Trawienie miedzi nadsiarczanem sodu (B327)

Czyli wszystko co dotyczy wyposażenia elektronika: multimetry, oscyloskopy, generatory, zasilacze, lutownice itp. Również tutaj można zadawać pytania co, jak i czym można mierzyć. Porady dotyczące montażu układów, lutowania, wykonywania obwodów drukowanych itp.
cooleyorz
-
Posty: 59
Rejestracja: 13 mar 2010, 16:30
Lokalizacja: Jaworzno

Trawienie miedzi nadsiarczanem sodu (B327)

Post autor: cooleyorz » 06 cze 2010, 16:06

Witam.

Zamierzam wykonać kilka płytek drukowanych na swoje potrzeby. Posłużę się do tego pisakiem odpornym na trawienie i laminatem epoksydowym pokrytym miedzią. Z pierwszą częścią problemów nie będzie ale teraz trzeba to będzie wytrawić. Chciałbym użyć do tego nadsiarczanu sodu i mam do niego kilka pytań:

1. Czy sypki nadsiarczan mogę przechowywać sobie w słoiku by nie rozpuszczać całego na raz?
2. Czy nierozpuszczony w wodzie będzie reagował np z metalem ? (chyba nie powinien)
3. Co zrobić ze zużytym roztworem? Wylać do kanalizacji? :lol:
4. Czy da się mniej więcej wyliczyć ile nadsiarczanu sodu należy rozpuścić (w odpowiednio przeliczonej ilości wody) dla danej powierzchni płytki drukowanej?
5. Czym wyjmować wytrawioną płytkę z roztworu? Palce odpadają :mrgreen: Łyżka czy inne metalowe paśći chyba też odpadają? No chyba, że mieć jakąś pensetę przeznaczoną tylko do tego celu.

Mam nadzieję, że nie te pytania nie sprawią wam problemu, ale z trawieniem na własną rękę jeszcze nie miałem przyjemności :)

Edit:

Chciałbym się jeszcze dowiedzieć czym (po trawieniu) można zmyć ślady pisaka. Napisane jest, że jest zmywalny roztworami o odczynie zasadowym - no kretem chyba płytki nie zleję :shock: Może dałoby się go później zeskrobać drobnym papierem ściernym?

keruseykaryu

Post autor: keruseykaryu » 06 cze 2010, 18:51

cooleyorz pisze:5. Czym wyjmować wytrawioną płytkę z roztworu? Palce odpadają Łyżka czy inne metalowe paśći chyba też odpadają? No chyba, że mieć jakąś pensetę przeznaczoną tylko do tego celu.
Tnij zawsze trochę większy obrys. Tam zrób małą dziurkę i przewlec przewód w izolacji, tak by wystawał poza pojemnik do trawienia. Jak płytka będzie gotowa to taką wędką ją prosto wyjmiesz.
cooleyorz pisze:Chciałbym się jeszcze dowiedzieć czym (po trawieniu) można zmyć ślady pisaka.
Najprościej i najszybciej - rozpuszczalnik Nitro. Z papierem bym uważał, bo warstwa miedzi jest przecież w mikrometrach.

I na koniec. Może zainteresuj się metodą termotransferu via papier kredowy, żelazko i ksero/drukarka laserowa... Chyba, że studiujesz malarstwo artystyczne.

zaba
Użytkownik
Posty: 384
Rejestracja: 27 gru 2009, 19:15
Lokalizacja: Zakliczyn nad dunajcem

Post autor: zaba » 06 cze 2010, 19:06

1. Tak, ale broń Boże nie zamykaj szczelnie roztworu i pamiętaj żeby tego nie trzymać w szafce z cukrem, tylko głęboko w piwnicy, w suchym miejscu o jak najmniejszej wilgotności.

2. Powinien, ale bardzo wolno, głównie pod wpływem wilgoci

3. Chyba, że znajdziesz miejsce, w którym będą chcieli taki roztwór np. może w laboratorium

4. To zależy od powierzchni wytrawionej i grubości miedzi, ale nie idź tą drogą, za słaby roztwór wytrawi ci tą płytkę za miesiąc o ile w ogóle wytrawi

5. Pęseta może być ewentualnie kawałek metalu (łyżeczka) tylko potem dobrze ją umyć i raczej nie mieszać nią już herbaty, ewentualnie rękawiczki takie jak na filmach używają chirurdzy, kosztują grosze swoja drogą


