jest guzik warte.
Pozdrawiam
Pozdr.