Czy pomożecie mi zrozumieć????
No dobra.
Po pierwsze elektronika i zjawiska w niej występujące wcale nie muszą być intuicyjne i z reguły nie są.
Ale może sprobuję to opisać z innej strony.
Chyba znacz drugie prawo Kirchhoffa.
Jeśli na to przypomnę, bo nam się przyda.
Na elementach połączonych równolegle występuje to samo napięcie.
Zobacz na dołączony schemat.
Gdy włączymy S1 prąd popłynie przez R1 i dalej do kondensator.
I teraz, gdy napięcia na kondensatorze osiągnie 0.6V otworzy się dioda.
I „zabroni” kondensatorowi dalej się ładować.
A skoro kondensator się już nie ładuje to nie płynie przez niego prąd i możemy go pominąć.
To oczywiście wynika wprost z II prawa Kirchhoffa.
A na tym schemacie mamy tranzystor włączony równolegle z kondensatorem.
Gdy napięcie na kondensatorze przekroczy napięcie przebicia Uecb tranzystor „otwiera się”.
Tranzystor włączony tak jak na schemacie ma w stanie „otwarcia” ujemną rezystancje.
Co oznacza ze jego napięcie przewodzenia Up jest niższe od napięcia przebicia Uecb, przy którym zaczyna płynąć prąd. (prąd zaczyna płynąć a napięcie maleje).
Więc sytuacja wygląd tak ze napięcie na kondensatorze jest większe niż Up (tranzystor praktyczne stanowi zwarcie).
A jak wiadoma z II prawa kirchhoffa napięcie musi być równe gdy mamy połączenie równoległe.
Tranzystor będzie maiła w tym stanie bardzo mała rezystancje, a tym samym kondensator zaczyna się rozładowywać i jego napięcie dąży do Up, by II prawo kirchhoffa było spełnione (matka natura za wszelką cenne dąży do równowagi, i właśnie o tym mówi II prawo kirchhoffa).
Ponieważ w kondensorze zgromadzić można stosunkową małą energię, prąd płynący przez tranzystor malej, aż będzie za mały by utrzymać tranzystor w przewodzeniu.
I kondensator znowu zacznę się ładować i cała zabawa się powtarza.
W praktyce proces ładowana kondensatora twa znaczne dłużej niż czas potrzebny do rozładowania. A to za sprawą tranzystora, który jak przewodzi ma rezystancje praktycznie równą zeru. I dioda w tym układzie będzie świecić przez bardzo krótki czas.
Będzie po prostu błyskać.
Mam nadzieje ze teraz już rozumiesz?
Bo prościej nie potrafię tego wytłumaczyć.
Po pierwsze elektronika i zjawiska w niej występujące wcale nie muszą być intuicyjne i z reguły nie są.
Ale może sprobuję to opisać z innej strony.
Chyba znacz drugie prawo Kirchhoffa.
Jeśli na to przypomnę, bo nam się przyda.
Na elementach połączonych równolegle występuje to samo napięcie.
Zobacz na dołączony schemat.
Gdy włączymy S1 prąd popłynie przez R1 i dalej do kondensator.
I teraz, gdy napięcia na kondensatorze osiągnie 0.6V otworzy się dioda.
I „zabroni” kondensatorowi dalej się ładować.
A skoro kondensator się już nie ładuje to nie płynie przez niego prąd i możemy go pominąć.
To oczywiście wynika wprost z II prawa Kirchhoffa.
A na tym schemacie mamy tranzystor włączony równolegle z kondensatorem.
Gdy napięcie na kondensatorze przekroczy napięcie przebicia Uecb tranzystor „otwiera się”.
Tranzystor włączony tak jak na schemacie ma w stanie „otwarcia” ujemną rezystancje.
Co oznacza ze jego napięcie przewodzenia Up jest niższe od napięcia przebicia Uecb, przy którym zaczyna płynąć prąd. (prąd zaczyna płynąć a napięcie maleje).
Więc sytuacja wygląd tak ze napięcie na kondensatorze jest większe niż Up (tranzystor praktyczne stanowi zwarcie).
A jak wiadoma z II prawa kirchhoffa napięcie musi być równe gdy mamy połączenie równoległe.
Tranzystor będzie maiła w tym stanie bardzo mała rezystancje, a tym samym kondensator zaczyna się rozładowywać i jego napięcie dąży do Up, by II prawo kirchhoffa było spełnione (matka natura za wszelką cenne dąży do równowagi, i właśnie o tym mówi II prawo kirchhoffa).
Ponieważ w kondensorze zgromadzić można stosunkową małą energię, prąd płynący przez tranzystor malej, aż będzie za mały by utrzymać tranzystor w przewodzeniu.
I kondensator znowu zacznę się ładować i cała zabawa się powtarza.
W praktyce proces ładowana kondensatora twa znaczne dłużej niż czas potrzebny do rozładowania. A to za sprawą tranzystora, który jak przewodzi ma rezystancje praktycznie równą zeru. I dioda w tym układzie będzie świecić przez bardzo krótki czas.
Będzie po prostu błyskać.
Mam nadzieje ze teraz już rozumiesz?
Bo prościej nie potrafię tego wytłumaczyć.
- Załączniki
-
- dd2.JPG (5.25 KiB) Przejrzano 9171 razy
- Gall Anonim
- -
- Posty: 33
- Rejestracja: 18 lis 2006, 15:48
- Lokalizacja: z nad Jarugi
- Kontakt:
Mruganie
Pozwolicie że sie wtrącę 
W jaki sposób dioda będzie gasnąć ? Powoli(w miarę), czy natychmiast ?
Ciekawość mnie zgubi ale co tam
W jaki sposób dioda będzie gasnąć ? Powoli(w miarę), czy natychmiast ?