Z papierem nie przesadzaj, bo całą miedź zeskrobiesz, najlepiej zmywacz do paznokci, benzyna ekstrakcyjna, albo kret cif czy coś w tym stylu

cooleyorz
-
Posty: 59
Rejestracja: 13 mar 2010, 16:30
Lokalizacja: Jaworzno

Post autor: cooleyorz » 06 cze 2010, 19:48

Dziękuję bardzo.
1. Tak, ale broń Boże nie zamykaj szczelnie roztworu i pamiętaj żeby tego nie trzymać w szafce z cukrem, tylko głęboko w piwnicy, w suchym miejscu o jak najmniejszej wilgotności.
Zamierzam zrobić sobie nie od razu całe pół litra roztworu tylko mniejszą ilość (na przykład z połowy proszku i polowy wody) a pozostały sypki nadsiarczan sodu przechowywać w słoiku - jako nie zmieszany z wodą nie powinien wytworzyć ciśnienia w słoiku
I na koniec. Może zainteresuj się metodą termotransferu via papier kredowy, żelazko i ksero/drukarka laserowa... Chyba, że studiujesz malarstwo artystyczne.
Z rysowaniem u mnie bardzo dobrze, z resztą nie chciałem robić idealnych prostokątnych linii a coś na wzór starych "płyt" drukowanych z PRL-owskiego sprzętu gdzie ścieżki były gładko poprowadzone liniami krzywymi :lol: No ale o termotransferze też myślałem, pewno i wykorzystam :)

Awatar użytkownika
matrix
Użytkownik
Posty: 1796
Rejestracja: 15 mar 2006, 5:21
Lokalizacja: Sochaczew
Kontakt:

Post autor: matrix » 06 cze 2010, 20:10

cooleyorz pisze:5. Czym wyjmować wytrawioną płytkę z roztworu? Palce odpadają Łyżka czy inne metalowe paśći chyba też odpadają? No chyba, że mieć jakąś pensetę przeznaczoną tylko do tego celu.
zaba pisze:5. Pęseta może być ewentualnie kawałek metalu (łyżeczka) tylko potem dobrze ją umyć i raczej nie mieszać nią już herbaty, ewentualnie rękawiczki takie jak na filmach używają chirurdzy, kosztują grosze swoja drogą
to małe pytanie z mojej strony.
czemu nie ręką? zawsze wyjmuję ręką i jeszcze nigdy nic mi się nie stało. mało tego, ja poruszam płytką w roztworze właśnie ręką. i żyję i nie zatrułem się. oczywiście nikomu nie polecam, ale zapytanie jest.

Awatar użytkownika
Bogdan 6
-
Posty: 71
Rejestracja: 27 gru 2009, 19:38
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Bogdan 6 » 06 cze 2010, 23:03

Ja też wyciągam ręką i nic a koledze wyskoczyły bąble bo zapomniał wymyć ręce a tylko wytarł.

alaris
Użytkownik
Posty: 530
Rejestracja: 21 lut 2006, 14:56
Lokalizacja: Gorzow/Poznan

Post autor: alaris » 06 cze 2010, 23:11

Trzy uwagi ode mnie:
1. Można wyciągać ręką, ale należy liczyć się z tym, że zostają niebieskie ślady (gdy roztwór jest zużyty)
2. Rozpuść cały nadsiarczan i wlej do plastikowej butelki. Przed zakręceniem ściśnij, żeby było wolne miejsce i będzie OK. Chcesz trawić, wlewasz do kuwety z butelki, kończysz trawić - z kuwety do butelki.
3. Papier ścierny nie jest zły, ja leje spirytusem i szoruje toner papierem 800. Oczywiście do momentu aż toner nie zejdzie, potem nie ma po co. Zrobiłem dziesiątki płytek w ten sposób i nie przypominam sobie, aby było z nimi coś nie tak z tego powodu.

cooleyorz
-
Posty: 59
Rejestracja: 13 mar 2010, 16:30
Lokalizacja: Jaworzno

Post autor: cooleyorz » 07 cze 2010, 19:01

A gdyby roztwór przechowywać w słoiku ale z dziurkami w zakrętce? Wtedy ewentualne gazy by się ulotniły. W szopce na półce miałby się dobrze, a i szmatką można przykryć by się nie kurzyło. No albo pomysł z nagniecioną butelką plastikową i od czasu do czasu ją "odgazować" :)

alaris
Użytkownik
Posty: 530
Rejestracja: 21 lut 2006, 14:56
Lokalizacja: Gorzow/Poznan

Post autor: alaris » 07 cze 2010, 21:14

cooleyorz pisze:A gdyby roztwór przechowywać w słoiku ale z dziurkami w zakrętce?
Trąć ten słoik niechcący, wtedy stwierdzisz, że butelka to świetny pomysł :D Poza tym woda paruje, więc pewnie będziesz musiał dolewać...

Awatar użytkownika
Bogdan 6
-
Posty: 71
Rejestracja: 27 gru 2009, 19:38
Lokalizacja: Gdańsk

Post autor: Bogdan 6 » 08 cze 2010, 16:47

cooleyorz pisze:A gdyby roztwór przechowywać w słoiku ale z dziurkami w zakrętce?

