Amatorsko, czyli chodzi o sporadyczne wykonywanie pojedynczych płytek?
Jeśli tak, to zachęcam do wypróbowania metody z wykorzystaniem woreczków strunowych (opis w nr 4/2012 EdW).
Przede wszystkim jest ona szybsza, niż przy użyciu wytrawiarki, bo nie trzeba się ograniczać do temperatury 40 stopni - można trawić w temperaturze rzędu 80-90 stopni, co znacząco skraca czas (3-10 minut). Roztwór z założenia jest jednorazowego użytku, więc można sobie swobodnie regulować jego stężenie i temperaturę, co przekłada się na czas trawienia.
Bez względu na stopień wyrafinowania wytrawiarki, kontrolę temperatury, mieszanie bąbelkami powietrza itd. i tak trzeba kontrolować postępy w trawieniu, czyli trzeba te kilkanaście minut poświęcić na sprawdzanie.
Przy metodzie woreczkowej wystarczy poświęcić kwadrans (przygotowanie roztworu + trawienie) i mamy gotową płytkę. Wytrawiarka zapewne ma zalety przy większej liczbie wykonywanych płytek, ale przy pojedynczych woreczki sprawdzają się znakomicie i warto przynajmniej spróbować.
I dodatkowa zaleta - niskie koszty osprzętu: woreczek= 0,03 PLN
