Czy pomożecie mi zrozumieć????

Jesli jesteś początkującym elektronikiem, to tu z pewnością znajdziesz pomoc. Miejsce dobre do dyskusji nad podstawami elektroniki w zakresie teorii i praktyki.
Jony130
Moderator
Posty: 3170
Rejestracja: 11 sie 2005, 16:33
Lokalizacja: wrocław

Post autor: Jony130 » 04 mar 2007, 20:39

No dobra.
Po pierwsze elektronika i zjawiska w niej występujące wcale nie muszą być intuicyjne i z reguły nie są.
Ale może sprobuję to opisać z innej strony.
Chyba znacz drugie prawo Kirchhoffa.
Jeśli na to przypomnę, bo nam się przyda.
Na elementach połączonych równolegle występuje to samo napięcie.
Zobacz na dołączony schemat.
Gdy włączymy S1 prąd popłynie przez R1 i dalej do kondensator.
I teraz, gdy napięcia na kondensatorze osiągnie 0.6V otworzy się dioda.
I „zabroni” kondensatorowi dalej się ładować.
A skoro kondensator się już nie ładuje to nie płynie przez niego prąd i możemy go pominąć.
To oczywiście wynika wprost z II prawa Kirchhoffa.

A na tym schemacie mamy tranzystor włączony równolegle z kondensatorem.
Gdy napięcie na kondensatorze przekroczy napięcie przebicia Uecb tranzystor „otwiera się”.
Tranzystor włączony tak jak na schemacie ma w stanie „otwarcia” ujemną rezystancje.
Co oznacza ze jego napięcie przewodzenia Up jest niższe od napięcia przebicia Uecb, przy którym zaczyna płynąć prąd. (prąd zaczyna płynąć a napięcie maleje).
Więc sytuacja wygląd tak ze napięcie na kondensatorze jest większe niż Up (tranzystor praktyczne stanowi zwarcie).
A jak wiadoma z II prawa kirchhoffa napięcie musi być równe gdy mamy połączenie równoległe.
Tranzystor będzie maiła w tym stanie bardzo mała rezystancje, a tym samym kondensator zaczyna się rozładowywać i jego napięcie dąży do Up, by II prawo kirchhoffa było spełnione (matka natura za wszelką cenne dąży do równowagi, i właśnie o tym mówi II prawo kirchhoffa).
Ponieważ w kondensorze zgromadzić można stosunkową małą energię, prąd płynący przez tranzystor malej, aż będzie za mały by utrzymać tranzystor w przewodzeniu.
I kondensator znowu zacznę się ładować i cała zabawa się powtarza.
W praktyce proces ładowana kondensatora twa znaczne dłużej niż czas potrzebny do rozładowania. A to za sprawą tranzystora, który jak przewodzi ma rezystancje praktycznie równą zeru. I dioda w tym układzie będzie świecić przez bardzo krótki czas.
Będzie po prostu błyskać.
Mam nadzieje ze teraz już rozumiesz?
Bo prościej nie potrafię tego wytłumaczyć.
Załączniki
dd2.JPG
dd2.JPG (5.25 KiB) Przejrzano 9176 razy

Awatar użytkownika
Gall Anonim
-
Posty: 33
Rejestracja: 18 lis 2006, 15:48
Lokalizacja: z nad Jarugi
Kontakt:

Mruganie

Post autor: Gall Anonim » 28 kwie 2007, 18:34

Pozwolicie że sie wtrącę :P
W jaki sposób dioda będzie gasnąć ? Powoli(w miarę), czy natychmiast ?
Ciekawość mnie zgubi ale co tam :roll:

Jony130
Moderator
Posty: 3170
Rejestracja: 11 sie 2005, 16:33
Lokalizacja: wrocław

Post autor: Jony130 » 28 kwie 2007, 19:07

Dioda zgaśnie natychmiast

000andrzej
Użytkownik
Posty: 424
Rejestracja: 01 lip 2005, 19:36
Lokalizacja: Kraków

Post autor: 000andrzej » 29 kwie 2007, 11:27

Widzę, że się trochę rozjaśnia, ale widzę też że jest jakaś blokada w zrozumieniu całości.
:arrow: xcieja - przyjmijmy, kondensator stanowi przerwę dla prądu stałego w danym obwodzie. Tu w pierwszym obwodzie (zasilanie-kondensator) rzeczywiście po naładowaniu, dalej prąd nie popłynie. Ale masz jeszcze drugi obwód (kondensator, tranzystor i dioda). Zapomnij o poprzednim obwodzie. Tranzystor potraktuj jako zwykły elektryczny włącznik, który załączy się przy danym napięciu, a wyłączy się, gdy to napięcie spadnie. I teraz spróbuj to zrozumieć. Gdy kondensator będzie miał napięcie, które załączy ten tranzystor - w tym obwodzie popłynie prąd i zaświeci się dioda. Gdy kondensator zostaje rozładowywany - automatycznie zmniejsza się jego napięcie na zaciskach. Po zmniejszeniu do danego poziomu - wyłącznik się wyłączy (tranzystor zablokowany) - przestaje płynąc prąd w tym obwodzie.
Potraktuj teraz pierwszy obwód jako "pompkę doładowującą" i resztę sobie dośpiewasz.

xcieja
-
Posty: 17
Rejestracja: 02 mar 2007, 21:36

Post autor: xcieja » 29 kwie 2007, 21:14

Dziękuje 000andrzej-owi .Ostatnio znów zastanwiałem się nad tym i właśnie w podobny sposób sobie to tłumaczyłem.Jeszcze raz wielki dzięki za pomoc w zrozumieniu.Miałbym jeszcze jedno pytanie odnośnie "składowej stałej",lecz do tego to potrzebny bedzie chyba inny post.