No tak a kwas będzie trawił metalową zakrętkę.
Lepiej plastikowa butelka z plastikową zakrętką a w niej kilka otworów

[ Dodano: 2010-06-08, 17:57 ]
Nadsiarczan sodowy B327

Ile kwasu ile wody

100g na 0.5l wody czyli:

100g = 500ml
90g = 450ml
80g = 400ml
70g = 350ml
60g = 300ml
50g = 250ml
40g = 200ml
30g = 150ml
20g = 100ml

Awatar użytkownika
haterkmp
Użytkownik
Posty: 652
Rejestracja: 08 sie 2008, 11:47
Lokalizacja: Wałbrzych

Post autor: haterkmp » 08 cze 2010, 17:37

ależ się przejmujecie chłopaki :mrgreen: ja tylko ciuchy zmieniam bo nadsiarczan na pewno je zniszczy a paluchy wystarczy umyć dobrze cieplą wodą i nie oblizywać.
sam roztwór trzymam w słoiku z niedokręconą nakrętką i po jakimś czasie ładnie się krystalizuje na ściankach tegoż. potem podgrzewam słoik w gorącej wodzie i jakoś tam żre tą miedź. do zmywania pisaka używam płynu do mycia naczyń i ostrej strony zwykłej gąbki do naczyń - pisak zchodzi a miedź nie dostaje po skórze.

zaba
Użytkownik
Posty: 384
Rejestracja: 27 gru 2009, 19:15
Lokalizacja: Zakliczyn nad dunajcem

Post autor: zaba » 09 cze 2010, 22:18

Zależy od metody, ja fobie na chlorku, który podgrzewam, dlatego nie wkładam no niego paluchów, nie używam kuwety tylko dużego słoika.
Chodzi mi głównie oto żeby ostrzec kolegów opary z jednego i drugiego środka do wytrawiania są trujące, nie wdychać nie wahać, pozostawiać w dobrze wentylowanych pomieszczeniach z dala od wszystkiego, co jadalne, lub do spożycia przeznaczone.
Jeśli koledzy nie piją herbaty z mlekiem polecam szczególnie zaraz po lutowaniu z cyną z zawartością ołowiu.
Wiem, że to wszystko może brzmi dziwnie i może wydaje się, że można olać pewne zasady i higienę, poparzenia po środku wytrawiającym znikną, skutków oparów po wytrawianiu czy lutowaniu nie czuć, ale tylko na razie potem, gdy już będzie czuć może być zapóźni, radze, więc uważać nawet w tak błahych sprawach.
Nie chce straszyć, chce zachęcić do pewnej ostrożności.

Tak przy okazji najlepszą metodą na mycie jest rzeczywiście alkohol lub Będzina i myjka ultradźwiękowa, może koledzy ścierając tusz papierem ciernym nie czują wielkiej różnicy teraz, ale gdyby użyć precyzyjnych przyrządów to niewiedzą koledzy, jaką krzywdę robią koledzy ścieżką, wzrost rezystancji, zmniejszenie pojemności cieplnej, gorsze odprowadzanie ciepła, mniejsza wytrzymałość na prąd, mocniejsze nagrzewanie się. Może teraz to wygląda błaho i są to pomijalnie małe wartości to jednak każdy z tych czynników się kumuluje.

Awatar użytkownika
haterkmp
Użytkownik
Posty: 652
Rejestracja: 08 sie 2008, 11:47
Lokalizacja: Wałbrzych

Post autor: haterkmp » 11 cze 2010, 8:55

wiesz Zaba... wydaje mi się że nikt (no może ktoś) nie lutuje 24h/dobę i nie siedzi w tych oparach. co do chlorku czy nadsiarczanu sodu takie stężenie nie jest znacząco szkodliwe w końcu ile ta płytka się trawi i ile takich płytek trawimy w ciągu roku? bezpieczeństwo oczywiście jest zawsze na pierwszym miejscu ale też nie popadajmy w przesadę że to jakoś strasznie niebezpieczne jest... co do traktowania ścieżek papierem to się z Tobą zgodzę chociaż nie do końca - w układach gdzie występują duże prądy (także impulsowe w cyfrówce) ścieżki muszą być dobre.

slawek55
Użytkownik
Posty: 475
Rejestracja: 16 sie 2005, 11:47
Lokalizacja: Szczecin

Post autor: slawek55 » 11 cze 2010, 12:11

opowiadasz tak o tym B27 i chlorku, a powidz mi czy tak ogólnie nie boisz się tych wytrawiaczy? Co byś zrobił po wylaniu go np na podłogę?
Co do oparów to bym sie nie zgodził bo paruje woda a zaden z nich nie rozkłada sie na takie substancje które byłyby szkodliwe tzn. żelazo nie paruje, moze sam chlor tak?
Może to śmieszne ale ja osobiście nie mogę się pozbyć jakiegos leku do tych wytawiaczy wolę zamówić gotowe płytki. Nie wiem dlaczego ale boje się nawet dotknąć go, sam nie wiem czy to w ogóle uzasadnione

Awatar użytkownika
haterkmp
Użytkownik
Posty: 652
Rejestracja: 08 sie 2008, 11:47
Lokalizacja: Wałbrzych

Post autor: haterkmp » 11 cze 2010, 14:01

cóż kilka razy wylało się wszystko na podłogę z paneli i nic się jej nie stało. Na dywan też nic ale był syntetyczny... Natomiast bawełne i inne naturalne tkaniny niszczy szybko. Jeśli byłoby to tak niebezpieczne jak ci się wydaje to nie sprzedawaliby tego a i chętnych nie byłoby tak wielu.

ODPOWIEDZ