Ciekawość mnie zgubi ale co tam
-
000andrzej
- Użytkownik
- Posty: 424
- Rejestracja: 01 lip 2005, 19:36
- Lokalizacja: Kraków
Widzę, że się trochę rozjaśnia, ale widzę też że jest jakaś blokada w zrozumieniu całości.
xcieja - przyjmijmy, kondensator stanowi przerwę dla prądu stałego w danym obwodzie. Tu w pierwszym obwodzie (zasilanie-kondensator) rzeczywiście po naładowaniu, dalej prąd nie popłynie. Ale masz jeszcze drugi obwód (kondensator, tranzystor i dioda). Zapomnij o poprzednim obwodzie. Tranzystor potraktuj jako zwykły elektryczny włącznik, który załączy się przy danym napięciu, a wyłączy się, gdy to napięcie spadnie. I teraz spróbuj to zrozumieć. Gdy kondensator będzie miał napięcie, które załączy ten tranzystor - w tym obwodzie popłynie prąd i zaświeci się dioda. Gdy kondensator zostaje rozładowywany - automatycznie zmniejsza się jego napięcie na zaciskach. Po zmniejszeniu do danego poziomu - wyłącznik się wyłączy (tranzystor zablokowany) - przestaje płynąc prąd w tym obwodzie.
Potraktuj teraz pierwszy obwód jako "pompkę doładowującą" i resztę sobie dośpiewasz.
Potraktuj teraz pierwszy obwód jako "pompkę doładowującą" i resztę sobie dośpiewasz.
Ok,ale ja nie rozumiem sesnu fizycznego własnie tej składowej stałej i zmiennej...
Mianowicie :gdzieś w necie wyczytałem,że składowa stała to wartość średnia sygnału,a kolega kiedyś zarzucił hasłem,że składowa stała jest w prostowniku odcinana przez kondensatory...
Po prostu chciałbym wiedzieć jaki jest tego sens fizyczny i wogóle "z czym to się je..."
Mianowicie :gdzieś w necie wyczytałem,że składowa stała to wartość średnia sygnału,a kolega kiedyś zarzucił hasłem,że składowa stała jest w prostowniku odcinana przez kondensatory...
Po prostu chciałbym wiedzieć jaki jest tego sens fizyczny i wogóle "z czym to się je..."
Dobrze wyczytałeś
Składowa stała sygnału to jego wartość średnia: jeśli jest mowa o sygnale zmiennym.
Przeczytaj pdfa powinno pomóc
I cytat z forum
Jak wszędzie gdzie prąd płynie, podstawowym wzorem jest prawo Ohma.
Co do składowych, to rozum to intuicyjnie. Jesli w jakimś drucie
płynie prąd stały i zmienny jednocześnie, to pierwszy bywa nazywany
składową stałą a drugi zmienną. Można je rozpatrywać/obliczać
oddzielnie, zwłaszcza że ten sam kawałek drutu/obwód może (i
najczęściej ma) różne oporności dla tych składowych.
Składowa stała sygnału to jego wartość średnia: jeśli jest mowa o sygnale zmiennym.
Przeczytaj pdfa powinno pomóc
I cytat z forum
Jak wszędzie gdzie prąd płynie, podstawowym wzorem jest prawo Ohma.
Co do składowych, to rozum to intuicyjnie. Jesli w jakimś drucie
płynie prąd stały i zmienny jednocześnie, to pierwszy bywa nazywany
składową stałą a drugi zmienną. Można je rozpatrywać/obliczać
oddzielnie, zwłaszcza że ten sam kawałek drutu/obwód może (i
najczęściej ma) różne oporności dla tych składowych.
- Załączniki
-
- 39_12.rar
- (159.8 KiB) Pobrany 694 razy
-
000andrzej
- Użytkownik
- Posty: 424
- Rejestracja: 01 lip 2005, 19:36
- Lokalizacja: Kraków
Jeśli się trochę znasz na matematyce to jony130 narysował funkcję f(x)= Asinx + y (gdzie A to amplituda sygnału sinusa), Asinx to tzw "składowa zmienna", y (w tym przypadku 6V) czyli tzw "składowa stała". Stąd ta nazwa "składowa", bo cały sygnał (funkcja) jest sumą 2 elementów. Jak taki sygnał przepuścisz przez kondensator to zniknie Ci składowa stała (y=0). Jeśli popatrzysz, na schematach audio między poszczególnymi blokami stosujemy kondenstory, aby przepuścić tylko składową zmienną sygnału.
Tak jest w najprostszym przypadku. Sygnał audio to zbiór różnych sinusoid o różnych częstotliwościach i różnych amplitudach. Ale na końcu zawsze będzie składowa stała.
Czyli F(x)=A1sinx1+A2sinx2+.... +y.
Na marginesie:
Spotkałeś się z tym, że w końcówce mocy na wyjściu głośnika nie może być składowej stałej. Oznacza to, że nie występuje napięcie stałe, tylko sam sygnał zmienny (dźwięk). Jeśli występuje składowa stała to masz walniętą albo źle ustawioną końcówkę mocy, co grozi uszkodzeniem głosników.
Tak jest w najprostszym przypadku. Sygnał audio to zbiór różnych sinusoid o różnych częstotliwościach i różnych amplitudach. Ale na końcu zawsze będzie składowa stała.
Czyli F(x)=A1sinx1+A2sinx2+.... +y.
Na marginesie:
Spotkałeś się z tym, że w końcówce mocy na wyjściu głośnika nie może być składowej stałej. Oznacza to, że nie występuje napięcie stałe, tylko sam sygnał zmienny (dźwięk). Jeśli występuje składowa stała to masz walniętą albo źle ustawioną końcówkę mocy, co grozi uszkodzeniem głosników.