Jony130
Moderator
Posty: 3170
Rejestracja: 11 sie 2005, 16:33
Lokalizacja: wrocław

Post autor: Jony130 » 30 kwie 2007, 11:28

Zobacz na rysunek który dołączyłem, jest tam pokazany sygnał o składowej stałej równej 6V i „nałożonym” na niego sygnale o składowe zmiennej równej 2V.
Na rysunku zielonym masz sygnał o składowej stałej równej 0V i składowej zmiennej 2V lub inaczej 4V miedzyszczytowej.
Załączniki
dc_108.jpg

xcieja
-
Posty: 17
Rejestracja: 02 mar 2007, 21:36

Post autor: xcieja » 01 maja 2007, 1:26

Ok,ale ja nie rozumiem sesnu fizycznego własnie tej składowej stałej i zmiennej... :sad:
Mianowicie :gdzieś w necie wyczytałem,że składowa stała to wartość średnia sygnału,a kolega kiedyś zarzucił hasłem,że składowa stała jest w prostowniku odcinana przez kondensatory...
Po prostu chciałbym wiedzieć jaki jest tego sens fizyczny i wogóle "z czym to się je..." :shock:

Jony130
Moderator
Posty: 3170
Rejestracja: 11 sie 2005, 16:33
Lokalizacja: wrocław

Post autor: Jony130 » 01 maja 2007, 11:26

Dobrze wyczytałeś
Składowa stała sygnału to jego wartość średnia: jeśli jest mowa o sygnale zmiennym.
Przeczytaj pdfa powinno pomóc

I cytat z forum

Jak wszędzie gdzie prąd płynie, podstawowym wzorem jest prawo Ohma.
Co do składowych, to rozum to intuicyjnie. Jesli w jakimś drucie
płynie prąd stały i zmienny jednocześnie, to pierwszy bywa nazywany
składową stałą a drugi zmienną. Można je rozpatrywać/obliczać
oddzielnie, zwłaszcza że ten sam kawałek drutu/obwód może (i
najczęściej ma) różne oporności dla tych składowych.
Załączniki
39_12.rar
(159.8 KiB) Pobrany 695 razy

xcieja
-
Posty: 17
Rejestracja: 02 mar 2007, 21:36

Post autor: xcieja » 01 maja 2007, 11:55

Dzięki wielkie Jony130.Dzięki Twemu postwoi sprawa się mi rozjaśniła i to całkiem nieźle,gdyż teraz juz rozumie przynajmiej intuicyjnie o co chodzi.Jeszcze raz dzięki.

000andrzej
Użytkownik
Posty: 424
Rejestracja: 01 lip 2005, 19:36
Lokalizacja: Kraków

Post autor: 000andrzej » 01 maja 2007, 15:52

Jeśli się trochę znasz na matematyce to jony130 narysował funkcję f(x)= Asinx + y (gdzie A to amplituda sygnału sinusa), Asinx to tzw "składowa zmienna", y (w tym przypadku 6V) czyli tzw "składowa stała". Stąd ta nazwa "składowa", bo cały sygnał (funkcja) jest sumą 2 elementów. Jak taki sygnał przepuścisz przez kondensator to zniknie Ci składowa stała (y=0). Jeśli popatrzysz, na schematach audio między poszczególnymi blokami stosujemy kondenstory, aby przepuścić tylko składową zmienną sygnału.

Tak jest w najprostszym przypadku. Sygnał audio to zbiór różnych sinusoid o różnych częstotliwościach i różnych amplitudach. Ale na końcu zawsze będzie składowa stała.
Czyli F(x)=A1sinx1+A2sinx2+.... +y.

Na marginesie:
Spotkałeś się z tym, że w końcówce mocy na wyjściu głośnika nie może być składowej stałej. Oznacza to, że nie występuje napięcie stałe, tylko sam sygnał zmienny (dźwięk). Jeśli występuje składowa stała to masz walniętą albo źle ustawioną końcówkę mocy, co grozi uszkodzeniem głosników.

xcieja
-
Posty: 17
Rejestracja: 02 mar 2007, 21:36

Post autor: xcieja » 01 maja 2007, 17:58

Trafiłeś dokładnie w to o czym myślałem :wink: Zastanawiałem się czy głośniki (tzn.membrany) działają pod wpływem stałego czy zmiennego prądu.Wydawało się mi ,że pod wpływem zmiennego,gdyż zmienny wprowadza membranę w drgania a stały.....
Dzięki :smile:

ODPOWIEDZ